Rozdział 16

622 60 5


W końcu szkoła. Koniec wolnego i znów mogę widywać się z Lindsay. Do tego dzisiaj poniedziałek, czyli idę do niej po lekcjach. Na pewno będzie to udany dzień.

Do szkoły jechałam razem z Mayą. Opowiadała mi jak spędziła święta. Kiedy przyszłam pod salę gdzie odbywała się pierwsza lekcja była już tam Lena oraz Zac i Liam.

- Cześć. - przywitałam przyjaciółkę

- Hej Anni. I jak było w święta?

- Bardzo fajnie, ale cieszę się, że już jest szkoła.

- Poważnie?

- Tak. - uśmiechnęłam się - Co dostałaś pod choinkę?

- Lampę do robienia hybrydowych paznokci.

- Naprawdę? Ja tak samo. Piątka! - wyciągnęłam do niej rękę z entuzjazmem

Przybiła mi piątkę.

- Używałam już. Popatrz. - pokazała mi jaskrawo różowe paznokcie.

- Jakie ładne. Ja jeszcze jej nie próbowałam. Mam w moim zestawie trzy lakiery. Dwa niebieskie i srebrny, a ty?

- Ja dostałam cztery. Ten różowy, neonowy zielony, biały i złoty. Jak myślisz? Jaki wypróbować potem?

- Złoty.

Niedługo po tym usłyszałyśmy dzwonek i zjawił się nasz nauczyczyciel chemii. Jak dla mnie ten przedmiot to idealne rozpoczęcie tygodnia. Kolejny był język niemiecki, a potem coś na co czekałam. Angielski z Lindsay. Niesamowicie się ucieszyłam na jej widok. Ubrana była w bluzkę, którą wczoraj jej wybrałam. Kupiła ją. Wyglądała tak pięknie...

Zajęłam miejsce w ławce z Leną i wciąż nie mogłam oderwać oczu od nauczycielki. Kocham tak bardzo...

- Good morning, sit down. - zaczęła mówić - Zaraz sprawdzę obecność, tylko się zaloguję.

- Lena? - szepnęłam do niej

- Co?

- Co sądzisz o wyglądzie pani Lloyd?

- Nauczycielka jak każda inna. - zaśmiała się

- Uważasz, że wygląda ładnie?

- Wygląda normalnie. Typowa kobieta koło czterdziestki. A czemu pytasz?

- Tak poprostu. Ciekawi mnie ile dokładnie ma lat.

- Wygląda na od trzydziestu sześciu do czterdziestu dwóch.

- Ja nie umiem oceniać wieku. Dałabym jej nawet mniej.

- Co ty? Spójrz na jej twarz. Moja mama ma czterdzieści cztery i ma podobną skórę i zmarszczki do niej.

- Tak uważasz..? - przyjrzałam się kobiecie, która zaczęła sprawdzać obecność.

- Myślę, że ma czterdzieści lat.

- Ja, że trzydzieści sześć.

Lindsay po sprawdzeniu obecności wstała z krzesła i stanęła przy biurku.

- Dobrze, to zaczynamy. Może ktoś chciałby nam coś opowiedzieć po angielsku co robił w święta?

Wszyscy milczeli.

- Nie? To może ja zacznę. - uśmiechnęła się i opowiedziała, że byli u niej rodzice na kolacji wigilijnej, i że w drugie święto odwiedził ją brat.

A więc Lin ma brata. Ciekawe.

- Zachęciłam kogoś do wypowiedzi o sobie, czy nie? - spytała potem

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!