Rozdział 39

953 109 14


Minęły dwie lekcje i pora na mój ulubiony angielski.

- Na początek mam dla was pewną informację - zaczęła Lindsay tuż po sprawdzeniu obecności. - Razem z panią Fedeline organizujemy wycieczkę szkolną. Głównym jej celem będzie coś, co wielu na pewno może zainteresować. Planujemy zwiedzić Muzeum Czekolady. Poza tym przewodnik oprowadzi nas też po tamtym mieście, a w muzeum będą warsztaty. Na pewno będą dotyczyły czekolady, dokładniej dowiecie się na miejscu. Przewidziany też czas wolny na kupowanie pamiątek na starym rynku, jak i w muzeum. Wyjazd spod szkoły o siódmej rano, powrót po dziewiętnastej. Koszt wycieczki łącznie 95, w tym zaliczka 35. Jeśli ktoś jest chętny to do końca przyszłego tygodnia poproszę od was kartkę z imieniem, nazwiskiem, klasą i PESEL-em oraz tę przedwpłatę. Jeśli z wszystkich klas technikum zbierze się 45 osób, to ja lub pani Fedeline poinformujemy was do kiedy zbieramy resztę kwoty.

- A kiedy to będzie? - spytała Silvia.

- 26 maja.

- Jaki to dzień tygodnia? - spytał Logan

- Wtorek.

Wow, ale super! Na pewno muszę tam pojechać. Z Lindsay wszędzie i zawsze. Do tego będzie tam czekolada, a ja ją kocham. Czekolada i Lindsay. Czego chcieć więcej? Będę musiała pojechać w weekend znowu do rodziców, żeby dali mi pieniądze na tę wycieczkę. O ile się zgodzą, ale myślę, że nie mam się o co martwić. Nigdy mi jeszcze nie odmówili szkolnej wycieczki.

- Tris! Anastacia! Jedziecie? - spytałam.

- Nie Tris. Bardzo mi się nie podoba ten skrót. Wolę Tres - powiedziała.

- Tres? Prawie jak stres. 

- Pasuje - zaśmiała się. - Denerwuję się dosłownie wszystkim, a do tego stale mam migreny... Dzisiaj też mnie głowa boli - położyła ją na ławce.

 Dzisiaj też mnie głowa boli - położyła ją na ławce

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

- Too... Pojedziecie ze mną?

- Zapytam rodziców i ci jutro powiem - powiedziała Anastacia.

- A ja zapytam babcię.

- Dlaczego babcię? - spytała Anastacia.

- Bo ja u niej mieszkam. I u cioci. Mama mieszka nadal w Anglii.

- Któraś musi jechać. Bo ja tam nie wytrzymam sama. Będę gadać do siebie - zaśmiałam się. - Albo zrobię coś głupiego.

- Myślę, że pojedziemy z tobą, Anni - powiedziała Anastacia. - Nic się nie martw.

Po tej lekcji była technologia, a następnie zajęcia z Lorettą. Powtórzyła nam to samo, co Lindsay. Że jest wycieczka, że na koniec maja, że czekolada, i że będzie tam Linz. Ja już widzę jak ona i Lora będą tam razem gadać. One są takie kochane razem. W sumie... Gdybym nie kochała Lindsay to pewnie bym chciała, żeby była z Lorettą. One do siebie pasują, ale jednak seksowna blondynka jest moja, a nie jej równie seksownej przyjaciółki. Chociaż... Linz jest bardziej seksi i jest trochę ładniejsza.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!