Rozdział 42

982 110 35


W weekend byłam u rodziców. Dostałam od nich pieniądze na szkolną wycieczkę. Umówiłyśmy się z Anastacią, że pójdziemy w poniedziałek po angielskim do Lindsay jej zapłacić. Tristiana też miała przynieść pieniądze, ale zapomniała. Chyba udzieliła jej się skleroza mojej Linz.

Czekaliśmy wszyscy pod salą nr 18 aż zjawi się nauczycielka. Przyszła parę minut spóźniona. Zwykle ubrana na kolorowo dziś była cała na czarno. Kozaki, spodnie, luźna bluzeczka i marynarka. Na początku mnie to trochę zaniepokoiło, ale na lekcji była jak zwykle wesoła, więc uznałam, że po prostu miała ochotę nosić ten kolor.

- Za 6 minut koniec lekcji - powiedziała Anastacia, z którą siedziałam w ławce.

- Co? Już? - spojrzałam na nią. - Teraz idziemy do niej płacić - powiedziałam i sięgnęłam po torebkę.

Sprawdziłam czy mam pieniądze.

- Po co mi powiedziałaś, że to już za chwilę. Jakby zadzwonił dzwonek i bym od razu poszła to bym się tak nie stresowała - powiedziałam.

- Ty się jeszcze stresujesz rozmowami z nią, kiedy już się przyjaźnicie?

- No tak. Jak spontanicznie rozmawiamy, to nie, ale jak wiem, że za parę minut będę z nią rozmawiać o czymś konkretnym to zawsze muszę przemyśleć co powiem, bo tak nie mogę się wysłowić.

- Anni... - zaśmiała się. - Dasz radę.

Minuty do dzwonka dłużyły się, jakby to były godziny. W końcu zadzwoniło. Zostałyśmy obie w klasie, tymczasem reszta wyszła.

Blondynka postawiła torebkę na biurku i zaczęła czegoś szukać. Po chwili nas zauważyła.

- Co, dziewczyny? - spytała.

- Chciałam zapłacić za wycieczkę - powiedziałam. - Anastacia też.

Podeszłam i postawiłam swoją torebkę obok jej torebki. W tym czasie Lindsay usiadła przy biurku.

- Dobrze - powiedziała i wyciągnęła listę. - Ktoś jeszcze u was z klasy chce jechać? - spytała.

Spojrzałam na Anastacie.

- Na razie chyba nie - powiedziałam. - Albo nie! Tristiana pojedzie. I chyba jeszcze parę osób. Eva, Logan, Edward, Mia, Roxanne...

- I Alice - dodała Anastacia.

Kobieta wzięła długopis.

- Sunder, tak?

- Tak.

Zapisała mówiąc przy pisaniu moje imię na głos. Wyciągnęłam portfel i podeszłam bliżej do nauczycielki.

- Ile płacisz? 35 czy 50? - spytała widząc, że mam całe 50.

- 35 - powiedziałam niepewnie.

- Dobrze - zapisała kwotę. - I zapytajcie w klasie kto chce jechać, tak?

Wyjęła z koperty 15 zł i położyła przede mną na biurku mimo, że wyciągnęłam do niej rękę.

- Dobrze, dziękuję - uśmiechnęłam się.

- Dziękuję - odwzajemniła uśmiech. - Podpisz mi się tutaj przy swoim nazwisku.

Przytaknęłam wrzucając portfel do torebki. Kobieta popatrzyła na to, co zrobiłam.

- A nie do mojej torebki wkładasz? - spytała. - Czy do twojej...?

Co? Popatrzyłam gdzie wrzuciłam portfel. Faktycznie wrzuciłam do jej torebki. O mój Boże... Przyłożyłam go szybko do swojej i zaczęłam się śmiać.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!