47

6.1K 536 183

Wewnętrznie skakałam na powrót do domu. Marzyłam o odpoczynku. Pierwsze, co zrobiłam po wejściu do domu było wpadnięcie do łazienki. Potrzebowałam pobyć sama. Stanęłam przed lustrem, opierając się o umywalkę. Łatwo było zauważyć jak schudłam na twarzy. Stres i nerwy zrobiły swoje. Westchnęłam. Wyciągnęłam z kieszeni spodni zdjęcie. Położyłam je przed sobą, na brzegu umywalki. Uniosłam skrawek bluzki i wsunęłam zimną, drżąca dłoń pod nią. Moje palce zetknęły się z rozpaloną skórą brzucha. Poczułam ukłucie w sercu, gdy spoglądałam na zdjęcie dotykając brzucha.

Byłam głupia. Byłam głupia, że nie wzięłam pod uwagę możliwość bycia w ciąży. Okres mi się spóźniał. Kto by się tego spodziewał po tych wszystkich wydarzeniach? Ja na pewno nie.

Łzy zbierały mi się w kącikach oczu, kiedy pomyślałam, kto był ojcem tego niewinnego maleństwa. Nie dość, że czułam się jak zużyta, nic nie warta szmata, to jeszcze byłam zmuszona zostać morderczynią. Jak bardzo moje życie było do dupy?

Co do okłamywania Justina - dręczyły mnie wyrzuty sumienia, ale nie mogłam nic na to poradzić. Nie zaszłam w ciążę z własnej woli. Wiedziałam, że Bieber się albo zdenerwuje, albo załamie. Wolałam uniknąć niepotrzebnych sprzeczek i nie mówić mu nic o tym. Troye obiecał nie pisnąc o tym ani słówka Justinowi. Obowiązywała go tajemnica zawodowa, ale i tak mu nie ufałam. Nie zgodził się przeprowadzić aborcji, więc byłam skazana na tabletki poronne. Czułam, że to najlepsze rozwiązanie.

Dziecko nie było niczemu winne. Mimo to czułam się brudna, więc nie mogłam normalnie z nim żyć, urodzić i wychować. Nie potrafiłam go pokochać. Było mi z tego powodu przykro. Ono zostało poczęte w okropny sposób. Żadna kobieta nie chciałaby dziecka z gwałtu.

Wzięłam zdjęcie USG do ręki. Po policzku spłynęła mi łza. Justin mnie zabije - to jest pewne, pomyślałam. Najbardziej bałam się jednak, że zacznie czuć do mnie odrazę. Chciałam móc wyznać mu prawdę, ale zbyt bardzo się go bałam.

- Przepraszam - szepnęłam cicho kierując wzrok na swój brzuch. - Bardzo cię przepraszam, kochanie.

Pociągnęłam nosem.

- Przykro mi, ale nie będę potrafiła obdarzyć cię miłością.

Zamknęłam oczy pozwalając spłynąć słonym łzom po policzkach. Czułam do siebie niesłychaną nienawiść. Zamierzałam postąpić tak nieludzko. Niestety to było jedyne mądre wyjście z tej chorej sytuacji.

- Ari? - Justin zapukał do drzwi. - Dobrze się czujesz?

- T-tak, zaraz wyjdę!

Starałam się brzmieć normalnie, ale nie byłam pewna, czy mi się udało. Ogarnęłam się i wyszłam z łazienki. Napotkałam zmartwiony wzrok Justina.

- Wymiotowałaś?

Pokiwałam delikatnie głową, utrzymując wzrok na jego torsie. Mężczyzna złapał mnie za rękę.

- Położysz się, a ja przygotuję leki.

Mówił coś jeszcze, ale go nie słuchałam, bo w mojej głowie było coś o wiele ważniejszego, a mianowicie - plan. Musiałam zrobić cokolwiek by odwrócić jego uwagę od choroby i bycia dociekliwym. Czuł, że nie byłam z nim szczera w szpitalu i na pewno chciał dowiedzieć się o co mi chodziło. Będzie węszył jeszcze dzisiaj, jeśli go nie powstrzymam.

- Czuję się bardzo dobrze - skłamałam. - Lepiej niż kiedykolwiek.

- Mimo wszystko powinnaś teraz leżeć. Szybciej wyzdrowiejesz.

- Nie chcę leżeć - przewróciłam oczami.

- Przecież byłaś taka zmęczona! - zirytował się. - Wyglądałaś, jakbyś miała zemdleć z osłabienia.

Fix me / jarianaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!