Rozdział 83

825 95 16

/// +18 😉😊

Około osiemnastej wróciliśmy do miasta z wycieczki. To był udany dzień. Po wyjściu z autokaru wszyscy szybko zaczęli się rozchodzić. Pożegnałam się z przyjaciółkami i zostałam sama z Lorettą, Lindsay oraz jej córką.
- Cześć, Lora. Do jutra - powiedziała blondynka, obejmując mnie i Lexy. - My jedziemy.
- Annika z nami? - spytała Lexy.
- Tak. Zje z nami obiad - uśmiechnęła się do córki.
- Nie przeszkadza ci to? - spytałam.
- Nie.
- No i świetnie - Lindsay zaśmiała się.
Pojechałam z blondynką i jej córką do nich na obiad. Właściwie na kolację. Na miejscu oczywiście spotkałam się z Bradleyem. Ciągle patrzył na mnie zdenerwowany, ale nie odezwał się w ogóle. Całą czwórką zjedliśmy wspólnie posiłek. Trochę głupio się czułam z powodu obecności męża mojej dziewczyny. Tym bardziej, że musiała udawać kochającą żonę i ja jedyna wiedziałam jak się musi z tym czuć robiąc to w mojej obecności.
Godzinę po jedzeniu Lindsay odwozła mnie do domu.
- Anni? Zapomniałam ci powiedzieć, że nie spotkamy się jutro - powiedziała, gdy miałam już wysiadać.
- Co? Jak to nie? Dlaczego? - zdziwiłam się.
- Nie mam czasu, przykro mi. Za dwa tygodnie jest wystawienie ocen. Mam osiem klas u nas w szkole i trzy w podstawówce. Po prostu tonę pod górą sprawdzianów. Dzisiaj wstałam o 4 rano, żeby jeszcze przed wycieczką sprawdzić parę prac. Jestem taka zmęczona... - oparła się głową o moje ramię.
- Moje biedactwo... - zaczęłam ją głaskać. - Rozumiem. Zrobię zadania domowe z angielskiego sama. Dam radę.
- Dziękuję, że rozumiesz - uśmiechnęła się.
- A za tydzień się spotkamy?
- Obawiam się, że też nie. Prawdopodobnie dopiero za dwa tygodnie.
- No dobrze... Szkoda, że jutro nie przyjdziesz. Wiesz co jutro jest?
Popatrzyła na mnie zdziwiona.
- Nie...? A powinnam?
- Równe dwa miesiące razem - uśmiechnęłam się.
- O mamo, naprawdę?
- Mhm. Kupiłam na tę okazję waniliowe i truskawkowe lody.
- Oh, a ja cię muszę wystawić... Przepraszam, kochanie...
- Nie szkodzi. Taką masz pracę i ja to rozumiem. Lody będą na inny dzień. Mogą jeszcze trochę poleżeć w zamrażarce.
- Jesteś taka kochana... - pocałowała mnie w policzek. - Zjemy je po ostatniej nocy filmowej. Mam dużo pracy, ale nocowania u ciebie sobie nie odpuszczę.
- W takim razie nie mogę się doczekać.
Pożegnałyśmy się i wróciłam do swojego mieszkania. Szybko się wykąpałam i poszłam spać.
Minął tydzień. Miałam przez ten czas bardzo dużo pracy. Codziennie pisaliśmy jakieś sprawdziany, ostatnie z danego przedmiotu w tym roku szkolnym, na które musiałam umieć jak najwięcej, by podwyższyć sobie ocenę na świadectwie. Biedni ci nauczyciele. Pewnie większość ma teraz tyle pracy co moja dziewczyna.
W piątek wieczorem odbyła się ostatnia w tym roku szkolnym noc filmowa. Tym razem tematem przewodnim był kryminał. Standardowo zaczęliśmy spotkanie od wysłuchania wykładu Loretty. Najpierw słuchałam, ale niezbyt mogłam się skupić. Moją uwagę przyciągała oczywiście moja dziewczyna. Mamy początek czerwca, a ona miała na sobie długi zapinany sweterek na długi rękaw, do tego cały zapięty. Pod nim prawdopodobnie miała sukienkę. Cały czas zastanawiało mnie dlaczego się tak ubrała.
Po wykładzie oglądaliśmy film "Sherlock Holmes". Bardzo mi się podobał. Lubię kryminały. Następnie były różne gry i zabawy, aż wybiła północ i spotkanie dobiegło końca. Pożegnaliśmy się, a nauczycielki obiecały od września kontynuacje nocy filmowych.
Wkrótce zostałam w sali sama z Lindsay i Lorettą.
- Posprzątajmy tu szybko, bo mam dużo pracy w domu - powiedziała czarnowłosa i szybko zaczęła porządkować bibliotekę.
- Pani też ma pewnie dużo sprawdzianów do ocenienia przed wstawieniem ocen, prawda? - spytałam. - Tak, jak Linz.
- Oj, mam jeszcze więcej. Uczę jedenaście klas, Lindsay tylko osiem.
- Aż osiem - blondynka zaśmiała się. - Ale wliczając podstawówkę jest również jedenaście, Lora.
- A no widzisz. Zapomniałam. Ogólnie wystawiłam kilkanaście zagrożeń i w tym tygodniu wszyscy je poprawiali. W weekend muszę ocenić im te pracę i wystawić oceny. Mam nadzieję, że się nauczyli, bo naprawdę nie chcę musieć przyjeżdżać tu w sierpniu.
- Znając życie będziesz musiała. Ja tak samo.
- Nie rozumiem, przecież takie świetne z was nauczycielki. Jak można się z wami nie nauczyć? - powiedziałam.
- Jak ktoś nie chce się uczyć, to nawet najlepszy nauczyciel mu nie pomoże - powiedziała Loretta.
- Tak, dokładnie. Albo jak ktoś nie chodzi na większość lekcji - dodała Lindsay.
- No tak...
Posprzątałyśmy w bibliotece i mogłyśmy wychodzić. W trójkę skierowałyśmy się na parking za szkołą i tam razem z Lindsay pożegnałam się z jej przyjaciółką.
We dwie wsiadłyśmy do samochodu.
- Chyba już mogę - blondynka zaśmiała się po czym odpięła dwa górne guziki sweterka.
Spod niego moim oczom ukazała się biała koronka delikatnie przykrywająca głęboki dekolt jej stroju.
- Co masz na sobie? I dlaczego nosisz ten sweterek? Nie jest ci gorąco?
- Trochę jest, ale na razie nie mogę go zdjąć. W szkole mi nie wypada nosić tego, co mam pod nim. Ubrałam krótką sukienkę specjalnie dla mojej dziewczyny. Pokażę ci ją jak będziemy u ciebie.
- Nie mogę się doczekać - uśmiechnęłam się.
Wyjechała z parkingu i po piętnastu minutach byłyśmy już na miejscu. Weszłyśmy do mojego mieszkania.
- To teraz patrz, malutka - powiedziała i zaczęła rozpinać sweterek.
Zdjęła go, a wtedy moim oczom ukazała się piękna śnieżno biała sukienka. Miała głęboki dekolt osłonięty tylko lekko koronką. Była długa do kolan, ale koronkowy pas u dołu odsłaniał jeszcze jej uda prawie do połowy. Wyglądała w niej pięknie. Jak anioł.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!