Rozdział 32

953 106 30


Lindsay wymieniła mi wszystkie tytuły filmów, jakie miała na płycie, a ja coś wybrałam. Kobieta włączyła go i usiadła obok mnie na kanapie. Na początku oglądałyśmy siedząc tylko obok siebie. W połowie filmu przysunęłam się do nauczycielki i położyłam głowę na jej ramieniu. Spojrzała na mnie z uśmiechem i objęła mnie. Moja kochana...

Film się skończył.

- Jak się czujesz? Już dobrze? - spytała.

- Z tobą tak... - przytuliłam ją.

- Oj, Anni... - zachichotała i też mnie przytuliła.

Kocham cię tak bardzo...

- Opowiesz mi znowu coś ciekawego o sobie jak wczoraj? - spytałam.

- A co chcesz wiedzieć?

- Wszystko.

Zaśmiała się.

- Wszystkiego to chyba nie mogę - powiedziała.

- Kiedy masz urodzinki?

- Latem.

- A dokładnie?

- W lipcu.

- W dniu..?

- Eleventh of July.

- Czyli jedenastego?

- Yes.

Patrzyłam na nią z szerokim uśmiechem.

- No co?

- Nic. Śmieszna jesteś.

- Dlaczego? Zawsze musi być trochę angielskiego. Nawet prywatnie - zaśmiała się.

- Jasne, Lindsay - popatrzyłam na nią z ironią. - Z panią Lorettą też tak rozmawiasz?

- Nie... - dalej się śmiała.

- Uroczy masz śmiech - powiedziałam.

Na to przestała chichotać i zarumieniła się.

- Dziękuje, Anni... - popatrzyła lekko nieśmiało.

Przytuliłam się do niej. Powoli zaczęła mnie głaskać po głowie. Och, Lindsay... Tak bardzo cię kocham i jak nigdy jestem szczęśliwa, gdy trzymasz mnie w swoich ramionach.

Wtedy ktoś wszedł do domu. Lindsay się wystraszyła i odepchnęła mnie.

- Lexy? - spytała.

- Tak, jestem - do pomieszczenia weszła młoda blondynka. - O! Cześć Annika - uśmiechnęła się na mój widok.

- Hej Lexy.

- Co oglądacie? - zobaczyła napisy końcowe na ekranie telewizora.

- A taki tam film oglądałyśmy. Jesteś głodna? - powiedziała Lindsay.

- Tak. Co na obiad?

- Mogę ci ugotować makaron i zrobić do tego sos pomidorowy.

- O, to zrób. Zawołasz mnie jak będzie gotowe?

- Dobrze.

Nastolatka pobiegła do swojego pokoju.

- Zjesz z nami, malutka? - Lindsay spojrzała na mnie.

- Chętnie. Zawsze mnie ciekawiło jak gotujesz.

Uśmiechnęła się.

- To musisz sama ocenić - wstała i poszła do kuchni.

Podążyłam za nią.

- Może ci pomóc?

- Nie, Anni. Wystarczy, że potowarzyszysz. Dam radę sama.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!