Rozdział 29

932 114 13


Skończyłam odrabiać zadanie domowe, a potem kontynuowałam z Lindsay rozmowę po angielsku o moim wyglądzie. Tym razem powtórzyłyśmy rodzaje włosów, czyli czy są farbowane, proste czy kręcone oraz rodzaje fryzur.

- Annika. Tell me something about your hair.

Chwyciłam pasemko swoich włosów.

- They are light brown, long and... curly - powiedziałam.

- Great! What kind of hair do I have?

- Beautiful...

Nauczycielka była lekko zaskoczona, ale szybko szeroko się uśmiechnęła.

- Oh, thank you so much, but I meant...

- Blond, long and you have fringe to the side - przerwałam jej.

Omawiałyśmy dalej szczegółowo części ciała. Tu akurat dużo nie umiałam i chyba nie była z tego powodu szczęśliwa.

- Teraz możesz pójść do Lexy. Pokój naprzeciwko - powiedziała z uśmiechem, gdy skończyłyśmy.

- Dobrze. Zostawię rzeczy tutaj - wskazałam na plecak.

- Jasne.

Zostawiłam Lindsay samą i udałam się do pokoju jej córki.

- Cześć. Mogę już ci pomóc - uśmiechnęłam się do niej.

Leżała sobie na miękkim, grubym dywanie i słuchała muzyki.

- Co? - zdjęła słuchawki i spojrzała na mnie pytająco.

- Mogę ci już wytłumaczyć chemię.

Odłożyła telefon i podała mi książkę. Usiadłam obok dziewczyny. Tłumacząc jej to poczułam się całkiem jak jakaś nauczycielka. W sumie to bardzo ciekawe uczyć kogoś.

Dziewczyna szybko zrozumiała chemię, więc potem zaczęłyśmy rozmawiać o czymś innym. Od słowa do słowa i opowiedziała mi całkiem sporo o sobie. Bardzo fajna ta Lexy, tylko trochę dziwnie mi było ze świadomością, że to dziecko mojej ukochanej...

- Co to za pogaduchy? - do pokoju weszła Lindsay. - Aż was było słychać u mnie, więc przyszłam zobaczyć co tu się dzieje. Nauczyłaś się, Lexy?

- Tak. Już rozumiem.

- To się ciesze. Naprawdę dziękuję ci, Annika, że jej pomogłaś.

- Nie ma za co - uśmiechnęłam się i wstałam. - Jeszcze coś będziemy robić z angielskiego?

- Chyba na dzisiaj wystarczy. Zaraz odwiozę cię do domu. Niedługo mój mąż wraca z pracy i chciałabym zdążyć tu wrócić zanim przyjedzie.

- No dobrze.

Kochana jesteś, że nie pozwalasz mi się z nim spotkać. Nie chcę go znać, bo cię ma, a ty, Linci, powinnaś być moja.

Pożegnałam się z Lexy i wróciłam z Lindsay do jej sypialni.

- Poprawiłaś wszystkie sprawdziany? - spytałam.

- Tak. I jeszcze kartkówki drugiej technikum.

- Jak wypadły?

- Bardzo dobrze. Jestem zadowolona. Chociaż... - roześmiała się. - Pokażę ci coś - podeszła do biurka i wzięła jedną z kartkówek. - W tej klasie jest taki jeden Dylan. On ciągle ma jakieś głupie pomysły. Wiesz co mi napisał? - znów się zaśmiała. - Tu, gdzie jest miejsce, żeby się podpisać jest "Imię i nazwisko, klasa, data". Nad "datą" napisał mi "moje urodziny".

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!