Rozdział 9

1.4K 119 5

Uznałam, że na razie z nikim się nie podzielę swoją sytuacją. Samotnie myślałam nad tym, co tak naprawdę czuję. To wszystko jest dla mnie nowe, ale zdecydowałam, że ani razu już nie będę wypierać się swoich emocji. Czekałam trochę. Po ponad dwóch tygodniach nadarzyła się okazja by sprawdzić siebie. Spotkałam tę samą dziewczynę, na którą zapatrzyłam się w autobusie. Uśmiechnęłam się do niej, kiedy tylko ją rozpoznałam. Dziewczyna nie zwróciła szczególnej uwagi. Ja pomyślałam, że fajnie by było ją poznać. Jest piękna. Przyznaję to bez wahania. Ona jest piękna. To chyba jest to. Podobają mi się dziewczyny.

*Lindsay*
Sobota. Jaki piękny pomysł na życie mi kiedyś wpadł do głowy, żeby zostać nauczycielką i nie chodzić do pracy w weekend. Tyle wolnego... Żartuję. Pracy jest czasem więcej niż czasu na nią. Wcale nie jest tak, jak wszystkim się wydaje, że pracuje tylko parę godzin tygodniowo a w sobotę i niedzielę nie muszę nic robić. Przygotowania do lekcji oraz sprawdzanie prac uczniów wymaga równie dużo czasu, a w dodatku mojego prywatnego, bo robię to w domu. Jednak przez lata wypracowałam sobie taką metodę, by chociaż w sobotę do popołudnia nie robić nic związanego z pracą. Ten czas jest w całości dla mnie. Choć czasem się zdarza, że mam tyle do zrobienia, że muszę poświęcić nawet ten czas. Na szczęście nie tym razem. W ten weekend i ja, i moja przyjaciółka mamy troszkę mniej pracy, więc umówiłyśmy się, że przyjedzie do mnie na kawę. Co parę tygodni, jeśli się udaje, spotykamy się z Lorettą u mnie lub u niej w domu. Dzisiaj właśnie umówiłyśmy się u mnie. Bradley poszedł do pracy, Lexy wyszła do koleżanki, a więc zaprosiłam swoją przyjaciółkę do swojego domu. Przyjechała równo o trzynastej.
- Cześć - przywitałam ją otwierając drzwi.
- Cześć Linz.
Weszłyśmy razem do środka.
- Ładnie dziś wyglądasz - powiedziałam, gdy zdjęła jesienną kurtkę i odwiesiła na wieszak.
- To ta bluzka, którą kupiłyśmy ostatnio razem - uśmiechnęła się.
- Świetnie ci pasuje.
Udałyśmy się do kuchni i usiadłyśmy przy stole przed kubkiem dobrej kawy i paczką kruchych ciastek.
- Cieszę się, że udało nam się dzisiaj spotkać - skomentowała jedząc już któreś z kolei ciasteczko.
- Dzisiaj rano myślałam o tym samym. Dobrze, że nie mam aż tyle do zrobienia. Mam tylko kartkówki jednej klasy i kilka zeszytów z zadaniami domowymi. Zrobię to szybko i posprzątam trochę w domu.
- Ja mam troszkę więcej. Poprawiam wypracowania. Dwadzieścia parę prac. Każdą przeczytać, poprawić, ocenić. Liczyłam sobie czas, który na to powinnam poświęcić i wyszło, że nie powinno mnie tu teraz być. No ale czego się nie robi dla najlepszej przyjaciółki - uśmiechnęła się.
- Kochana jesteś - zaśmiałam się. - Podziwiam cię w ogóle za to, że możesz tyle jeść i wciąż masz figurę modelki.
- Takie geny - zachichotała i przysunęła paczkę ciastek w moim kierunku. - Weź to ode mnie, bo zjem ci wszystko.
- Nie krępuj się. Jak mówiłaś przed chwilą, nie zaszkodzą tobie. Ja nie mam tak dobrze. Kiedyś byłam szczuplejsza.
- Bez przesady, jesteś bardzo atrakcyjną kobietą. Mężczyźni wolą jak dziewczyna ma kształty, a nie jest tak chuda jak ja. 
- I do kogo ty to mówisz?
- No tak... Zapomniałam, że jesteś lesbijką.
Uśmiechnęłam się
- Lexy jest w domu? - spytała po chwili. - Nie zapytałam nawet, a powiedziałam na głos...
- Nikogo nie ma - przerwałam jej. - Możemy rozmawiać o wszystkim.
- To dobrze - upiła łyk kawy. - Muszę ci coś pokazać. Wracając do naszej rozmowy o szkole... - sięgnęła do torebki i wyjęła jakąś kartkę.
- Co to?
- Przeczytaj sobie. Ostrzegam tylko, że wzbudzi u ciebie emocje.
Położyła mi kartkę przed nosem i pokazała od którego momentu czytać.
- "Szłam korytarzem z nową koleżanką z klasy i nagle prawie przede mną ktoś otworzył drzwi pokoju nauczycielskiego od środka" - zaczęłam czytać na głos. - "Zatrzymałyśmy się a wtedy na korytarz wyszły dwie nauczycielki, których jeszcze nie znałam. Obie trzymały w ręce po kubku. Jedna z nich popatrzyła w naszym kierunku i nagle upuściła go, i wpatrywała się zdziwiona we mnie..."
Popatrzyłam na przyjaciółkę.
- Czytaj, czytaj - uśmiechnęła się.
- "Poczułam się nieswojo. Kobieta spoglądała na mnie tak długo, aż ta druga nie przerwała jej tego i pociągnęła za rękę z powrotem do pokoju nauczycielskiego. Ta dziwna sytuacja trwała bardzo krótko, ale zapadła mi w pamięci tak samo, jak ta pierwsza. Obie wywołały we mnie emocje, które do teraz pamiętam."
Na tym praca się kończyła.
- Wiesz kto to napisał? - spytała Loretta i odwróciła kartkę na drugą stronę.
- Annika Sunder... - przeczytałam nazwisko.
- Co ty na to?
Przez chwilę nie odzywałam się. Potem westchnęłam i położyłam głowę na stole opierając się czołem o blat.
- Jak się z tym trzymasz w ogóle? Od czasu, kiedy mi powiedziałaś nie miałam okazji pytać cię o to.
- Nie dam rady zapomnieć, Lora. Widuję ją codziennie w szkole, a po nocach mi się śni. Kiedy Bradley obejmuje mnie w łóżku, gdy zasypia wyobrażam sobie, że to ona jest przy mnie. To zaszło już za daleko... Nie dam rady o niej zapomnieć... Moje emocje od zawsze były bardzo silne. Nawet psycholog mi dawno temu o tym powiedział. Nauczyłam się już panować nad sobą, ale miłości nie czułam od lat, więc nie miałam jak nauczyć się ją kontrolować, skoro jej nie było... Już nie mogę się powstrzymać. Ona zdaje się być idealną kopią mojej byłej dziewczyny. Wszystkie emocje, które do niej kierowałam zaczynają odżywać przy tej nastolatce...
Powoli podniosłam głowę i spojrzałam na przyjaciółkę.
- Przyznam, że przeraża mnie fakt, że podoba ci się twoja uczennica. 
- Mnie też, ale już prawie do tego przywykłam. Na samą myśl o niej czuję motylki w brzuchu. Głównie przez jej podobieństwo do... mojej byłej dziewczyny... Annika jest młoda, ale co z tego. To nie jest miłość, tylko niewinne zauroczenie. Nic z tym dalej nie będę robić.
- Jeśli nikogo w domu nie ma, to spokojnie możesz płakać przy mnie - położyła swoją rękę na mojej. - Wiem, że ci to pomaga przetrawić emocje, a, jak mówiłaś, masz ich za dużo - uśmiechnęła się i schowała z powrotem do torebki wypracowanie Anniki.
- Nie będę płakać. Nie tym razem. Panuję nad tym. Zastanawiam się tylko znowu za co mnie to wszystko spotyka... Co ja takiego zrobiłam, że stale źle się dzieje w moim życiu? Nie dość się jeszcze chyba nacierpiałam, bo teraz los pokarał mnie uczennicą, która wygląda jak moja Charlotte...
- Wymyślimy coś, obiecuję. Ukrywaj to, może z czasem samo przejdzie. A nawet jeśli nie, to ona będzie uczyć się w naszej szkole cztery lata. Potem zapewne już jej więcej nie zobaczysz. Wtedy na pewno ci minie.
- Wizja, że kiedyś skończy tę szkołę jest straszna. Nie chcę się rozstawać. Chcę ją poznać bliżej.
- Przed chwilą twierdziłaś, że nic z tym zauroczeniem dalej nie zrobisz. Nie wolno ci, Lindsay się do niej zbliżać. Wiem, że ci ciężko, ale uwierz. To nie jest dziewczyna dla ciebie. Nic dobrego nie wyniknie z twoich uczuć do niej.
- Tak, wiem...Masz rację... Niestety... Ja już chyba nigdy nie będę szczęśliwa...
- Oj, przestań. Poszukaj sobie kobiety w swoim wieku. Na pewno znajdziesz lesbijkę, która zechce spędzić z tobą życie.
- Nie chcę nikogo innego. Tylko Charlotte... lub... Annikę.
- Lindsay... Nie zachowuj się jak rozkapryszona dziewczynka. Z Charlotte to już niemożliwe, a z tą Anniką nigdy nie będzie możliwe, bo ci nie wolno. Musisz się z tym pogodzić.
Wiem, że ma racje. Jak zwykle... A ja, też jak zwykle, wyobrażam sobie za dużo... Chciałabym na stałe przestać się zakochiwać w kimkolwiek i już nigdy nic nie czuć... 
- Zastanawia mnie tylko dlaczego wciąż trzymasz się Bradleya. Przecież go nie kochasz.
- W tej chwili najbardziej ze względu na Lexy. Nie chce, żeby miała rozwiedzionych rodziców. To nie jest jej wina, że związałam się wtedy z Bradleyem, mimo, że nie chciałam, ani to nie jest jej wina, że tak się stało, że przyszła na świat. Mimo wszystko kocham swoją córeczkę najbardziej na świecie i chcę dla niej jak najlepiej. Po drugie, bo moja cała rodzina chce, żebym z nim była. Nikt nie może wiedzieć, że jestem lesbijką. Oni wszyscy są nietolerancyjni, odwróciliby się gdybym się przyznała. Małżeństwo z przyjacielem to na dobre zatuszowało. Dla niego też trochę to robię. Skoro ja nie mogę być szczęśliwa, to niech chociaż on będzie z tą kobietą, z którą od zawsze chciał... Poza tym chyba już za dużo namieszałam, żeby teraz próbować to odkręcić. Do tej pory jakoś dawałam radę tak żyć. Kiedy pojawiła się Annika... nie mogę już dłużej. Cały czas zadaje sobie pytanie "Dlaczego nie mogę być szczęśliwa?". Stałam się też bardziej drażliwa dla Bradleya. Wcześniej łatwiej mi było pozwolić mu się do siebie zbliżać. Dawałam radę nawet bez krzywienia się całować go. Teraz już nawet jak złapie mnie za rękę czy przytuli odpowiadam grymasem na twarzy i mam ochotę na niego nawrzeszczeć, żeby mnie nie dotykał. Powstrzymuje się od krzyku i staram do niego uśmiechać, ale wiem, że już nawet on widzi, że coś jest nie tak...
Loretta przemilczała chwilę. Wiedziałam, że chociaż bardzo mi współczuje i chce mi pomóc, to jednak jest tak samo bezsilna jak ja.


*Annika*
Pierwszy weekend grudnia. W piątek po szkole pojechałam do rodziców. Całą sobotę spędziliśmy razem. Akurat tego dnia wypadły mikołajki, więc rodzice zabrali mnie z tej okazji na łyżwy. Jeździłam tylko z tatą, bo mama nie umie. Tydzień temu nie wracałam do rodziców na weekend, bo zostałam się uczyć i przez to bardziej się stęskniłam. Nie mogę się doczekać świąt, bo wtedy będziemy ze sobą ponad tydzień. I będzie też Matilda. Moja siostra nacodzień nie mieszka już u rodziców, tylko w akademiku obok swojej uczelni.
Oczywiście ani dzisiaj, ani wcześniej nie powiedziałam rodzicom o swojej orientacji. Myślę, że jednak faktycznie jestem homoseksualna. Doszłam do tego wniosku prawie dwa tygodnie temu i od kiedy to uznałam naprawdę poczułam się lepiej. Może teraz w końcu, gdy już wiem na kogo patrzeć spotkam kogoś wyjątkowego i poznam inny rodzaj miłości niż ta w rodzinie.

///////////////////////////

Zauważyłam, że "Anglistka" niedługo przegoni wyświetleniami trzecią część "Mojej Magii". Bardzo się cieszę, że wam się podoba. ^^ Mogę wam zdradzić, że za tydzień będzie genialny rozdział.  Jeden z moich ulubionych. ^^ Jestem ciekawa jak go przyjmiecie. Będzie ciekawie, na pewno.  Cześć! ❤

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!