rozdział 17

1.7K 116 3

Maraton czas zacząć!! Proszę o zostawienie komentarzy chciałabym wiedzieć co myślicie xD

Maraton #1

Amelia

Gdy tylko drzwi sypialni się za nami zamknęły zapomnieliśmy o wszystkim poza naszymi ciałami. Kuba bez najmniejszego problemu odnalazł zamek mojej bluzki i powoli zaczął ją rozsuwać. Chłodne powietrze zaczęło owiewać moje rozgrzane podnieceniem ciało. Usta chłopaka badały nie tylko moje usta i podniebienie, ale także krzywiznę mojej szczęki i linie szyii. Zaczął pocałunkami zjeżdżać w kierunku obojczyków. Gdy tam dotarł nasze ciała powoli osunęły się na miękką satynową pościel.
Gdy poczułam się bardziej ośmielona sama zaczęłam badać ciało Kuby. Czułam się tak jakbym dostała nową zabawkę i chciałbym się koniecznie dowiedzieć jaka ma strukturę. Dłonie Kuby również nie próżnowały.

Z każdą chwilą odnajdywały jeszcze nieodkryte miejsca.

Z każdą sekunda czułam, że coraz bardziej kocham tego nieodpowiedzialnego, ale kochanego chłopaka.

Z każdym dotknięciem jego dłoni, pocałunkiem lub szeptem czułam, że na prawdę chcę aby to on był tym jedynym, a zarazem ostatnim.

To właśnie ten brunet zawładną nie tylko moim umysłem, ale także ciałem i duszą. Miałam ogromną nadzieję, że w naszym życiu wszystko będzie dobrze i już nic nam nie zagrozi.
Po chwili, która dla mnie była wiecznością ostatnie skrawki ubrań, które w tym momencie były niechcianymi barierami oddzielającymi nasze spragnione ciała zniknęły. Mój wzrok był zamglony. Wszystkie zmysły zaczęły się wyostrzać. Spojrzałam w te piękne czekoladowe oczy i widziałam w nich miłość oraz nieme pytanie: czy na pewno tego chce. Byłam pewna swoich decyzji więc, aby to udowodnić poderwała swoje biodra do góry równocześnie ocierając się kobiecością o już i tak mocno nabrzmiałego członka mojego kochanka.
- Kochanie? Na pewno tego chcesz? Nie chcę, abyś potem tego żałowała. - Szepnął aby się upewnić.
- Chcę tego. Kocham Cię i chce abyś to ty był moim pierwszym. - odparłam z lekkim rumieńcem.
- Będę delikatny. Obiecuje.
Widziałam w jego oczach szczerą prawdę i obietnice zarazem. Od tej pory to wszystkie gesty czy lekkie muśnięcie były naszymi słowami i odczuciami. Żadne słowa nie były nam potrzebne. Bo to, że mieliśmy siebie w zupełności nam wystarczało. Kuba zaczął wytyczyć swoimi pocałunkami szlak w dół mojego brzucha. Każdy dotyk jego ust odczuwałam że zdwojoną siłą. Po chwili zaczęłam się wić pod brunetem. Przestał. Podniósł się na łokciach tak aby być na równi z moją twarzą.
- Kocham Cię. Wejdę w ciebie delikatnie. Obiecuje. - gdy tylko to powiedział poczułam go przy wejściu do mego wnętrza. Patrzyliśmy sobie w oczy gdy jego członek powoli acz stanowczo zaczął się we mnie wsuwać. Gdy doszedł do błony na sekundę się zatrzymał tylko po to aby mocno mnie pocałować i przebić ją. Poczułam ból, który po chwili zaczął mieszać się z przyjemnością. Poruszaliśmy się zgodnie tak jakbyśmy czytali sobie w myślach. Skrępowanie, które pojawiło się na początku, uleciało w chwili połączenia się naszych ciał. Po kilku pchnięciach i pocałunkach w dole brzucha zaczęło pojawiać się mrowienie. Uczucie zaczęło się gromadzić i prosiło o uwolnienie.
- Kuba... Zaraz dojdę - wyszeptałam do ucha mojego partnera.
- Razem... Na trzy. Licz ze mną skarbie. - odpowiedział również szeptem. Wspólnie zaczęliśmy liczyć i gdy doliczyliśmy osiągnęliśmy szczyt- razem. 

👣👣👣👣👣👣👣👣👣
Zjebałam hahaha 😘 gorszego rozdziału napisać nie mogłam xD
Ale tak na poważnie. Pierwszy raz pisałam coś takiego. Nie wiem jak wam, ale czuję nutkę niezadowolenia tak jakby temu coś brakowało. A wy co myślicie?

Taki tam pierwszy rozdział maratonu. Do zobaczenia za godzinkę ;)

Znajomość z przypadku Where stories live. Discover now