Rozdział 17

1.2K 103 11

Szłam do domu i myślałam o Lindsay. Chyba najwyższa pora, by opowiedzieć o niej moim przyjaciółką. Nie mogę dłużej dusić tego w sobie. Chciałabym, żeby one wiedziały co czuję. Nie wiedziałam jednak czy Lena i Anastacia są tolerancyjne, ani której z nich powiedzieć jako pierwszej.

Przez całą środę myślałam nad tym w szkole. Analizowałam dokładnie obie przyjaciółki, by stwierdzić, której powiedzieć. Lena czy Anastacia? Anastacia czy Lena? Zdecydowałam w końcu, że opowiem Lenie po lekcjach, ale zapomniałam, że ona zawsze spieszy się na autobus. Jednak jutro jej powiem. A może Anastaci? Ach, to takie trudne...

Następnego dnia rano wciąż jeszcze myślałam. Byłam bardzo zdenerwowana. Tak bardzo, że z tego wszystkiego zapomniałam z domu stroju na WF. Pan się chyba nie ucieszy...

Gdy wszyscy się przebierali zauważyłam, że Anastacia też nie ma stroju. Fajnie. Nie będzie mi się nudzić przez te dwie godziny WF'u. Gdy nauczyciel już sprawdził obecność i zwrócił mi uwagę, że nie mam stroju usiadłyśmy z przyjaciółką na ławce w narożniku sali. Rozmawiałyśmy o tym co zawsze, aż pod koniec lekcji odważyłam się i zdecydowałam, że to ten moment, kiedy jej powiem. Jednak ona.

- Anastacia? A powiedz mi... Bo... Co myślisz o osobach, które są homo?

- Dlaczego pytasz?

- No... Tak po prostu.

- Myślę, że to normalni ludzie.

- Naprawdę? To... dobrze. Cieszę się, że tak uważasz - uśmiechnęłam się.

Na jej słowa uspokoiłam się trochę.

- A jeśli ja taka jestem, to będziesz tolerować też mnie?

-  No jasne, Anni. Mam wielu homoseksualnych znajomych, spokojnie, toleruje ciebie - uśmiechnęła się.

- Dziękuje - przytuliłam ją.

Wtedy skończyła się lekcja. Poszłyśmy po plecaki do szatni i wyszłyśmy na korytarz.

- Mogę powiedzieć ci coś jeszcze? - spytałam. - Czuję, że ktoś powinien w końcu się dowiedzieć i spróbować mi pomóc.

- Tak.

Pochyliłam się w jej stronę.

- Zakochałam się w pani Lloyd... - powiedziałam cicho, choć ledwo przeszło mi to przez usta ze stresu.

- Co!? - powiedziała głośno.

Było widać w jakim jest szoku. Chyba nigdy nie spodziewała się po mnie czegoś takiego.

- Zakochałam się w niej... - powtórzyłam.

- Ale... Jak to?

- Nie wiem... Po prostu...

Trzęsły mi się ręce. Zdałam sobie sprawę, że pierwszy raz wypowiedziałam na głos, że kocham Lindsay. To chyba sprawiło, że poczułam się jakbym się jej przyznała. Robiło mi się lekko słabo i z trudem stałam na nogach.

- Jesteś pewna, że to jest to uczucie? - spytała nadal z niedowierzaniem.

- Tak... Z resztą popatrz - pokazałam jej moje drżące dłonie. - Tak się denerwuje, bo nikomu jeszcze o tym nie powiedziałam.

Dziewczyna milczała, aż nie doszłyśmy do sali, przy której była następna lekcja. Stanęłyśmy w takim miejscu, żeby móc w spokoju dalej o tym rozmawiać.

- Jak długo już? - spytała znowu

- To było jakoś na początku grudnia.

Opowiedziałam jej o moim strasznym śnie o śmierci Lindsay.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!