Rozdział 30

1K 109 37

*Annika*

Rano następnego dnia postanowiłam jednak zabrać nową torebkę do szkoły. Linz jest mądra, ale szczerze mówiąc bardzo roztrzepana. Pewnie nie zauważy, że to ta sama i tymbardziej nie przyjdzie jej do głowy, że zrobiłam to celowo.

Przepakowałam się z plecaka do torebki. Jeju, jaka ona pojemna. Lindsay była genialna kupując ją.

Przyszłam wcześnie do szkoły i usiadłam na ławce przy schodach z piętra na parter. Linci jeszcze nie ma, więc poczekam tu na nią. Już kilka razy to robiłam. Zazwyczaj, gdy przychodzi uśmiecha się do mnie i mnie wita. Dzisiaj też tak było. Wchodząc po schodach zauważyła mnie, a wtedy ja ją przywitałam. Uśmiechnęła się, odpowiedziała i poszła do pokoju. Moja kochana Lindsay... Witając się z nią zasłoniłam też torebkę nogami, żeby nie widziała. Chyba się udało.

Chwilę po niej na schodach pojawiła się Tristiana. Weszła do góry i usiadła obok mnie.

- Cześć. Masz może pożyczyć długopis? Przed chwilą zobaczyłam, że nie wzięłam piórnika - powiedziała.

- Chyba mam - zajrzałam do torebki.

Szybko jakiś znalazłam.

- Proszę - podałam jej długopis z wizerunkiem jednej z ulubionych piosenkarek.

- Ty słuchasz Melanie Martinez? - ucieszyła się i popatrzyła na mnie.

- Yy... Tak. Bardzo ją lubię.

- Ja też! Skąd masz ten długopis?

- U mnie we wsi jest taki "Sklep chiński", no i tam mieli z różnymi gwiazdami.

- A był z Pink? Uwielbiam ją.

- Nie pamiętam, ale jak następnym razem tam pojadę to mogę sprawdzić.

- Super by było.

Siedziała przez chwilę bez słowa i nagle zaczęła się śmiać.

- Sorki. Piłam rano kawę, a... - dalej się śmiała. - Po kawie mam głupawkę.

Wtedy na korytarzu pojawiła się dziewczyna o imieniu Beatrice, z którą Tristiana już kiedyś się witała. I tym razem brunetka pomachała do mojej koleżanki, a ona znów zaczęła się cieszyć.

- Kto to jest? - spytałam kiedy poszła.

- Beatrice. Moja koleżanka.

- Skąd się znacie?

- Mieszka kilka domów ode mnie. Przyjaźnimy się od bardzo dawna.

- To fajnie - uśmiechnęłam się.

- Ładna jest, prawda?

Zdziwiło mnie jej pytanie. Czyżby ona wiedziała o mnie?

- Yyyy... Dlaczego pytasz? - powiedziałam.

Popatrzyła na mnie.

- A tak po prostu. Idę pod klasę - wstała i poszła.

No oki? Przyznam, że jeszcze takiego kogoś nie spotkałam jak ona. Nagle zmienia tematy, stale się cieszy. W sumie... Ja też taka jestem.

Gdy zadzwonił dzwonek, poszłam pod klasę, a po dwóch minutach zjawiła się też Lindsay. Jak ja się cieszę, że ona mnie uczy... Zajęcia minęły bardzo miło, choć zawsze, gdy spoglądałam w oczy nauczycielce ona odwracała wzrok lekko się uśmiechając. To było urocze.

Po paru kolejnych lekcjach zamarzyłam znowu zobaczyć blondynkę.

- Lena? Pójdziesz ze mną poszukać Lindsay? - spytałam przyjaciółkę.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!