Rozdział 77

888 102 16

Ścisnęła mocniej moje dłonie.
- Czyli ja nie jestem twoją jedyną dziewczyną...?
- Nie, to nie tak. Jestem z tobą, ale... Usiądźmy. Zaraz ci wszystko wytłumaczę.
Zajęłyśmy miejsce na kanapie. Annika wciąż mocno trzymała mnie za ręce i nie chciała nawet na moment puścić.
- Powiem ci coś, ale proszę, nie bierz tego zbyt poważnie. Wiem, że najpierw to źle zabrzmi. Właśnie wtedy, gdy najbardziej było mi smutno przez tę ostatnią sytuację poznałam pewną dziewczynę. Tamara jest nauczycielką, tak jak ja. Zagadała do mnie, spotkałyśmy się na kawę... Nie wiem jak to się stało, ale poczułam coś do niej. Zauroczyłam się.
Nastolatka zrobiła minę jak do płaczu i położyła sobie moje dłonie na klatce piersiowej mocno je do siebie przyciskając.
- Przepraszam cię za to... Namieszała mi w głowie i przez to zwątpiłam w nas... Dużo myślałam. Wahałam się nawet w pewnym momencie, z którą z was chcę być. Potem Loretta mnie pocieszała, następnego dnia rozmawiałam z tobą przez telefon i zrozumiałam. Wczoraj już byłam prawie zdecydowana, a dzisiejszy dzień tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że chcę być tylko z tobą. Czy się zmienisz, czy nie i tak jestem tego pewna, że cię kocham.
Odetchnęła z ulgą i pocałowała moje dłonie.
- Jest jeszcze coś... Kiedy spotkałam się z Tamarą po raz drugi ona... pocałowała mnie z zaskoczenia. To nic nie znaczyło, ale chcę, żebyś wiedziała... Przepraszam.
- To znaczy, że twoje usta były ostatnio całowane przez kogoś innego niż ja?
- Tak, ale...
Nie zdążyłam dokończyć, bo przybliżyła się do mnie i powoli złożyła na moich ustach długi czuły pocałunek.
Poczułam się taka szczęśliwa. Jak mogłam zwątpić, że może być ktoś bardziej odpowiedni dla mnie niż ona... Nie ma kogoś takiego. To Annika jest miłością mojego życia.
- I jesteś znów moja - powiedziała z uśmiechem.
Przytaknęłam.
- Teraz już wiem, że tylko ty jesteś moją jedyną. Wybaczysz mi moje zwątpienie? - spytałam.
- Wybaczę ci wszystko, jeśli ty wybaczysz mi.
- Oczywiście, kochanie.
- Cieszę się, że do mnie wróciłaś... - przytuliła mnie mocno.
- Nie umiem już żyć bez ciebie - szepnęłam.
- Ja bez ciebie też. Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło. Moja...
- Twoja. Tylko twoja.
Przytulałyśmy się dłuższą chwilę.
- A co teraz zrobisz z tamtą dziewczyną? - spytała nagle. - Będziecie się przyjaźnić?
- Nie wiem. Chyba wolę o niej zapomnieć... Pracuję w podstawówce jeszcze tylko do końca roku. Dalej już nie będę utrzymywać z nią kontaktu.
- A ile ona ma lat?
- Jest przed trzydziestką. Młoda jeszcze.
- Jak wygląda?
- Ma długie blond włosy, mnóstwo piegów na twarzy i rękach. Jest szczuplejsza ode mnie. A dlaczego o nią pytasz?
- Jeśli kiedyś by cię przy mnie zaczepiła to będę wiedziała przed kim cię bronić. Jesteś moja, nie oddam cię nikomu.
- Tylko nie rób niczego głupiego. Wiem, że ty potrafisz śledzić ludzi, więc od razu ostrzegam. Nie chcę, żebyś narobiła sobie kłopotów.
- Spokojnie. Nic nie zrobię.

*Annika*
Siedziałyśmy tak razem bardzo długo. Było już późno.
- Linz, aa.. zastanowiłaś się już nad sesją zdjeciową?
- Wiesz, na konkurs to na pewno nie możesz mi jej zrobić, bo wiesz, że mamy teraz w szkole stalkera, który wie, że mam dziewczynę i próbuje się dowiedzieć kim jesteś.
- A taką prywatną tylko dla nas? Po tym kryzysie chyba warto teraz zrobić coś razem, co nas do siebie ponownie zbliży. Tak jak już mówiłam, mój pomysł ma w sobie dużo zmysłowości. O ile uda ci się otworzyć przede mną tak, jak bym chciała zobaczysz, że to odnowi między nami relacje. Znalazłam już park, w którym chciałabym ci tę sesję zrobić. Musimy udać się trzydzieści osiem kilometrów na południowy zachód. Jest tam park wierzb płacących z małym stawkiem pośrodku. Będziesz pięknie wyglądała z nimi w tle.
- Dobrze Anni. Zgodzę się na tę sesję. Opowiadasz o tych zdjęciach z taką ekscytacją, widać jak bardzo chcesz zrealizować ten pomysł. Nigdy jeszcze nie byłam na sesji. No, poza sesją ślubną, ale to się nie liczy. Może masz rację, że zbliży nas to ponownie. Jeśli nie pokażesz nikomu tych zdjęć, to się na nie zgodzę. 
- Nawet naszym przyjaciółką?
- To ma być sesja tylko dla nas, więc nikomu. Tylko my będziemy o niej wiedziały. Wiem, że się lubisz wszystkim chwalić, i że pewnie nie raz opowiadałaś przyjaciółkom o czymś, co mi obiecałaś, że nie powiesz, ale nie tym razem. Sesja będzie tylko nasza.
- No dobrze. To umawiamy się już na jakiś dzień?
- Możemy.
- Co powiesz na najbliższą sobotę?
- Nie mam planów, dobrze, zgadzam się.
- To zróbmy tak, że ja przyjadę do ciebie rano, pokażę ci jak masz się ubrać, umaluje cię i pojedziemy.
- Dobrze, Anni. Już się czuję podekscytowana - zachichotała.
- Ja też. Uwierz mi, że ja też. A teraz może zjesz ze mną kolację? Już niedługo będę musiała iść spać.
- Bardzo chętnie. A co masz dobrego?
- Przywiozłam sobie od rodziców z domu resztę obiadu z dzisiaj. Wzięłam trzy kotlety z kurczaka. Planowałam sobie je odgrzać i wrzucić do tortilli. Lubisz?
- Brzmi dobrze. Kiedyś też robiłam taką domową tortille, ale to dawno.
Poszłyśmy razem do kuchni i zajęłyśmy się przygotowywaniem jedzenia. Pokroiłyśmy warzywa, ja zrobiłam sos na bazie majonezu, a w tym czasie Lindsay pomogła mi odgrzać mięso. Nie minęło dużo czasu i wszystko było gotowe. Usiadłyśmy do stołu by zjeść.
- Anni? - spytała nagle. - Przenocujesz mnie dzisiaj? Stęskniłam się... - uśmiechnęła się.
- A za czym konkretnie?
- Za tobą.
- Mhm... Ale tak bardziej za zasypianiem ze mną, czy..?
- A ta już ma jakieś myśli...
Zaśmiałam się.
- Zostań. Tylko pamiętaj, że nie możemy zbyt długo nie spać, bo ja mam jutro na ósmą.
- Jasne, malutka.
Po jedzeniu posiedziałyśmy jeszcze trochę przy stole, potem Lindsay poszła się umyć, a następnie ja. Ubrana w swoją satynową koszulę nocną z koronką stanęłam przed łóżkiem.
- Nie no... Już cię w tym widziałam wcześniej, ale nadal się zachwycam jak ci w tym bosko - powiedziała uśmiechając się.
Położyłam się przy niej i przytuliłam się do niej od tyłu.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!