Rozdział 84

840 83 34

Położyłam jej rękę na policzku.
- Oh, Lindsay... - powiedziałam uśmiechając się.
- Moja Anni...
Podniosłam się, pokazałam jej żeby się położyła i usiadłam przed nią na swoich nogach. Ok, teraz moja kolej... Denerwuje się chyba jeszcze bardziej, niż kiedy ona mi to robiła. Ja kompletnie nie umiem i nie wiem jak to zrobić...
Rozsunęłam blondynce nogi, a ona zamknęła oczy i uśmiechnęła się. Położyłam dłoń na jej muszelce i ostrożnie włożyłam w nią dwa palce. Bardzo... specyficzne uczucie robić jej coś takiego. Zaczęłam wkładać w nią palce w średnim tempie.

*Lindsay*
Włożyła mi. Przeszedł mnie lekki przyjemny dreszcz. Oj, dawno tego nie czułam...
Nieco nieśmiale zaczęła wkładać we mnie swoje palce. Robiła to obracając nimi trochę w jedną i drugą, co jakiś czas dotykała mocniej w jednym miejscu, poznawała dotykiem moje ciało. Pozwoliłam jej zbadać nowy teren i nie protestowałam, czy mi się to podobało, czy nie. To jej pierwszy raz, niech śliczna Anni się nauczy.
Przez parę minut jeszcze to robiła, a potem zaczęła już szybciej wkładać sięgając we mnie głębiej. Westchnęłam. Położyła się na mnie i zaczęła całować moje piersi. Wplotłam palce w jej włosy.
- Kocham cię - powiedziałam.
- Ja ciebie też.
Czułam coraz silniejszą przyjemność. Zaczęłam wzdychać, potem cicho jęczeć, aż po moim ciele rozeszła się fala rozkoszy.
- Anni... - szepnęłam wzdychąc.
- Mhm...
Oblizałam usta i odchyliłam głowę do tyłu. Jak mi dobrze...
Nastolatka mocnej mnie przytuliła. Obie równo oddychałyśmy, przez co jeszcze bardziej czułam jej bliskość. Pierwszy raz Anniki był dla mnie również bardzo ważny. Przez chwilę czułam się jakbym drugi raz traciła dziewico. Przypomniała mi się też moja pierwsza noc z Charlotte. Była wtedy tak samo niedoświadczona jak teraz Annika. Też miała nieco nieśmiałe ruchy, choć pełne miłości i pożądania. Tak bardzo kochałam Charlotte, a teraz jeszcze mocniej pokochałam Anni. Jestem szczęśliwa. Dawno tego nie mówiłam, ale teraz naprawdę się tak czuję.
Dziewczyna wyjęła ze mnie palce. Przyjrzała się im z jednej i drugiej strony, a potem szybko wytarła i ponownie przytuliła się do mnie. Czułam, że tak bardzo ją kocham... Moja śliczna dziewczynka... Objęłam ją mocno, przerzuciłam ją sobie na bok, odwróciłam do siebie tyłem i przytuliłam ją.
- Kocham cię, malutka... Najbardziej na świecie. Moja dziewczynka... - mówiłam.
- Tak. A ty moja. Czy zrobiłam ci to dobrze?
- Oczywiście - uśmiechnęłam się. - Nadal mi przyjemnie... - pocałowałam ją w ramię z tyłu. - To było naprawdę wyjątkowe...
Odwróciła się do mnie przodem i splotła się ze mną nogami.
- A ty? Wszystko ok? Podołałam wyzwaniu? - spytałam.
- Tak. Było lepiej niż sobie wyobrażałam. Jesteś niesamowita, kochanie... Tylko kiedy złączyłam po tym nogi znów zaczęło mnie szczypać i nadal mnie trochę szczypie...
- Przejdzie, kochanie - uśmiechnęłam się i pocałowałam ją w nosek. - Ale napewno nie będziesz niczego żałowała?
- Nie. Jestem pewna, że nie. To było bardzo magiczne. Oddałam się właściwej dziewczynie.
- Czuję się naprawdę zaszczcona, że mogłam być twoją pierwszą.
Położyła mi rękę w talii.
- A ja jestem szczęśliwa, że to byłaś ty.
Patrzyła na mnie chwilę swoimi ślicznymi oczkami. Miała uroczo różowe policzki. Potem oparła się swoim czołem o moje i wpatrywała się we mnie z bliska
- Kocham cię. Tak bardzo kocham... - powiedziała.
- A ja ciebie, Anni.
Pocałowała mnie raz w usta.
- Będziesz moja na zawsze? - spytała.
- Będę, kochanie.
Wtuliła się we mnie. Objęłam ją i zamknęłam oczy. Czułam, że mam w swoich ramionach cały mój świat. Moją malutką dziewczynkę...
Pocałowałam ją w głowę.
- Śpimy znów w pozycji takiej, jak zwykle? - spytała.
- Nie. Dzisiaj to ty śpisz przede mną, a ja cię przytulam. Pozwól mi chociaż raz spać z tobą w ramionach zamiast spać w twoich ramionach.
- No dobrze - odwróciła się do mnie tyłem. - Poddaję się twojej opiece - zaśmiała się.
- Milutko.
Ponownie ją objęłam lewą ręką. Złapała mnie za nią splatając ze sobą nasze dłonie. Czułam do niej taką miłość... Moja przepiękna...
Zmęczone długim dniem i niesamowitym jego zakończeniem szybko zasnęłyśmy.
Przebudziłam się rano słysząc dźwięk otwierania drzwi kluczem. E, to pewnie sąsiad... Przewróciłam się na plecy. Co to była za noc... Miałam Annike... Wow... Położyłam sobie na twarzy prawą rękę. Wciąż był na niej zapach dziewczyny. Oj, jak on mi się podoba...
Nagle drzwi do naszej sypialni otworzyły się.
- Co!? Co się tu dzieje!? - usłyszałam znajomy głos.
O nie! Te otwieranie drzwi... O mamo, to było do nas!
Przerażona zerwałam się z łóżka siadając na nim. Od razu też zasłoniłam swoje nagie ciało kołdrą. Przed naszym łóżkiem stała zszokowana siostra Anniki, Matilda. Wymieniłyśmy ze sobą spojrzenia.
- Co pani tu robi z moją siostrą? - spytała.
Byłam tak zaskoczona tą sytuacją, że nie umiałam się odezwać.
- Annika! - spojrzała na nią i krzyknęła.
Nastolatka wciąż słodko spała. Nic nie słyszała.
- Anni... - potrząsnęłam ją za ramię nie odkrywając wzroku od jej siostry.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!