01

10.1K 619 156

   Donośne szczekanie Esther rozniosło się echem po domu. Przeklęłam w duchu. Szybkim krokiem zbiegłam ze schodów na dół. Suczka stała pod drzwiami, poszczekując i machając ogonkiem na prawo i lewo. Wzięłam ją na ręce, by otworzyć drzwi, w które ktoś pukał będąc na prawdę niecierpliwym.
   Wysoki, młody listonosz wręczył mi list, prosząc o podpis zatwierdzający odebranie wysyłki. Szybko postawiłam parafkę we wskazanym przez niego miejscu i wróciłam do środka. Musiałam odstawić Esther na podłogę, by przestała powarkiwać. Podskakiwała i piszczała idąc za mną.
   Ostatnim razem, kiedy dałam jej obwąchać list, bo nie mogła się uspokoić, wyrwała mi go i podarła, rozgryzając kopertę. Czy tylko ona tak reaguje na listonoszy?
   List zaadresowany był do mnie. Na białej kopercie, adres napisany był odręcznie okropnym charakterem pisma.  To już czwarty taki list w tym tygodniu. Co zastałam w środku tym razem? Dwie kartki:

Poprzez ocean, poprzez morze.
Zaczynam zapominać sposób w jaki na mnie patrzysz.
Poprzez góry, poprzez niebo.
Potrzebuję ujrzeć twą twarz i potrzebuję spojrzeć w twoje oczy.
Poprzez burzę i poprzez chmury.
Wyboista droga i teraz do góry nogami.
Wiem, że jest trudno spać w nocy.
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku.

Poprzez smutek i walki.
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku

Cały czas w moim pokoju.
Czekam na to, aż zadzwonisz, już wkrótce.
Dla ciebie, och, mógłbym przejść tysiąc mil.
Żeby być w twoich ramionach, trzymasz moje serce.
Och, ja kocham cię.
I wszystko będzie w porządku.

Wiesz, że się o ciebie troszczę, zawszę będę tu dla ciebie.
Obiecuję, że zostanę dokładnie tutaj.

   oraz:

   Cześć Skarbie,
obserwowałem cię dzisiaj w nocy, wyglądasz tak słodko, gdy śpisz. To było o wiele lepsze niż oglądanie telewizji. Uwielbiam patrzeć na ciebie nocą. Jesteś wtedy taka spokojna, niewinna. Mój mały aniołek. Bezbronny aniołek.
   Tak bardzo chciałem położyć się przy tobie. Objąć cię, dać poczucie bezpieczeństwa. Głaskać twoje miękkie, pachnące włosy. Całować gorące wargi i muskać palcami, delikatną, opaloną skórę. Poczuć cię.
   Mam dosyć samotności, zbyt dużo jej łyknąłem. Nie chcę już żyć bez ciebie przy mnie. Czekam tylko na odpowiedni moment. Dzień, w którym będę mógł ujrzeć cię z bliska. Dzień w którym znów będziesz moja.

   Przęłknęłam ślinę. Po raz pierwszy tak się przestraszyłam. Strach przeszył całe moje ciało. Miałam tych listów razem dwanaście, ale w żadnym nie napisał, że mnie obserwował i, że się spotkamy. Żaden nie wzbudził we mnie nie pokoju. Były tylko uśmiechy i prychnięcia. Myślałam, że ktoś sobie ze mnie żartuje, więc nie brałam tego na poważnie. Do teraz.
   Nie rozumiałam człowieka, który od dwóch tygodni wysyłał mi listy. Jak nie pocztą to otworem na listy w drzwiach. To było głupie, bo co on chciał tym osiągnąć? Nie miałam nawet jak mu odpisać, bo nie znałam ani adresu nadawcy. Nic o nim nie wiedziałam, a przydałoby się wiedzieć cokolwiek. Żebym mogła chociaż napisać mu "dziękuję" albo "spierdalaj pizdokleszczu", cokolwiek.
   Byłam kłębkiem nerwów. Nie wiedziałam, co robić, więc zadzwoniłam do Harry'ego. No, przynajmniej próbowałam. Za każdym razem, gdy słyszałam sygnał, połączenie zostawało przerwane. Tak z pięć razy. Wreszcie odpuściłam sobie Stylesa. Spróbowałam z Cassidy, moją najlepszą przyjaciółką. Cóż, skończyło się tak samo. Louisa sobie odpuściłam. On i tak nie mógłby przyjechać. Był we Włoszech.
   Moje emocje wciąż nie opadły, a jakby tego było mało, dostałam wiadomość:

Nieznany: Do nikogo się nie dodzwonisz.

   Cholera??

Ja: Kim jesteś?
Nieznany: Powinnaś to wiedzieć, skarbie.
Ja: Nie nazywaj mnie tak! To ty piszesz do mnie listy?
Nieznany: To ja.

   Trafiłam.

Ja: Więcej tego nie rób, tracisz na tym swój czas. Oboje go tracimy.
Ja: I dlaczego nie mogę się do nikogo dodzwonić?
Nieznany: Po co chcesz dzwonić do Stylesa?
Ja: Co cię to obchodzi, psycholu?
Nieznany: Jeśli mi nie napiszesz po co, to nie dodzwonisz się do niego.
Ja: Co mu zrobiłeś?!
Nieznany: Spokojnie, maleńka. Nie tknąłem go nawet.
Ja: Chciałam z nim porozmawiać, to wszystko.
Nieznany: Kłamczucha.
Ja: O co ci chodzi, do kurwy, co?
Nieznany: Nie ładnie jest tak przeklinać. Damom nie wypada.
Ja: Ugh.
Nieznany: Bądź grzeczną dziewczynką i powiedz prawdę.
Nieznany: Zostaniesz nagrodzona, moja piękna.
Ja: Daj mi spokój! Mam chłopaka!
Nieznany: Jest nim Harry Styles?

- Wybacz, Harry, muszę - szepnęłam pod nosem.

Ja: Tak, dlatego nie pisz już do mnie tych listów i SMSów!
Nieznany: A więc jeszcze dzisiaj Harry Styles pożegna się z życiem.
Ja: CO?
Nieznany: Nie pozwolę, by ktoś dotykał tego, co należy do mnie.
Ja: Nie należę do ciebie!
Nieznany: Uch, czyli wracamy do początku, tak?
Ja: Nie rozumiem?
Nieznany: Historia lubi się powtarzać.

* * *
Macie zagadke co 😂😂😂😂
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Fix me / jarianaPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!