Rozdział 56

725 102 27

Lindsay była u mnie długo. Do domu zaczęła się zbierać po szesnastej.

- Anniś? Będziesz mieć coś przeciwko, jeśli zostawię tu swoje kosmetyki lub ubrania? - spytała. - Za miesiąc znów tu śpię, więc przynajmniej nie będę musiała przynosić tu ponownie płynu do kąpieli i tak dalej.

- Jasne, że możesz. Zostaw co chcesz. Już wcześniej mówiłam, czuj się jak u siebie.

- To fajnie. Zostawię ci mój płyn do kąpieli, jeszcze tę torbę, w której przywiozłam rzeczy, piżamę, ręczniki i brudne ubrania z wczoraj. Kiedyś tam przy okazji możesz je wyprać.

- Dobrze - uśmiechnęłam się.

- Gdzie to zostawić? - spytała trzymając na rękach ubrania.

- Zostaw na łóżku. Ja to potem gdzieś zniosę.

Położyła, a potem sięgnęła po swoją torebkę.

- Chyba wszystko już mam - powiedziała.

Po chwili złapała się za szyję.

- Ojej, a gdzie ja mam mój naszyjnik? - zaczęła się rozglądać po szafkach i podłodze.

Pomogłam jej w przeszukiwaniu mojej sypialni, ale biżuterii nigdzie nie było.

- Gdzie go ostatnio miałaś? - spytałam

- Dziś rano chyba nie zakładałam. Wczoraj zdjęłam przy kąpieli, ale nie pamiętam co z nim zrobiłam.

Poszłam sprawdzić w łazience. Od razu rzucił mi się w oczy naszyjnik leżący na półce przy lustrze. Wzięłam go i zaniosłam dziewczynie.

- Znalazłam przed lustrem - powiedziałam.

- Oo, dziękuję ci bardzo - uśmiechnęła się. - Załóż mi - odwróciła się tyłem.

Wzięłam srebrny łańcuszek, na którym wisiało małe serduszko i zapięłam go na szyi blondynce.

- Skąd go masz? - spytałam.

- Dostałam od rodziców na osiemnaste urodziny. Bardzo wiele dla mnie znaczy. Jest ze srebra.

- Podoba mi się.

- Mi też. Jest bardzo piękny, dlatego noszę go codziennie. I przypomina mi o moich rodzicach.

- Fajnie jest mieć taką ważną dla siebie rzecz. Ja nic takiego nie mam.

- A chciałabyś?

- Może.

Lindsay pocałowała mnie.

- No to do zobaczenia Anni. Już zmykam do siebie. Muszę się zająć sprzątaniem domu i zrobić coś na obiad Lexy, bo pewnie nic nie jadła.

- Do zobaczenia. Dziękuję za dzisiaj i za wczoraj. Już nie mogę się doczekać co będzie za miesiąc przy następnej nocy.

- Ja również. Pa, malutka - cmoknęła mnie w policzek i wyszła.

Zostałam w domu sama.

Najpierw wzięłam z łóżka ubrania Lindsay. Mamy tu jej sukienkę, sweterek, koszulę nocną, rajstopy oraz bieliznę.

No i mam głupi pomysł. Może jednak nie powinna mi tego zostawiać?

Wyszłam z sypialni na korytarz biorąc ze sobą sukienkę i sweter Lindsay. Tam na ścianie wisi lustro, w którym mogę przejrzeć się cała. Stanęłam przed nim i powoli rozebrałam się do bielizny, a potem założyłam na siebie ubrania swojej dziewczyny. Leżały na mnie prawie idealnie. Tylko trochę były za duże. Mamy z Lindsay podobne figury.

AnglistkaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!