25

6.4K 497 100

Cassie: Jest już po Wigilii, kiedy się z nami spotkasz?

   Zignorowałam tę wiadomości i zablokowałam ekran telefonu. Wsunęłam urządzenie do kieszeni w spodniach i podniosłam z połogi spakowaną torbę podróżną. Zarzuciłam na ramię swój plecak i wyszłam z domu. Przed bramą stał samochód Ryana, czarne Mitsubishi. Szybkim krokiem udałam się w tamtą stronę. Chłopak wyszedł z auta i zabrał moje bagaże. Wsiadłam do środka i zapięłam pasy. Tylko radio przerywało ciszę swoją rockową muzyką. Oboje milczeliśmy przez całą drogę z Tallahassee do Atlanty w stanie Georgia, to 4 godziny drogi. Kilka razy zapytał mnie, czy nie jestem głodna, ale za każdym odmówiłam zgodnie z prawdą. Wciąż nie miałam apetytu.

Mama: Kiedy odbierzesz Jaxona?

   Westchnęłam i weszłam w kontakt o nazwie Mama. Nacisnęłam zieloną słuchawkę, przyłożyłam telefon do ucha i czekałam, aż odbierze. Nie trwało to długo. Na szczęście.

- Cześć skarbie - przywitała mnie.

- Hej, mamo. Sprawy się trochę skomplikowały, czy to będzie duży kłopot, jeśli Jaxon zostanie u was jeszcze przez... tydzień?

- Kochanie, ja i tata za dwa dni idziemy do pracy, nie będzie nikogo kto zajmie się Jaxonem.

- To jest ważne i pilne, wyślę wam pieniądze na opiekunkę. Może być?

- No nie wiem, nie ufam opiekunkom. Poza tym, to co ty tak w ogóle załatwiasz? Szukasz pracy?

- Tak, jadę właśnie do... - myśl, myśl, myśl - Montgomery.

- To jest strasznie daleko-

- Mam tam kilka ofert - wyprzedziłam ją. - Dokładnie trzy, dlatego jadę na tydzień. Wezmę sobie pokój w jakimś motelu, czy coś. Jeśli zaliczę którąś z rozmów kwalifikacyjnych i dostanę jakąś pracę, to razem z Jaxonem się tutaj przeprowadzimy. To na prawdę dobre oferty, opłaca się.

- To jest daleko... jesteś tego pewna?

- Tak, mamo. To jak z tą opiekunką?

- No dobrze - westchnęła. - Niech będzie ta opiekunka.

- Jutro wyślę ci pieniądze.

- Nie, nie musisz.

- W takim razie zwrócę ci je jak przyjadę. Muszę kończyć, kocham cię.

- Ja też cię kocham, skarbie.

  Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i zablokowałam ekran telefonu. Oparłam głowę o szybę okna i wpatrywałam się w drzewa znikające za nami. Rozmazywały się tak szybko, że nie mogłam ich nawet policzyć. Zmieniłam stację radia, bo ten rock zaczynał mnie irytować.

   Zasnęłam, gdy została nam godzina jazdy. Miałam tak twardy sen, że chociaż zwykle podczas jazdy samochodem budziłam się kilka razy, nie otworzyłam oczu ani raz. Kiedy byliśmy już na miejscu, obudził mnie Ryan, potrząsając lekko moim ramieniem. Rozejrzałam się dookoła. Przetarłam twarz dłońmi, rozciągnęłam się, ziewnęłam i wyszłam z auta. Świeże powietrze uderzyło we mnie wraz z chłodnym wiatrem, rozwiewającym moje włosy na wszystkie strony. Z domu, przed którym stałam, wyszli chłopcy. Spodziewali się, że przywiozę ze sobą więcej bagaży. Uśmiechnęłam się pod nosem.

- Jak droga? - zapytał Chaz biorąc z bagażnika od Ryana mój plecak.

- W porządku - wzruszyłam ramionami. - Spałam trochę.

- Jesteś głodna?

- Pytałem ją o to ponad cztery razy - mruknął Ry.

- Nie - odpowiedziałam - dziękuję.

Fix me / jarianaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!