Rozdział 71

761 88 23

Po nauce usiadłyśmy w kuchni przy kawie.
- Wiesz, że w sobotę idę na urodziny do Tristiany? - spytałam.
- Tak, mówiłaś - uśmiechnęła się. - Fajnie. Życzę ci miłej zabawy.
- Dziękuję. Szkoda, że nie możesz pójść ze mną...
- Niestety. Mam ważną sprawę do załatwienia w ten dzień.
- A jaką?
- Nie mogę ci powiedzieć. Dopiero po tym się dowiesz.
- Powiedz, proszę - zamrugałam do niej.
- No dobrze. Idę wnieść pozew o rozwód z Bradleyem.
- Poważnie?
- Mhm - uśmiechnęła się. - Myślę, że to już najwyższy czas, by poznał prawdę, i żebyśmy mogły być razem oficjalnie. Nie chcę byś dłużej czuła się w moim życiu tą drugą.
- Ojeju... - przytuliłam ją mocno.
- Jestem umówiona w sądzie po południu. Powiem, że już go nie kocham, że nic mnie z nim nie łączy i że nie chcę dłużej z nim być. Potem pewnie Bradley dostanie wezwanie na rozprawę. Chciałabym przekazać mu je razem z tobą. Będę się czuła lepiej, kiedy tam będziesz.
- Oczywiście. Naprawdę chcę zobaczyć jego minę, gdy się dowie, że odbiłam mu żonę - zaśmiałam się.
- Nie do końca tak jest, ale ok. Ciesz się, jeśli chcesz.
- Moja dziewczynka... - przytuliłam ją znowu i zaczęłam głaskać po głowie. - To w takim razie ja też ci życzę powodzenia tam.
- Dziękuje, malutka - pocałowała mnie w policzek.
W sobotę wstałam wcześniej niż zwykle i trochę posprzątałam mieszkanie. Później zaczęłam się szykować na imprezę. Ubrałam granatową sukienkę i ładnie się umalowałam. Spakowałam do torebki parę potrzebnych rzeczy oraz prezent dla Tristiany i mogłam wychodzić z domu.
Restauracja, gdzie odbywać się będzie impreza była dość daleko. W związku z czym pojechałam autobusem. Bez problemu trafiłam na miejsce. Restauracja była spora. Stoły ułożone były w jeden rząd wzdłuż ściany, a resztę sali zajmował parkiet.
- Cześć Tres - zawołałam ją.
- Annika! - podbiegła i przytuliła mnie.
Wyglądała bardzo ładnie. Miała czarną zwiewną sukienkę za kolana i buty na obcasach.
- Wszystkiego najlepszego - powiedziałam i podałam jej prezent.
- Dziękuję. Chodź, pokażę ci gdzie jest twoje miejsce. Usiądziesz obok mnie, ok?
- Jasne.
Zaprowadziła mnie do stołu, przy którym siedziała już Anastacia i jej chłopak.
- Cześć - przywitałam ich.
- Cześć. Co tam, Anni?
- Ah, super. Wyspałam się, zdążyłam jeszcze posprzątać w domu, na spokojnie się uszykowałam, a do tego moja Linz właśnie dzisiaj idzie do sądu złożyć pozew o rozwód. Tak się cieszę. Kiedy wszystko pójdzie szybko całkiem niedługo możemy być już razem tak naprawdę. 
- No to super.
Powoli schodzili się wszyscy goście. Poznałam w końcu rodzinę przyjaciółki. Kelnerzy już zaczęli podawać obiad, a jedno krzesło obok mnie nadal zostało puste.
- Kogoś nie ma? - spytałam spoglądając na Tristiane.
- Tak, ale mówiła, że mamy na nią nie czekać, bo może w ogóle nie przyjść.
Impreza zaczęła się od obiadu. Najpierw był rosół, a potem drugie danie. Jak zwykle najadłam się pierwsza i musiałam czekać na resztę. Potem DJ zaczął puszczać muzykę, więc poszliśmy tańczyć. Ja, Anastacia, Tristiana i jej dwie kuzynki bawiłyśmy się w kole. Po paru piosenkach Tres zaprosiła mnie do tańca i jakiś czas tańczyłam tylko z nią.
Kiedy się już zmęczyłyśmy wróciłyśmy do stołu. Akurat wtedy podali alkohol.
- Pijesz coś? - spytała.
- Może być wino.
Wypiłyśmy po dwa kieliszki i kontynuowałyśmy tańczenie. Zabawa była świetna. Cały czas albo bawiłam się na parkiecie, albo piłam wino. Po piątym kieliszku zaczęło mi się kręcić w głowie, ale zignorowałam to.
Później podali ciasto i tort. Był bardzo ładny, cały różowy. Kocham słodkie, więc zjadłam dwa kawałki tortu i do tego kostkę sernika, i ciasta z galaretką. Całość popiłam kilkoma shotami. Kiedy wstałam nie umiałam już iść prosto, ale nadal nie zwracałam na to uwagi. Zrobiło mi się też jakoś bardziej wesoło.
Znów z dziewczynami opanowałyśmy parkiet. Tańczyłam z Anastacią, z kuzynką Tristiany, a później już tylko z Tres. Było super. Dawno się tak dobrze nie bawiłam.
Wróciłyśmy do stołu. Znów piłyśmy wino oraz wódkę.
- I jak ci się podoba, Anni? - spytała Tres.
- Super - zaśmiałam się.
Nalałyśmy sobie po kieliszku wina.
Jeju, jeszcze nigdy się tak śmiesznie nie czułam.
Następny kieliszek.
Wow, wszystko dookoła wiruje.
Kolejny kieliszek.
Wszystko jest takie zabawne.
- Czy ty jesteś już pijana? - zdziwiła się Tristiana.
- Nie, co ty? - śmiałam się.
- Chyba ci już starczy... - odstawiła mój kieliszek na bok.
- Oj tam. Czuje się dobrze. Nalej mi jeszcze wina.
- Ale na pewno czujesz się dobrze?
- Jasne.
Nalała mi wina do kieliszka. Od razu wypiłam je do dna.
- Co tam jest? - wskazałam drzwi obok.
- Biuro - odpowiedziała.
- A co to jest biuro? - zaśmiałam się.
- Tam są ludzie.
- Super! Chcę tam iść - wstałam, ale zamiast zrobić krok do przodu wylądowałam na ziemi.
- Oj... - nie przestawałam się śmiać.
- Annika... - pomogła mi wstać. - Ty już więcej nie pijesz. Chodź, to zatańczymy, co?
- Jasne.
Przytrzymując się przyjaciółki poszłam z nią na parkiet. Objęłam ją rękoma wokół szyi i zaczęłyśmy razem tańczyć.
Mijały piosenka za piosenką. Nie miałam poczucia czasu.
- Jesteś bardzo ładna, Anni - powiedziała Tristiana patrząc mi w oczy.
- Ty teeeż - przytuliłam ją.
- Bardzo mi się podobasz...
- Kochasz mnie?
- Tak...
- Ja ciebie też...
Wtulone w siebie kołysałyśmy się do muzyki.
- Kocham cię, Tres. Kocham cię, Tres - powtarzałam co chwilę.
Ta cała sytuacja była dla mnie zabawna.
Kiedy znów byłyśmy zmęczone Tristiana zaprowadziła mnie do stołu.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!