Rozdział 80

834 77 19

Spędziłyśmy czas w parku do popołudnia. Łącznie zrobiłam jej chyba trzydzieści zdjęć.
Po skończonej sesji usiadłyśmy pod jednym z drzew przytulając się do siebie. Zaczęłam przeglądać zdjęcia w aparacie. Byłam niesamowicie nimi zachwycona.
- I jak? Spisałam się jako modelka? - spytała.
- Jasne, Linz. Sesja wyszła cudownie - odłożyłam aparat. - Resztę obejrzę w domu. Cieszę się, że się na nią zgodziłaś.
- Ja też. Bardzo mi się podobało. Tak bardzo rozbudziłaś nią moje zmysły, że chyba cię dzisiaj już nie opuszczę.
Zaśmiałam się, a ona wtuliła się we mnie mocniej.
- Cieszę się też, że chociaż ten jeden raz możemy sobie publicznie okazywać miłość - powiedziałam.
- Tak... Ja też. Jesteśmy chyba na tyle daleko od szkoły i miasta, że nie musimy się martwić, że ktoś znajomy nas zobaczy. Ten jeden raz możemy sobie pozwolić na wszystko.
- Serio?
- Tak. Możesz mnie przytulać i co tam jeszcze chcesz, ja się zgadzam. Jedyne czego możemy się obawiać, to homofobia.
- A mogę całować?
- Możesz, ale grozi to moją całkowitą obsesją na twoim punkcie - zaśmiała się.
Uniosłam lekko do góry jej głowę i pocałowałam ją namiętnie w usta.
- Kocham cię... - szepnęła.
Objęłam ją i pocałowałam raz w czoło.
- Moja śliczna księżniczka. Moja ukochana blondyneczka. Jesteś taka przepiękna i taka słodka... - zaczęłam ją głaskać po ramieniu.
- O tak mi mów. Tak mi dobrze. - zachichotała.
- Najpiękniejsza... Najwspanialsza... Najsłodsza...
Aż się zaczęła rumienić.
- Wiesz na co mam ochotę? Czego brakuje mi dzisiaj do kompletnego obłędu z miłości do ciebie, Anni?
- Chyba się domyślam.
- Zróbmy to...
- Ale chyba nie tutaj - zaśmiałam się.
- No nie, nie tutaj. Pójdźmy do ciebie i...
- A wiesz co, Linz? Bo jest takie jedno miejsce, w którym bardzo bym chciała to z tobą robić.
- Jakie?
- Twoja sypialnia. Tam, gdzie śpisz z tym okropnym Bradleyem. Tam bym cię chciała...
- Lexy jest w domu. Nie możemy, bo jeszcze usłyszy.
- Nie usłyszy. Będziemy cicho. Możemy też włączyć jakąś muzykę w tle. No proszę. Chcę bardzo tam...
- Eh, zgoda. Masz szczęście, że rozkochałaś mnie na tyle, że ci ulegnę. Zrobimy to u mnie.
- Świetnie. A teraz chodźmy gdzieś, bo mam ochotę coś zjeść.
- Bardziej obiad czy deser? Czy mnie?
Zaśmiałam się.
- Obiad, a potem ciebie.
Pozbierałyśmy swoje rzeczy i wybrałyśmy się na spacer po okolicy, by poszukać jakiejś restauracji.
Szłyśmy równo obok siebie. Patrzyłam na chodnik, ale myślami byłam przy dłoni Lindsay, która wisiała wolno tuż obok mojej. Co chwilę na nią spoglądałam. Złapać ją za rękę czy nie? Nigdy z nikim tak nie szłam ulicą. Lindsay niby mówiła, że tu nam wolno więcej, ale nie wiem, czy akurat tego chce.
- Co tak patrzysz? - spytała w końcu.
- Nic... - popatrzyłam na nią a potem na jej dłoń.
- Możesz - uśmiechnęła się i złapała mnie za rękę.
Odwzajemniłam uśmiech.
Wkrótce znalazłyśmy jakąś restauracje. Weszłyśmy tam i usiadłyśmy przy stole w narożniku. Kelnerka przyniosła nam menu. Długo się zastanawiałyśmy aż w końcu obie zdecydowałyśmy się na spaghetti. To był dobry wybór. Było pyszne.
Po jedzeniu znów idąc za rękę wróciłyśmy tą samą drogą do parku, przy którym Linz zostawiła samochód i ruszyłyśmy w drogę powrotną.
Dotarłyśmy na miejsce po godzinie. Wysiadłyśmy z samochodu.
- No to co, Linz? - uśmiechnęłam się do niej. - Do sypialni?
Oblizała delikatnie usta.
- No chodź... - złapała mnie za rękę i wprowadziła do domu.
Od razu do naszych uszu dobiegła jakaś muzyka z piętra. Pewnie Lexy czegoś słuchała. Świetnie się złożyło.
Poszłyśmy do sypialni. Lindsay zaraz po wejściu zaczęła szukać czegoś w szufladach. Ja stałam z boku i patrzyłam co robi. Wyjęła klucz.
- Zamknijmy się na wszelki wypadek - puściła do mnie oczko.
Ledwo udało jej się zamknąć nim drzwi i już się na nią rzuciłam. Zaczęłam szaleńczo ją całować oblizując jej usta. Ona objęła mnie w talii i poprowadziła do łóżka. Szybko znalazłyśmy się w nim.
- Wyglądasz idealnie w tym stroju, ale teraz z przyjemnością go z ciebie zdejmę - zaśmiałam się.
Ubrania nas obu poleciały na podłogę. Lindsay trzymała mnie tak mocno przy sobie. Całowałam ją w usta, potem po szyi i piersiach.
Przy tym wszystkim zastanawiałam się czego tak naprawdę chcę od tego zbliżenia. Przede wszystkim okazać jej miłość oczywiście, ale czy jestem już gotowa na mój prawdziwy pierwszy raz? Na pewno chcę zrobić to właśnie z Lindsay, to wiem od dawna, ale nie jestem pewna, czy chcę tego już dzisiaj, czy dopiero za jakiś czas. Wciąż mam obawy, że zrobię to zbyt szybko.
- Lindsay? - spytałam w końcu. - Sądzisz, że jestem już gotowa, żeby przeżyć pierwszy raz?
- A jak ty czujesz? Bo to twoja decyzja. Nie mam prawa wybierać za ciebie. Zrobiłabym ci tym krzywdę.
- Czuję, że bardzo chcę oddać się tobie, ale czy właśnie teraz..?                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                - Jeśli masz takie wątpliwości, to nie powinnaś jeszcze. Dla mnie to żaden problem, bo przecież nie o to chodzi w zbliżeniu. Wiesz dlaczego to ze sobą robimy? Bo się kochamy i chcemy to sobie okazać. A sposób, w jaki to zrobimy nie jest ważny. Możemy się tylko przytulać, możemy całować, możemy dotykać i wszystko będzie piękne, jeśli będzie w tym miłość.
- Dobrze, Linz - uśmiechnęłam się. - Kocham cię bardzo. Nie kochamy się jeszcze tak naprawdę. Chcę tak jak ostatnio. Żebyś mnie tylko dotykała. Tak delikatnie jak wtedy. To było cudowne.
- Więc tak będzie, malutka.
Jak zwykle cała gra wstępna trwała długo. Wycałowałam ją calutką od pasa w górę, a potem ona mnie tak samo. Trzymała na mnie swoje czułe dłonie aż w końcu rozsunęła mi nogi i zaczęła delikatnie pocierać moją muszelkę. Tak jak ostatnio robiła to cudownie. Całą sobą czułam, że ją kocham i byłam pewna, że ona też to czuje. Bez zastanowienia też wsunęłam pod nią swoją rękę i zaczęłam dotykać jej jak ona mnie. Patrzyłyśmy sobie przy tym głęboko w oczy aż w końcu nasze ciała ogarnęła rozkosz. Nie mogłam się opanować żeby nie wzdychać, więc Lindsay zasłoniła mi usta. Po chwili sama nie mogła zapanować nad sobą. Zaczęłyśmy się całować.
- Anni... Nie przestawaj... - poprosiła po chwili, gdy chciałam zabrać spod niej rękę. - Rób mi jeszcze... - szepnęła.
Jaka ona słodka w tym stanie. Tak jak chciała nie przestawałam jej dotykać. Cicho mruczała. Położyła ręce po bokach na łóżku, a głowę na moim ramieniu. Czułam jej oddech na mojej szyi. To było fantastyczne podniecające uczucie.
Pomyślałam, że fajnie by było teraz spróbować jej włożyć. Jednak sama się na to nie zgodziłam. W dodatku boję sie, że nie umiem, więc lepiej nie będę próbować. Nie chcę przypadkiem zrobić czegoś źle. Blondynka i tak już jest zadowolona tym, co jej robię, więc na tym pozostanę.
Mocno przyspieszyłam ruchy palcami na co Lindsay zacisnęła w rękach pościel. Chyba doszła drugi raz. Głośno jęknęła, po czym zasłoniła sobie usta.
- Cii, słoneczko... - szepnęłam i po chwili wyjęłam spod niej dłoń.
Miałam ją całą morką. Odruchowo wytarłam wszystko w pościel. Zauważyła to.
- Anni, nie - złapała mnie za rękę. - Zostanie tu mój zapach, a miałyśmy nie zostawiać śladów.
- Ojejku, wybacz...
- Nie szkodzi już. Zaraz zmienię pościel. Tylko musze ochłonąć... Wow... - wtuliła się we mnie bardziej. - Jesteś niesamowita...
Objęłam ją i zaczęłam głaskać po plecach.
- To ty jesteś niesamowita. Najwspanialsza kobieta jaką mogłabym mieć.
- Kocham cię.
- A ja ciebie, Linz.
Po pięciu minutach blondynka spróbowała podnieść się ze mnie. Zatrzymała ją.
- Jeszcze trochę... - poprosiłam.
- No zgoda - uśmiechnęła się. - Moja piękna Anni.
Przytulałyśmy się dalej.
- Moja dziewczynka czuje się spełniona? - spytałam powoli ją głaszcząc.
- Nadal czuję jak mi dobrze, kiedy pomyślę sobie jak ty cudownie dotykasz... - zamruczała.
- Moja... - uśmiechnęłam się.
Po dwóch kolejny minutach Lindsay usiadła na łóżku.
- Wystarczy. Ubierzmy się już. Bo zaraz Lexy może się zorientować, że wróciłyśmy i może chcieć tu do nas przyjść. Nie może nas tak zobaczyć.
- Wiesz co? Ja się zrobiłam senna...
- No nie gadaj. A ja myślałam, że to tylko faceci tak mają - zaśmiała się. - To oni zwykle po seksie idą spać.
- Chyba ich popieram. Orgazm zabiera mi wszystkie siły i po nim to ja bym już mogła iść spać. Nawet w ciągu dnia.
- Zabawna jesteś - śmiała się.
Wstała z łóżka i pozbierała nasze ubrania z podłogi. Ubrałyśmy się, a potem Lindsay przyniosła czystą pościel z garderoby. Pomogłam jej ją zmienić.
- O mamo... - przytuliła twarz do poszewki od poduszki, którą chwilę temu z niej zdjęła. - To był dobry pomysł. Czuję tu twoje perfumy i nie tylko perfumy... - zachichotała. - Jakby Bradley to wyczuł...
- Powiedziałabyś, że to twoje nowe perfumy. Chyba by nie wpadł na to, że spałaś tu z dziewczyną.
- Pewnie nie, ale i tak byłoby to podejrzane. Jak ty pięknie pachniesz... - w dalszym ciągu wąchała poszewkę.
- Nie narkotyzuj się tak - zaśmiałam się.
- Ćpam moją Annike - zaśmiała się.
- Gratuluję.
Zabrałyśmy brudną pościel do łazienki i zeszłyśmy na dół do kuchni.
- To teraz nie mogę się doczekać wtorku - powiedziała uśmiechając się.
- A co jest we wtorek?
- Nasza wycieczka szkolna, Anni. Nie pamiętasz?
- A no racja. Muzeum czekolady... Jak długo się do niego jedzie?
- Około dwie godzinki.
- Usiądziemy razem w autokarze?
- Nie wiem czy to dobry pomysł...
- A ten nasz stalker tam będzie?
- Nie, nie chciał jechać. Ale jego koledzy tak. Znając życie opowiedział im to, co słyszał na mój temat i oni też będą mnie obserwować. Już nie raz z resztą to robili. Obserwowali mnie. Więc raczej nie możemy razem siedzieć.
- No zgoda...
- Ale jeśli chcesz usiądź za mną. Wtedy jeśli ci chłopcy będą siedzieli od nas daleko, to może uda się nam troszkę porozmawiać.
- Ok, tak zróbmy.
Spędziłyśmy razem jeszcze godzinę, a potem pojechałam do domu, by uniknąć spotkania z jej mężem.

///////////////
Hej ^^ Jak wam minął tydzień? U mnie dobrze. ^^ Dziś mam dla was rozdział. Mam nadzieję, że się podobał. Anni i Linz chyba na dobre się pogodziły. ^^ Czy teraz będzie już między nimi wszystko dobrze?

Dodatkowo zapraszam was na mojego snapa. Mam Lili33love, jak wszędzie.

A razem ze mną zaprasza was moja urocza Lindsay Lloyd

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

A razem ze mną zaprasza was moja urocza Lindsay Lloyd. ^^

Do następnego 💕

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Do następnego 💕

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!