Rozdział 10

1.4K 103 6

Dzień był bardzo udany, więc szybko zasnęłam. Zaczęłam śnić. Znalazłam się na jakimś przyjęciu przy lesie. Teren, na którym stałam pokrywała ciemno brązowa ziemia. Za mną znajdował się zjazd z ulicy do tego miejsca, po bokach stały stoły z przekąskami, a z przodu była niewielka drewniana scena. Wokół kręciło się mnóstwo ludzi. Wszyscy dobrze się bawili. Nagle na scenę wyszła moja nauczycielka angielskiego, pani Lindsay Lloyd. Podeszła do mikrofonu, który stał z przodu. Trzymała coś w rękach za plecami.
- Cieszę się, że aż tyle osób przybyło na moje urodziny - zaczęła mówić z uśmiechem na twarzy.
Wszyscy przestali rozmawiać i odwrócili się w jej kierunku. Ja również słuchałam kobiety.
- Jako że dzisiaj kończę pięćdziesiąt lat chciałabym wam o czymś powiedzieć. Od wielu lat należę do pewnej grupy ludzi. Wierzymy, że popełniając samobójstwo właśnie w pięćdziesiąte urodziny zyskamy nowe, lepsze życie unikając śmierci - wyciągnęła z za pleców jakiś czerwony pojemnik. - Proszę, nie martwcie się o mnie. Wrócę do was za chwilę.
Odkręciła pojemnik i pochylając głowę oblała się cała ciemnym płynem ze środka. Nie wiedziałam o co chodzi. Co kobieta chce zrobić? Wszyscy zdawali się być tak samo zdziwieni jak ja.
- Zobaczymy się niedługo - powiedziała do mikrofonu po czym zepchnęła go ze sceny przed siebie.
Sięgnęła do kieszeni spodni i wyjęła paczkę zapałek.
- Lindsay, nie rób tego! - Ktoś nagle krzyknął.
Znałam ten głos. To była pani Loretta Fedeline, która wiem, że przyjaźni się z panią Lloyd. Zaraz potem zauważyłam ją w tłumie. Biegła w stronę sceny.
Pani Lloyd jednak nie zatrzymała się. Wyjęła jedną z zapałek z pudełka i podpaliła ją. Wpatrywała się przez chwilę w ogień.
- Nie! - Pani Fedeline ponownie krzyknęła.
Blondynka podniosła wzrok kierując go w stronę koleżanki. Czarnowłosa zatrzymała się tuż pod sceną przerażona. Pani Lloyd zamknęła wtedy oczy i puściła zapałkę. Malutki płomyk po spotkaniu z ciemnym płynem pod stopami kobiety spowodował, że cała stanęła w płomieniach. Jej koleżanka rozpłakała się i odwróciła wzrok wtulając się w pierwszą osobę stojącą za nią. Blondynka przez chwilę walczyła z ogniem po czym runęła bez życia na ziemię. Byłam przerażona. Poczułam silne ukłucie w sercu. Spowodowało, że się obudziłam, jednak wciąż czułam się identycznie jak we śnie. Usiadłam na łóżku zasłaniając usta obiema rękoma.
- Lindsay... - szepnęłam i z oczu popłynęły mi łzy.
To był tylko sen. To się nie wydarzyło. Mimo, że o tym wiedziałam nie umiałam nad sobą zapanować. Calutka drżałam i płakałam. Śmierć w płomieniach jest według mnie najgorszą ze wszystkich. Świadomość, że we śnie widziałam jak właśnie to stało się z kimś, kogo bardzo lubię była okropna. Jakby ktoś odebrał mi część mnie. Jakbym właśnie miała wbijany nóż w serce. Pani Lloyd jest tak wspaniałą kobietą... Przez te pół roku stała się moją ulubioną nauczycielką i lubię ją już tak bardzo jak panią Flores w gimnazjum. Co ja bym zrobiła gdybym straciła ją w tak straszny sposób...

Żeby dojść do siebie musiałam najpierw przepłakać pół godziny

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Żeby dojść do siebie musiałam najpierw przepłakać pół godziny. Wiem, że pani Lloyd nic się naprawdę nie stało, ale chcę ją najpierw zobaczyć, żeby mieć pewność. Pozostaje mi tylko przeżyć całą niedziele i jutro w szkole od samego rana poszukać nauczycielki. Wystarczy, że ją zobaczę. Dopiero wtedy się uspokoję.
Do końca dnia wciąż chodziłam zamyślona i przygnębiona, ale nie dałam po sobie tego poznać. Pożegnałam się popołudniu z rodzicami i wróciłam do miasta w którym mam szkołę. Jadąc autobusem po drodze słuchałam smutnej muzyki. Kiedy mam zły humor najlepiej się czuje słuchając dołujących piosenek. Dzięki temu zwykle opuszcza mnie smutek. Jednak nie tym razem. Byłam za bardzo roztrzęsiona, żeby muzyka mogła mi pomóc. Teraz chcę tylko zobaczyć swoją nauczycielkę... Tylko to mi może pomóc.
W nocy ledwo zasnęłam. Bałam się, że znowu przyśni mi się jakiś koszmar. Na szczęście nic mi się nie śniło. Następnego dnia było mi już trochę lepiej, ale nadal czułam silną potrzebę zobaczenia w szkole pani Lloyd. Jak dobrze, że dziś mam angielski. Nawet jeśli nie spotkam jej na korytarzu, to na pewno zobaczymy się na lekcji.
Przyjechałam do szkoły, szybko zostawiłam jesienną kurtkę w szafce i pobiegłam pod pokój nauczycielski. Na ścianie przy drzwiach wisiały plany lekcji wszystkich klas i nauczycieli. Odszukałam panią Lloyd. Zjawi się w szkole dopiero na naszą lekcje, czyli za dwie godziny. Muszę jeszcze poczekać. Udałam się pod salę, gdzie będę miała pierwszą lekcję. Na moment zapomniałam o swoim smutku, gdy przyszła Lena. Przy niej zawsze mam dobry humor. Przez te dwie godziny czekania na nauczycielkę nie opuszczałam przyjaciółki na krok. Kiedy skończyła się druga lekcja razem postanowiłyśmy pójść do szafek, bo Lena zostawiła tam zeszyt i książkę od angielskiego. Zeszłyśmy już na parter i miałyśmy skręcić w prawo, kiedy zza zakrętu wyszła pani Lloyd. Obie na swój widok zatrzymałyśmy się. Ponownie poczułam ukłucie w sercu, jak po przebudzeniu się z tamtego snu, tylko, że tym razem nie było ono ze smutku, ale ze szczęścia. Patrzyłam na jej jasne włosy, na delikatną bluzkę, którą ubrała. Widok kobiety całej i zdrowej był dla mnie czymś niesamowitym. Gdy nasz wzrok się spotkał poczułam, że się czerwienie. Była tak olśniewająca, tak piękna... Nie potrafiłam opisać tego jak się czułam. Pierwszy raz byłam w takim stanie. Miałam w sobie tyle emocji i to z powodu widoku tej jednej kobiety. Po chwili i na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Lekko się uśmiechnęła, założyła z lewej strony włosy za ucho i poszła po schodach na górę. Oglądałam się za nią aż nie zniknęła mi z pola widzenia. Zapomniałam o całym świecie. Ona... To naprawdę wyjątkowa kobieta. Ja ją wprost uwielbiam... Co ona mi zrobiła, że czuję się teraz tak fantastycznie? Nie mogłam doczekać się lekcji. Spędzimy całe czterdzieści pięć minut w swoim towarzystwie. Będę mogła na nią patrzeć, słuchać jej głosu. Nie ważne co będzie mówić, nie ważne czy przesiedzi lekcje za biurkiem, czy będzie spacerować po klasie. Po prostu tam będzie, a ja będę z nią.
- Annika? Idziesz? - zawołała mnie Lena.
- Jasne... - westchnęłam z uśmiechem i podążyłam za nią.
Serce biło mi bardzo szybko. Czułam się jakbym miała zaraz unieść się nad ziemię. Wcześniej nigdy tak nie miałam. Podoba mi się ten stan.
Lena wzięła ze szkolnej szafki co trzeba i poszłyśmy pod klasę od angielskiego. Z niecierpliwością czekałam na lekcje a kiedy już się rozpoczęła wpatrywałam się w kobietę jak w obrazek. Nigdy więcej takich strasznych snów i to nie tylko o niej, ale o nikim innym kogo lubię. Nie chcę ponownie przez to przechodzić.
- Annika? - Lena szturchnęła mnie, gdy nauczycielka zadała zadanie w podręczniku, a ja nawet nie otworzyłam książki.
Nie zareagowałam, więc zawołała mnie głośniej, tak, że wszyscy usłyszeli. Dopiero jak poczułam spojrzenie całej klasy na sobie dotarło do mnie, że mnie wolała.
- Co? - popatrzyłam na Lenę.
- Robimy siódme zadanie - zaśmiała się. - Dlaczego jesteś dzisiaj taka rozkojarzona?
- Może się zakochała? - wtrącił Harry.
- Nie wiem. Nigdy nie byłam zakochana. Nie wiem jak to jest - odpowiedziałam obojętnie.
- Nie byłaś? - do rozmowy przyłączyła się pani Lloyd.
- Nie... - powiedziałam niepewnie i popatrzyłam na nią.
Na widok jej uśmiechu sama miałam ochotę się uśmiechnąć.
- To jest tak, że  zależy ci na kimś, bardziej niż na sobie. Czujesz się przy tej osobie szczęśliwa, chcesz stale przy niej być. Potrafisz się dla niej nawet poświęcać i wiele ryzykować. Kiedy jesteście razem masz wrażenie, jakbyś miała zaraz unieść się nad ziemię. Nie wybierasz sobie tej osoby. Wszystko dzieje się samo czy tego chcesz, czy nie. Może brzmieć strasznie, ale uwierz mi, miłość jest piękna - powiedziała nauczycielka.
To tak wygląda? O mój Boże. Czy to znaczy, że ja...
- Robimy siódme zadanie, Aniołku - dodała na koniec przerywając moim myślom.
Posłusznie otworzyłam książkę i zajęłam się zadaniem. Myślami jednak byłam gdzieś indziej. To niemożliwe. Dopiero co uświadomiłam sobie, że wolę dziewczyny, a tu już miłość? To za szybko. Jeszcze nie oswoiłam się na tyle z jedną myślą, a już mam przyjąć kolejną? Nie mogę. Nie w niej. Faktycznie od początku nie mogę przestać jej podziwiać, ale to miała być tylko ulubiona nauczycielka. W każdej szkole jakąś ulubioną miałam. To normalne. Od początku jednak pani Lloyd fascynowała mnie bardziej niż ktokolwiek wcześniej. Ale to nie może być miłość. Nie może. Oby tylko mi się wydawało. Wszystko przez ten głupi sen. Ja ją tylko lubię. Nie chcę jej kochać, bo to tylko może się skończyć złamanym sercem. Lindsay nigdy nie zobaczy we mnie kogoś ważniejszego niż jedną z wielu uczennic jakie uczy.

/////////////////////////////

I jak? :D Ja jestem dumna z tego rozdziału. ^^ 

Chciałabym też życzyć wam wszystkim wesołych Świąt Wielkanocnych i żebyście mogli je spędzić ze swoją rodziną i ludźmi których kochacie. :D  

Na koniec chciałabym odpowiedzieć na nominacje u @QandyStories  ^^

1. Ulubiona piosenka o miłości?
- Moja uluniona piosenka jest o miłości, czyli "Mirrors" Justina Timberlake'a, ale jeśli chodzi o piosenki o miłości to bardzo kocham LP "Lost on you". Od kiedy wiem dlaczego ją napisała i dla kogo zawsze mi się robi smutno i czasem nawet płaczę.

2. Najgorsza OC by you.
- Nie robię OC.

3. Ulubiony kolor szminki?
- Klasyczna czerwona.

4. Wolisz pisać czy rysować?
- Oba tak samo ale jeśli już mam wybrać to rysowanie.

5. Opisz siebie tyloma słowami, ile liter ma twoje imię?
- Mam na imię Izabella więc mam 8 słów. Przyjacielska, zakręcona, szalona, wariatka, psychofanka swojej love, gaduła.

6. Rozwiń skrót Q. A. N. D. Y.
Qrcze Andrzej Nie Dokarmiaj Yeti? XDDDD

Na te same pytania może odpowiedzieć każdy kto chce ;)  

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!