Rozdział 35

973 103 39


*Annika*

Zamurowało mnie. Moja Lindsay...? To lesbijka..? Czy ja śnię? To możliwe, że mogę ją w sobie rozkochać. To chyba najcudowniejsza informacja, jaką w życiu usłyszałam.

- Zdziwiona, prawda? - zachichotała. - Długo by opowiadać co w młodości nawyczyniałam, że teraz muszę żyć z facetem... - wciąż mówiła szeptem. - Obiecaj mi tylko, że nikomu o tym nie powiesz i nie będziemy więcej o tym rozmawiać. To się nie może wydać.

Zaczęło mnie ciekawić co takiego zrobiła kiedyś, że teraz musi się ukrywać, ale słyszałam w jej głosie, że boi się o siebie, dlatego nie zapytałam.

- Przysięgam. Jak lesbijka lesbijce - uśmiechnęłam się lekko.

Odwzajemniła uśmiech.

- W każdym razie radzę ci nie iść moją drogą. Nie próbuj ukryć prawdziwej siebie wiążąc się z facetem. Nawet jeśli będzie ci się wydawać, że nie jest źle, to któregoś dnia pożałujesz tej decyzji, lecz będzie za późno, żeby się wycofać. Bądź prawdziwa. Będziesz wtedy szczęśliwa.

- Dobrze.

- Masz dziewczynę? - spytała po chwili.

A czy liczy się, że ona nie wie o tym, że jest moją dziewczyną?

- Nie, nie mam - odpowiedziałam.

- A masz jakąś na oku?

Powiedzieć jej, czy nie?

- Jakąś może mam - spuściłam wzrok. - Ale ona mnie raczej nie kocha...

- Skąd ta pewność?

- Nie wiem... Po prostu... Jesteśmy z dwóch innych światów. Nigdy nie zobaczy we mnie wyjątkowej, bo nawet nie pomyśli o tym, że mogę czuć do niej aż tak wiele.

Mam nadzieje, że nie powiedziałam za dużo...

- Rozumiem. Mam podobny problem - uśmiechnęła się.

- Kochasz jakąś dziewczynę? - poczułam silną zazdrość.

Jednak w życiu Lindsay jest inna kobieta... Oby tylko nie jakaś uczennica z naszej szkoły. Zabiję ją chyba z zazdrości jak się dowiem. Linz to księżniczka. Moja księżniczka i nikomu nie wolno mi jej zabierać.

- Tak, ale chyba za dużo nas dzieli. Z resztą nie ważne. Znów ci za dużo mówię o sobie...

- Wiesz, że nikomu nigdy nic nie powiem, czego się od ciebie dowiedziałam. Możesz mi ufać w stu procentach. Fakt, że moje najlepsze przyjaciółki wiedzą, że tu przychodzę, ale nie mówię im o twoich prywatnych sprawach.

- Tak, wiem, ale jednak jestem nauczycielką. Nie ważne, że się przyjaźnimy, co i tak już jest złe. Nie powinnam ci mówić niektórych rzeczy.

Och, znowu to "jestem nauczycielką". Jakbym nie wiedziała. Co z tego? Zachowuje się jakby bała się podać prawdziwy powód i tylko zasłaniała się swoją pracą.

Przytuliłam się do niej. Z jednej strony dowiedziałam się, że jest lesbijką, co jest cudowną informacją, ale z drugiej ona kocha jakąś kobietę. Zazdrość o nią nie da mi chyba żyć. Ciekawi mnie kim jest i co takiego ma w sobie, że moja Lindsay zwróciła na nią swoją uwagę.

Nauczycielka zaczęła głaskać mnie po głowie i też mnie przytulała.

- Odwiozę cię już chyba dzisiaj do domu. To wyznanie kosztowało mnie nerwy. Potrzebuję pobyć sama... - powiedziała.

- Jak chcesz...

- A ty?

- Chcę jeszcze z tobą zostać - uśmiechnęłam się.


AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!