Rozdział 9

2.7K 177 2

Amelia

               Przespałam spokojnie całą noc. Kiedy obudziłam się rano akurat do pokoju wszedł lekarz prowadzący. Poszedł do łóżka przeglądając plik papierów. Gdy w końcu postanowił na mnie popatrzeć powiedział uśmiechając się do mnie.

- Jak się czujesz?

- Jak się mogę czuć leżąc w białym pomieszczeniu wyglądającym jak izolatka w psychiatryku?

- Dobrze, rozumiem ten przekaz. Chciałem Cię tylko powiadomić, że jednak dzisiaj Cię wypuścimy. Za dwie godziny przyniosę Ci wypis.

- Doktorku?

- Tak?

- Czy wspomnienia wrócą?

- Myślę, że tak. Jednak nie naciskaj na siebie. Wrócą w swoim czasie. Jeżeli miałabyś nawroty bólu głowy, proszę zgłoś się to zrobimy dodatkowe badania. - powiedziawszy to wyszedł z pokoju. Po chwili postanowiłam zacząć się pakować i zadzwoniłam do rodziców z informacją, że jednak wyjdę dzisiaj i że za jakieś dwie godziny powinnam dostać wypis. Bez zbędnego zwlekania zapewnili mnie, że po mnie przyjadą tylko po to żebym nie musiała wracać komunikacją miejską. Po czterdziestu pięciu minutach byłam spakowana, przebrana i odświeżona. Teraz tylko przyszło mi czekać na wypis. Gdy tak siedziałam nudząc się do pokoju wszedł Kuba. Co do jego obecności miałam mieszane uczucia. Z jednej strony nieziemsko się cieszyłam tym, że tu jest i się mną interesuje. Jednak z drugiej strony czułam się osaczona i niepewna. Bałam się tym, że w jakiś sposób ma możliwość zranienia mnie bardziej, niż dotychczas zostałam.

- Jak się czujesz?- zapytał się brunet gdy tylko usiadł obok łóżka. Lecz ja zamiast odpowiedzieć tylko się na niego gapiłam i podziwiałam jego urodę. Włosy miał zaczesane w estetyczny nieład. Jego muskularną sylwetkę opinała czarny T-shirt z krótkim rękawem. Nogi odziane miał w czarne rurki, ale nie takie wąskie w kroku tak aby mogłoby się pomyśleć, że ten chłopak jest gejem. Były idealne do jego postury. W pasie miał przewiązaną czarno-czerwoną koszulę w kratkę. Na buty niestety nie miałam możliwości spojrzeć, gdyż stopy miał wsunięte pod łóżko. Minęła chwila zanim oderwałam wzrok od jego ciała i spojrzałam w jego oczy. Widziałam w nich niepewność, strach, ale także rozbawienie moim zachowaniem.

- Już lepiej dzisiaj mnie wypisują- jak gdyby nigdy nic odpowiedziałam mu na jego wcześniej zadane pytanie.

- To dobrze. Muszę Ci coś powiedzieć- powiedział spuszczając wzrok i wbijając go w dłonie, które były splecione na kolanach.

- Coś się stało?- zapytałam z lekkim wahaniem.

- Ja... chciałbym Ci powiedzieć całą prawdę.

- Prawdę? Prawdę o czym?

- O tym co się stało i dlaczego tutaj się znalazłaś.

- Nie proszę. Lekarz powiedział, że ja sobie przypomnę nie naciskaj proszę- odparłam z wyczuwalnym przerażeniem w głosie.

- Ale to moja wina, że się tutaj znalazłaś!

- Nie przestań!

- To prawda! Gdyby wtedy ona nie podeszła nie wybiegłabyś! Gdybym wcześniej otwarcie Ci powiedział, że mi się podobasz nie byłoby tego wszystkiego! Gdybyś nie była taka inna od tych wszystkich plastików nie zwróciłabyś moim życiem. Dlaczego jesteś inna. Taka pyskata, która nie pozwoli aby ktokolwiek powiedział czegoś co Ci się nie spodoba? Dlaczego jesteś taka piękna i dobra? Dlaczego wprowadziłaś zamęt w moje życie? Tak jestem dupkiem. Powinienem Cię zatrzymać zanim wpadłaś pod ten samochód, albo to ja powinienem pod niego wpaść. Mam nadzieje, że mi wszystko wybaczysz. Na prawdę nie chciałem Cię skrzywdzić.

                 Kiedy skończył mówić nie wiedziałam gdzie mam zapodziać wzrok. Nie umiałam spojrzeć mu w oczy. Zaczęłam szybciej oddychać. Moje oczy zaszły łzami. W moim umyśle zaczęły przelatywać różne sceny jak w filmie. Powoli do mnie docierać to wszystko co się stało. Pierwszy dzień w nowym mieście. Wbiegnięcie w chłopaka przede mną. Pierwszy poniedziałek w szkole i świadomość, że Kamil zna Kubę i to, że jesteśmy w jednej klasie. Przypomniałam sobie Anitę, która jest szkolną dziwką i kolejną pustą blond lalę z imprezy. Potem była ciemność. Z moich oczu zaczęły sączyć się niechciane łzy.

- Proszę, powiedz coś. Nie zniosę dłużej twojego milczenia.

- Co mam Ci niby powiedzieć?- odparłam podnosząc głowę do góry, pokazując mokrą ścieżkę wytworzoną przez spływające łzy.

- Skarbie nie płacz.- rzekł zbliżając dłonie do mojej twarzy.

- Nie! Nie dotykaj mnie... To dla mnie za dużo. Wyjdź.

- Proszę, wybacz mi ja nie chciałem. Zależy mi na tobie. - odparł łamiącym się głosem.

- Wyjdź. Muszę wszystko przemyśleć.- powiedziałam szeptem nie patrząc na postać stojącą przede mną. Po chwili, która dla mnie była wiecznością usłyszałam zamykające się drzwi. Ból głowy zaczął się nasilać. Przed oczami zaczęły się tworzyć ciemne plamy. Miałam problem z uspokojeniem oddechu. Wszystkie dźwięki słyszałam tak jak z końca tunelu. Zanim po raz kolejny pochłonęła mnie ciemność usłyszałam doktora, który próbował zachować mnie przytomną.

Kuba

            Czułem się podle. Co ja sobie myślałem? Mogłem się domyśleć, że nie będzie chciała mnie znać. Moje serce rozbiło się na miliony kawałeczków w chwili gdy na jej twarzy dostrzegłem łzy. Nie chciałem doprowadzić jej do płaczu. Mogę mieć teraz jedynie nadzieje na to, że Amelia mi wybaczy. Bałem się o nią. Po tym jak zrobiła się blada postanowiłem więcej jej nie denerwować moją obecnością i wyszedłem. Lecz aby mieć pewność, że nic złego się jej nie stanie podszedłem do pokoju lekarskiego. Na moje szczęście znalazłem w nim lekarza, który zajmuje się Mel.

- Panie doktorze, czy może Pan podejść do panny Montany? Była strasznie blada jak wychodziłem.

- Dobrze i tak miałem jej zanieść wypis, ale coś czuje, że go jednak dostanie kilka godzin później.

- Dziękuje.- powiedziałem i wyszedłem z gabinetu, a następnie z budynku. 

***************************

Co wy na to? 

Chce tylko powiedzieć, że na wattpad wrzucę tylko do 15 rozdziału. 

również dodaje nie całe rozdziały gdyż jestem w trakcie "rozszerzania" każdego rozdziały. Powodem tego wszystkiego jest chęć wysłania tego do wydawnictwa. 

Co o tym sądzicie? 

Znajomość z przypadku Where stories live. Discover now