67

5.2K 551 117

   Byłam w trakcie malowania paznokci u nóg na czerwono, gdy dostałam wiadomość od numeru Cassie. Dlaczego nie miałam go w kontaktach? Wcześniej usunęły mi się wszystkie wiadomości, które pisałam z nią, a potem nie mam zapisanego jej numeru? Marszcząc brwi, dokładnie przeskanowałam listę kontaktów. Prychnęłam pod nosem, gdy zorientowałam się, iż brakowało w niej Harry'ego i Louisa. SMSów z nimi również nie było. To byłoby na prawdę dziwne, gdyby mój telefon będąc zepsutym usunął wiadomości pisane tylko z moją trójką przyjaciół, a co więcej ich numery. Wykluczyłam winę urządzenia. Na szczęście znałam ich numery na pamięć, więc z łatwością je dodałam. 

Cassie: Rozmawiałaś z Justinem na temat spotkania z Harrym? 

Ja: Jeszcze nie. Nie wiem, czy to wypali :( 

Ja: Nie lubi go i chyba nie będzie zbyt chętny by mnie do niego zawieźć. Mam do was kawał drogi. 

Cassie: Przekonaj go jakoś, dasz radę. Musisz. Harry'emu strasznie na tym zależy! 

Cassie: Jeśli Bieber będzie nie ugięty, zawiezie cię któryś z chłopaków. Rozmawiałam o tym z Chrisem. 

Cassie: Nie spocznę, dopóki nie spotkamy się całą trójką. 

Ja: Postaram się. 

   Nabrałam podejrzeń co do tej sprawy ze znikającymi kontaktami i wiadomościami. Mój telefon nie był taki stary, by zaczął się psuć. Za tym mogła stać jedna osoba, która miała dostęp do mojego telefonu. Chyba domyślasz się, kogo podejrzewałam, raczej nie trudno zgadnąć.

   Czy tego chciałam czy nie (oczywiście, że nie) musiałam poruszyć ten temat podczas rozmowy ze swoim mężczyzną. Ale hej, najpierw miałam zadanie do wykonania, które sama sobie zleciłam. I tak jak Cassie nie zamierzała spocząć, dopóki nie spotkamy się z chłopcami, tak ja nie zamierzałam spocząć, dopóki nie wypełnię swojej misji. 

   Moje paznokcie u rąk jak i u nóg pomalowane na czerwono zdążyły już wyschnąć. Rozczesałam włosy i nałożyłam bardzo delikatny makijaż. Podciągnęłam lekko gumkę zwiewnej spódniczki z cienkiego materiału do góry, aby kawałek mojego tyłka był widoczny, gdy się schylę. Po przejrzeniu się w lustrze, mogłam zacząć realizować swój plan zemsty. 

  Nie mogłam pozwolić, by po raz kolejny rządził moim życiem i wymierzał mi sprawiedliwość. Nie był Bogiem (ja w sumie też nie, ale karma jest suką, niech poczuje to, co ja czułam). 

   Nalałam zimnej wody do kubeczka po szczoteczkach do zębów. Justin oglądał w salonie telewizję. Starając się nie narobić przypadkiem hałasu, weszłam do garażu, aby zakręcić dopływ wody w domu. Cóż, garaż był naprawdę ogromny, mogłyby pomieścić się tam jeszcze ze dwa samochody osobowe. Wszystkie zawory były właśnie tam, dzięki czemu Justin mógł urządzić sobie w piwnicy swoją (sekretną) pracownię. Po zrobieniu tego, wróciłam na górę. Udało mi się wykonać to bezszelestnie. Wciąż siedział na kanapie przed telewizorem z pilotem w dłoni. Wróciłam do łazienki. Wzięłam głęboki wdech, a następnie wylałam sobie na dekolt kubek lodowatej wody. Zacisnęłam szczękę, starając się nie pisnąć. Uśmiechnęłam się widząc w lustrze, że mój crop top prześwitywał. Było mi widać piersi. Pośpiesznie włożyłam szczoteczki z powrotem do mokrego kubeczka. Chrząknęłam i czym prędzej zbiegłam na dół. Mężczyzna stał w kuchni trzymając w dłoni jakieś pudełko z tabletkami. Czytał ulotkę. 

- Justin - burknęłam odgrywając swoją rolę. 

   Jego głowa błyskawicznie wystrzeliła w górę, gdy usłyszał swoje imię. 

- Tak, kochanie? 

   Wzrok brązowookiego powędrował najpierw na moją twarz, a później na mokry dekolt. Widziałam, jak oblizał suche wargi, a potem przełknął ślinę. Powoli odłożył rzeczy, które wcześniej trzymał w dłoniach. Oczy Biebera nie opuszczały mojej mokrego crop topu. 

Fix me / jarianaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!