Rozdział 73

853 82 25

*Lindsay* 
Już koniec moich wtorkowych lekcji. Nie było tak źle. Zajęcia z dziećmi sprawiły, że na trochę zapomniałam o moim bólu.
Weszłam do pokoju nauczycielskiego, odłożyłam klucz od klasy na miejsce i zabrałam swoją kurtkę.
Wyszłam na korytarz i nagle przede mną stanęła Tamara.
- O, wychodzisz? - spytała.
- Tak. Już skończyłam na dzisiaj - uśmiechnęłam się.
- Widzę, że humor ci się poprawił.
- Trochę tak, dziękuję.
- Nie ma się co martwić. Życie jest za krótkie, żeby się przejmować.
- Jakbyś wiedziała ile mam na głowie... Stale tylko pod górkę.
- Chętnie wysłucham - uśmiechnęła się.
- Długo by opowiadać.
- W takim razie do której masz jutro?
- Jutro mam wolne. Pracuje na cały etat w innej szkole i właśnie w tym tygodniu przez tę całą sytuację wzięłam tam wolne.
- To świetnie. Spotkamy się na kawę po piętnastej? W "Stokrotce". To tutaj niedaleko.
- Dobrze... - uśmiechnęłam się.
- Do jutra, Lindsay - powiedziała i weszła do pokoju ocierając się lekko ramieniem o moje ramię.
O mamo... Czy ja się właśnie z nią umówiłam...?

*Annika*
- Lindsay, kocham cię. Błagam, oddzwoń. - nagrałam się blondynce na pocztę już chyba tysięczny raz.
Była środa rano. Od wczoraj co chwilę płaczę. Prawie nie spałam w nocy i przez to uznałam, że nie jestem w stanie iść dzisiaj do szkoły. Siedziałam w domu i patrzyłam na zdjęcia swojej dziewczyny.
- Księżniczko, jesteś tam? Bardzo mi ciebie brakuje. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Przyjedziesz dziś do mnie? Będę czekała. Tęsknię... - nagrałam się znowu.
Położyłam się na kanapie i na trochę udało mi się zasnąć. Przyśniło mi się, że spaceruję po łące i zbieram kwiaty, by później podarować je swojej dziewczynie. Kiedy się obudziłam uznałam ten sen za znak. Jeśli Linz dziś nie przyjedzie, to jutro ja zjawię się u niej i dam jej bukiet kwiatów.

*Lindsay*
Obudziłam się późno jak na mnie. Było południe. Pierwsza moja myśl, to ciekawe czy wciąż mam dziewczynę... Loretta od moich ostatnich odwiedzin u niej nie odzywała się. Możliwe, że nie chce mnie jeszcze bardziej dołować. Pewnie Annika i ta jej przyjaciółeczka chodzą teraz po szkole za rękę, stale się przytulają i możliwe, że nie mam już tam po co wracać...
Przypomniało mi się też, że na dzisiaj umówiłam się z nową koleżanką. Czuję się zestresowana i podekscytowana na raz. Widziałam ją wiele razy na szkolnym korytarzu i nigdy nie wzbudzała mojego zainteresowania. Teraz, gdy o niej pomyślę mam rumieńce na twarzy.
Gdy już przyszła pora stanęłam przed szafą na ubrania i zastanawiałam się co na siebie włożyć. To tylko zwykłe towarzyskie spotkanie. Wystarczyłyby chyba dżinsy i jakaś ładna bluzeczka. Ale wybiorę bardziej kobiecą stylizację. Założyłam dopasowaną spódnicę i niebieską bluzkę z perełkami. Później rozczesałam włosy i lekko się umalowałam. Gdy skończyłam akurat przyszedł czas na wyjście. Wsiadłam w samochód i podjechałam pod kawiarnie "Stokrotka".
To takie dziwne... Co tydzień tego dnia jeżdżę spotykać się z Anniką, a tym razem jestem umówiona z kimś zupełnie innym. Kurcze... Czuję, że nie powinnam tu być. Chyba robię źle, ale już za późno by odwołać spotkanie.
Weszłam do kawiarni i rozejrzałam się. Większość miejsc była zajęta. Jednak Tamary jeszcze nie było. Usiadłam przy wolnym stoliku i czekałam. Wzięłam do ręki menu i zaczęłam przeglądać jakie mają do zaoferowania kawy. Super, tylko dlaczego tu wszystko napisane jest tak małymi literami? Naprawdę muszę iść do okulisty...
- Cześć, Lindsay - usłyszałam głos.
Podniosłam wzrok i po prostu oniemiałam z zachwytu. Przede mną stała Tamara w pięknej zwiewnej różowej sukience na ramiączkach. Miała też rozpuszczone włosy, przegarnięte na jedną stronę, co idealnie ukazywało setki piegów na jej drugim ramieniu i szyi.

 Miała też rozpuszczone włosy, przegarnięte na jedną stronę, co idealnie ukazywało setki piegów na jej drugim ramieniu i szyi

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!