Rozdział 55

908 123 18

Szybko dojechałam na miejsce i udałam się do mieszkania swojej dziewczyny.

- Annisia, jestem. Śpisz? - zawołałam wchodząc do środka.

Odłożyłam wszystkie dokumenty i klucze na stolik w salonie, i poszłam do sypialni.

- Śpisz, malutka? - spytałam.

Dziewczyna leżała z zamkniętymi oczami przytulona do kołdry.

- Prawie... - odpowiedziała zaspanym głosem.

Przebrałam się w piżame i weszłam do niej do łóżka. Odwróciła się wtedy w moją stronę.

- No to dobranoc, kochanie. Lepiej pójdźmy już spać - uśmiechnęłam się do niej.

- Mhm... - przytaknęła.

Położyłam jej głowę na ramieniu i wtuliłam się w jej ciało.

- Dobranoc, Lindsay - oparła się głową o moją głowę i objęła mnie jedną ręką.

Już zapomniałam jakie to uczucie spać przy swojej ukochanej. Wystarczyło mi parę minut i zasnęłam.



*Annika*

Przed południem obudził mnie przyjemny zapach jedzenia. Otworzyłam oczy. Lindsay nigdzie nie było. Zaciekawiona wstałam z łóżka i podążyłam za zapachem. Zaprowadził mnie on do kuchni, gdzie znalazłam też swoją dziewczynę. Przygotowywała coś na kuchence. Gdy usłyszała moje kroki odwróciła się.

- Oo! Moja malutka w końcu się obudziła - powiedziała z uśmiechem. - Dzień dobry.

- Dzień dobry - podeszłam do niej i przytuliłam ją od tyłu.

- Wyspałaś się?

- Tak. Która godzina? - oparłam się głową o jej ramię i spojrzałam co robi.

- Jedenasta. Masz ochotę na jajecznicę?

- Tak, poproszę - uśmiechnęłam się i pocałowałam ją w policzek.

- To uszykuj sobie talerzyk i siadaj do stołu.

Puściłam ją i sięgnęłam do szafki po talerz i sztućce. Rozłożyłam je na stole i usiadłam. Lindsay podała mi śniadanie. Zjadłam wszystko.

- Smakowało? - spytała.

- Pewnie. Dziękuję za pyszne śniadanko, kochanie. A właściwie o której ty wstałaś?

- O dziewiątej trzydzieści. Ja rzadko kiedy długo śpię. Nawet jeśli późno zasnę. Wstałam, zjadłam coś i pojechałam do sklepu. Kupiłam jajka, by zrobić ci na śniadanie, no i parę innych rzeczy. Później zrobię nam też obiad.

- Poszłaś sobie do sklepu i zostawiłaś mnie tu samą? A jakbym się obudziła podczas, gdy nadal by cię nie było? Szukałabym ciebie i się martwiła gdzie jesteś.

- Spokojnie. Przecież bym nie uciekła bez słowa. Zostawiłam ci kartkę przy łóżku, że jestem na zakupach. Jak wróciłam okazało się, że wciąż spałaś, więc wyrzuciłam kartkę i zabrałam się za śniadanie dla ciebie. Jakbyś się teraz nie obudziła to pewnie poszłabym cię obudzić i podała śniadanie do łóżka.

Uśmiechnęłam się.

- No dobrze - powiedziałam. - Co zrobisz w takim razie na obiadek?

- Zupa jarzynowa. Co ty na to?

- Brzmi smacznie. A dobrze ci się spało w moim łóżku?

- Tak. Jest wygodne i bardzo miło mi było przytulać się do ciebie. Kiedy się obudziłam tak słodko tuliłaś się we śnie do mojej ręki. Aż żal mi było cię zostawiać.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!