Rozdział 72

621 101 14

*Lindsay*
Gdy tylko odjechałam spod restauracji nie mogłam opanować łez. W tym stanie nie mogłam wrócić do domu. Pojechałam do Loretty. Drzwi otworzył mi jej mąż.
- Lindsay? Ty płaczesz?
- Cześć Mark. Jest Lora? Mogę wejść?
- Yy... Tak. Jasne. Co się stało?
Wprowadził mnie do mieszkania.
- Nie, to nic. Muszę porozmawiać z przyjaciółką - powiedziałam.
- Lindsay? - usłyszałam głos Loretty z piętra.
Szybko zjawiła się na dole.
- Co się stało? - spytała widząc u mnie łzy.
Podeszłam do niej.
- Zdradziła mnie... - szepnęłam przytulając się do przyjaciółki.
- Ona?
- Tak...
- Chodź, pogadamy u góry.
Objęła mnie i poprowadziła do swojej sypialni.
- Skąd o tym wiesz? - spytała. - Przyłapałaś ją?
- Tak... Pamiętasz? Tristiana zaprosiła mnie na swoje urodziny. Mówiła, że to niespodzianka dla Anniki. Kiedy tam przyszłam zobaczyłam jak one się całują... Ona mnie chyba tam zaprosiła, żeby pokazać, jak odbiera mi moją Annisie...
Loretta pokręciła głową.
- Nastolatki potrafią być podłe. I co? Podeszłaś do nich?
- Nie umiałam... Tak bardzo ją kocham, a ona... całowała się z inną... Jeszcze sama to zaczęła...
- Mówiłam ci, że nie powinnaś być z tyle młodszą dziewczyną. Czułam, że to się tak skończy... - przyjaciółka przytuliła mnie.
- Miałaś rację... - wtuliłam się w nią. - Tylko nie wiem co teraz zrobić... Wciąż mam je przed oczami razem... Jeśli Annika ze mną zerwie i będzie po szkole chodzić z Tristianą to się załamię...
- Spokojnie, kochana. Dasz radę. Jesteś silną i mądrą kobietą. Chyba nie dasz sobie namieszać w życiu parze jakiś niestałych uczuciowo nastolatek.
- Nie wiem... Wcale nie jestem silna. Jestem bardzo słaba i bardzo zakochana w Annice...  Ona miała być moją nadzieją, a teraz mnie zdradziła... Nie wiem czy będę umiała jej to wybaczyć... To tak boli... Co mam teraz zrobić? Kazać jej się tłumaczyć? Zerwać? Czuję się taka bezsilna...
- Daj jej szansę się wytłumaczyć. Chyba, że ona zerwie z tobą. Wtedy pomogę ci o niej zapomnieć, kochana. Będzie wszystko dobrze.
- Mogę spróbować z nią porozmawiać, ale na pewno nie teraz. Puki co nie chcę jej nawet widzieć... Jak mogła...
- Weź sobie może na tydzień zwolnienie z pracy i odpocznij, a ja się zorientuję jak te dwie się zachowują w szkole. Potem zastanowimy się co zrobić.
- Mhm...

*Annika*
W poniedziałek przyszłam do szkoły i po wejściu na piętro od razu rzuciła mi się w oczy tablica z zastępstwami, na której widniało nazwisko mojej dziewczyny. Angielskiego nie będzie do końca tygodnia. Co? Dlaczego mi nic nie powiedziała? Wyjęłam telefon i zaczęłam do niej dzwonić. Wciąż nie odbierała.
- Lindsay? Dlaczego cię nie będzie? Nic nie mówiłaś, martwię się - nagrałam się jej na pocztę.
Lekko zdenerwowana udałam się pod klasę. Tristiana i Anastacia już tam były.
- Cześć dziewczyny - usiadłam z nimi.
- Cześć - powiedziała Anastacia.
- Hej... - odpowiedziała Tristiana ze spuszczoną głową.
- Coś się stało? - spytałam.
- No... - popatrzyła na mnie. - Na moich urodzinach...
- Hm? Wybacz, ale tak się upiłam, że ostatnie co pamiętam to chyba, że jadłam tort. Nawet nie wiem jak znalazłam się w moim mieszkaniu - zaśmiałam się.
- No, upiłaś się nieźle - powiedziała Anastacia.
- I nie pamiętasz nic? - spytała Tristiana.
- Nie. A powinnam?
- Właściwie... Nie - uśmiechnęła się.
- Wiecie co? Widziałyście, że nie ma dzisiaj i do piątku mojej Linz? - spytałam.
- Widziałyśmy. Nie wiesz nic dlaczego? - powiedziała Anastacia
- Nie. Linz nie odbiera ode mnie telefonów. Teraz może jeszcze śpi. Zadzwonię po południu.
Niestety. Po szkole próbowałam jeszcze kilka razy skontaktować się z dziewczyną, ale bezskutecznie.
- Lindsay? Odbierz, proszę... Martwię się. Coś ci się stało? Zadzwoń, błagam - nagrałam się po raz drugi.
Cały dzień byłam jak kłębek nerwów, a w nocy nie mogłam spać. Nic nie pamiętam, Linz się nie odzywa, Loretta krzywo na mnie patrzyła na polskim. Coś się musiało stać, ale nic nie pamiętam. Okropne. Nigdy więcej nie piję, przysięgam.
Następnego dnia wychodząc do szkoły znów natrafiłam na chłopaka mieszkającego obok. Patrzył na mnie jakoś dziwnie.
- Co się gapisz? - powiedziałam w końcu.
- Nic. Jakoś nie mogę sobie ciebie wyobrazić w łóżku z dorosłą kobietą, i że wy to tak razem lubicie.
- Cooo? - zamurowało mnie.
Popatrzył na mnie pytająco.
- Przecież ostatnio powiedziałaś mi, że sypiasz ze swoją nauczycielką - powiedział.
- Boże... Poważanie?
- Tak. Wróciłaś do domu po północy wstawiona jak nie wiem i tak mi powiedziałaś.
- O Boże... Wybacz. Zapomnij o tym najlepiej - poszłam w kierunku windy.
Po drodze do szkoły znów myślałam o imprezie Tristiany. Kolejny raz to powtórzę, ale nigdy więcej alkoholu, przysięgam. Jak mogłam być tak głupia i powiedzieć temu dupkowi o Lindsay... Jak tak dalej pójdzie, to wszyscy się dowiedzą i Linz będzie miała przeze mnie kłopoty.
Pomyślałam też, że powinnam porozmawiać o mojej dziewczynie z Lorettą. Skoro Linz nie odbiera chyba nie ma lepszego sposobu niż zapytać o nią jej przyjaciółkę. 

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!