49

6.4K 472 98

Kiedy się obudziłam sięgnęłam po telefon od razu po usłyszeniu dźwięku przychodzącego smsa. Odblokowałam ekran i nacisnęłam ikonkę z kopertą.

Nieznany: Niedługo znowu się zobaczymy, kochanie.

Nieznany: Nie mogę się doczekać!

Nieznany: Wciąż mam w głowie twój idealny tyłeczek 😍

Nieznany: Rozpamiętuję te cudowne czasy, gdy pieprzyłem cię w te twoje piękne usteczka 💓

Nieznany: Mam ochotę na powtórkę i kiedy już wpadniesz w moje ręce nic mnie nie zatrzyma.

Nieznany: Moja sunia

Nieznany: [załącznik]

Oczy zaszły mi łzami. Na zdjęciu byłam ja klęcząca przed nim. Naga i posiniaczona. Po policzku spłynęła mi łza.

Miałam nadzieję, że Lucas cierpi w piekle i błaga o litość, podczas gdy on tak na prawdę żył i miał się dobrze. Wciąż polował na mnie. To sprawiło, że odechciało mi się żyć. Mój koszmar wrócił. Wrócił, gdy zaczynałam być szczęśliwa, gdy ułożyłam sobie życie.

Wytarłam mokrą od łez twarz.

Ja: Już zemściłeś się na Justinie i chłopakach, czego jeszcze chcesz?

Ja: Zniszczyłeś mi życie, to ci ni3 wystarczy?

Nieznany: Nie odpuszczę dopóki nie będę cię miał.

Nieznany: Pilnuj swojej rodzinki, bo mam ich na oku 😉

Nieznany: Szczególnie Jaxona.

Nieznany: Za jakiś czas się zobaczymy, więc przygotuj swoją cipeczkę na mojego kutasa, buźka.

Odłożyłam telefon na szafkę i wtuliłam twarz w poduszkę. Wiedziałam, że póki byłam z Justinem, mi i Jaxonowi nic nie groziło. Byliśmy z nim bezpieczni. Ufałam mu.

Usłyszałam za drzwiami kroki i głosy. Jeden gruby, a drugi piskliwy. Wiedziałam do kogo należały.

- Jesteś spiący? Chcesz się położyć?

Jaxon coś mu odpowiedział, ale nie zrozumiałam co. Po krokach mogłam stwierdzić, że chłopiec został zaniesiony do swojego pokoju. Mężczyzna wszedł do łazienki. Wzdrygnęłam się na nagły huk. Zbił coś w łazience. Przestraszyłam się, że coś mu się stało, więc błyskawicznie założyłam na siebie majtki i bluzkę. Wyskoczyłam z łóżka i wbiegłam do łazienki.

Justin stał bokiem do mnie. Opierał się o brzeg umywalki szybko oddychając. Zaciskał palce na ceramice. Zauważyłam, że zbił lustro. Kawałki szkła znajdywały się na kafelkach wokół jego stóp. Zaśmiał się pod nosem. Wyciągnął coś ze zlewu i rzucił mi pod nogi. To było zdjęcie USG.

- To jest to twoje zatrucie, huh? - odepchnął się od umywalki i podszedł do mnie powoli.

Zastygłam bez ruchu. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Byłam największą idiotką na świecie, bo zostawiłam to pierdolone zdjęcie w łazience. Jak można być tak bezmyślnym? Wiedziałam, że się dowie, ale totalnie się nie spodziewałam, że jeszcze w ten sam dzień i w taki sposób.

- Nie mogę uwierzyć - pokręcił głową wyraźnie zawiedziony. - Zaufałem ci. Cholera, wierzyłem, że mnie kochasz.

- Bo tak jest, Justin - chciałam podejść do niego, ale zmroził mnie wzrokiem, przez co dostałam dreszczy.

Odsunęłam się kilka kroków do tyłu.

- Nie zbliżaj się do mnie. Nigdy więcej nie uwierzę w ani jedni twoje słowo - syknął ze złością. - Nie zrobisz mnie już w chuja.

Fix me / jarianaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!