Rozdział 60

797 114 27

Wypiłyśmy kawę i zjadłyśmy tort do końca. Przytyję znowu, ale raz dla Annisi mogę się poświęcić.

- A zastanowiłaś się już nad sesją zdjęciową? - spytała Annika.

- Jeszcze nie. Tak, jak mówiłam. Pomysł mi się podoba, ale nie wiem gdzie byśmy miały to zrobić. Poszukam, przemyślę i wtedy ci powiem.

- Dobrze.

Mijały kolejne godziny, a my cały czas rozmawiałyśmy. Byłam ciekawa, kiedy Annika spyta dlaczego jeszcze nie wracam do domu.

- Śpiąca już jestem... - powiedziała w końcu i przytuliła się do mnie. - Śpij ze mną, Linci.

- A wyprałaś moje ubrania?

- Wyprałam - przytaknęła. - Poskładałam też i schowałam do mojej szafy.

- No to świetnie, bo nie mam ubrań na jutro.

- Przynieść ci je?

- Nie, spokojnie. Rano mi je dasz.

- Rano? - spojrzała na mnie i zabłyszczały jej oczy.

- No pewnie. Teraz przecież ich nie potrzebuję. Przyda się za to piżama i ręczniki. Gdzie je schowałaś?

Rzuciła mi się z radością na szyję. To takie kochane, kiedy ona się tak cieszy.

- Moja malutka... - przytuliłam ją.

- Jesteś taka wspaniała. Poczekaj tu. Uszykuję ci wszystko.

Wstała z kanapy i pobiegła do pokoju, a potem do łazienki. Jutro jej opowiem, że to dzięki Lorettcie.

- Lindsay, chodź! - zawołała mnie po kilku minutach.

- Słucham? - weszłam do pomieszczenia

- Kąpiel gotowa - uśmiechnęła się. - Nalałam ci wody do wanny. Na krzesełku obok masz swoją piżame. Ręczniki wiszą na wieszaku. Wszystkie twoje kosmetyki stoją przy wannie. Możesz się myć.

Jak ja to uwielbiam, gdy jest dla mnie taka opiekuńcza.

- Dziękuję - przytuliłam się do niej.

Cmoknęła mnie w policzek i opuściła łazienkę.

Umyłam się cała, ubrałam koszulę nocną i poszłam do sypialni. Położyłam się już do łóżka, a w tym czasie Annika poszła się myć. Szkoda, że nie wzięłam ze sobą swojego kremu do twarzy. No, ale nie planowałam zostawać tutaj. Trudno, jeden dzień bez niego wytrzymam. Nic mi przecież nie będzie.


*Annika*

Wróciłam do Lindsay już wykąpana. Położyłam swój nowy naszyjnik na szafce i weszłam do łóżka. Lindsay leżała na boku tyłem do mnie. Przysunęłam się do niej blisko i objęłam ją.

- Oj... - wystraszyła się lekko. - Przepraszam. Już zasypiałam.

- To tylko ja - uśmiechnęłam się.

Lindsay chwyciła moją rękę i przytuliła się do niej.

- Do jutra, słoneczko - powiedziałam.

- Dobranoc...

Pocałowałam ją w głowę i zamknęłam oczy. Mam nadzieję, że uda mi się obudzić przed nią. Albo, że chociaż obudzi mnie, gdy będzie wstawała.

Zasnęłam. Zaczęłam śnić. Znalazłam się na szkolnym korytarzu przed klasą od angielskiego. Była przerwa. Stałam przy drzwiach i rozmawiałam z Leną oraz Taylor. Nagle za nami pojawiła się Lindsay. Ubrana była w dżinsy i jasną bluzkę.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!