Epilog

1.6K 91 13


Już o godzinie 21 byłam  spakowana.  Nie chciałam czekać. Zamknęłam drzwi od mieszkania i wsiadłam do samochodu. Czas zacząć nowe życie. Nowe życie w  nowym miejscu. Z nowymi osobami.  Pozostaje mi jedynie pojechać do Michała. Powiedzieć mu prawdę. 
Odjechałam.  Postanowiłam ten  ostatni raz szybko przejechać koło domu Kuby. Gdy miałam jego mieszkanie zobaczyłam jakąś tlenioną blondynkę wychodzącą z jego domu. Jedna łza.  Druga. Trzecia. To koniec. Odwróciłam wzrok w stronę kierunku jazdy.  Przestałam myśleć.  Już czas. Teraz będę tylko ja i moje dziecko. Znajdę jakąś pracę i zapisze się na uczelnie. Jak zarobię na tyle aby coś wynająć to tak zrobię.  Gdy zatrzymałam się ba światłach wyciągnęłam z torebki telefon i włożyłam go do uchwytu aby w razie czego moc rozmawiać na głośnomówiący. 
Wybrałam numer do Michała i zadzwoniła. 
Na szczęście odebrał po trzech sygnałach.
- Cześć siostra co tam? - zapytał ze słyszalnym entuzjazmem w głosie. 
- Cześć.  Będę u ciebie za jakieś dwie godzinki. Mogła bym się u ciebie na jakiś czas zatrzymać dopóki nie wynajmę czegoś dla siebie? - powiedziałam i zapytałam na jednym wydechu. Trochę bałam się,  że się nie zgodzi, ale w końcu to mój brat.
- Tak pewnie, a co się stało.  Przecież miałaś jechać z Kubą do Gdańska. - powiedział zdziwiony.
- Michał... to nie jest na telefon. Powiem Ci jak dojadę. Kocham cie. Cześć. - powiedziałam i się Rozlaczyłam.  Bałam się, że się rozpłacze.
Skupiłam się na prowadzeniu. W trakcie jazdy nikt już nie zadzwonił ani nie napisał.  Ja głupia myślałam, że on mnie kocha, a jednak... dobrze, że dowiedziałam się teraz, a nie jakbyśmy wyjechali.
Po trochę ponad dwóch godzinach Zaparkowalam przed domem mojego brata. Wsiadłam i podeszłam do drzwi. Zadzwoniłam i czekałam, aż mi otworzy. Na szczęście nie musiałam czekać długo.  Gdy tylko otworzył zgarnął mnie w ramiona i mocno przytulił.  Pokazał mi pokój i pomógł pozanosić rzeczy do miejsca, w którym teraz mam spać.  Stwierdziłam, że rozpakuje się rano. Usiadłam z Michałem na sofie w salonie.
- Na pijesz się wina? - zapytał wyciągając kieliszki i wino.
- Nie dziękuję poproszę herbatę, jeżeli to nie problem. - szybko zaprzeczyłam. Popatrzył na mnie i poszedł do kuchni. Po chwili wrócił z dwoma kubkami.
- Co się stało? - zapytał biorąc mnie za rękę. 
Westnęłam i odłożył kubek na stolik. Popatrzyłam na niego. Łzy same zaczęły wypływać mi z oczu.
- Jestem w ciąży z Kubą.  Powiedziałam mu o tym dzisiaj. Gdy nie zareagował stwierdziłam, że już mnie nie chce. Szybko wróciłam do domu i się spakowałam.  Stwierdziłam,  że nie dam rady tam dłużej zostać. Gdy jechałam do ciebie chciałam ostatni raz zobaczyć jego dom. I miałam racje. On mnie nie kochał - powiedziałam szlochając.
- Czemu tak uważasz.  - zapytał zdezorientowany przytulając mnie ciasno do siebie.
- Bo... Bo jak jechałam to... zo..zobaczyłam jak jakaś barbie wychodzi z jego mieszkania. - powiedziałam znosząc się większym szlochem.  Michał zaczął mnie głaskać uspokajająco po głowie i szeptał: - Wszystko się ułoży.  Ja jestem z Tobą. 
Go godzinie poszłam do siebie. Szybko się umyłam.  Położyłam do łóżka. Przed zaśnięciem usunęła numer Kuby. Nie chce mieć z nim już nic wspólnego.  Od teraz zaczynam nowe życie. Z tą myślą  zasnęłam.

Gdy Amelia zapadła w sen na jej telefon przyszedł sms od nieznanego numeru:
Amelia gdzie jesteśMartwię się proszę to nie tak miało byćWróć do mnie ... proszę. 😭

***********
Nie wiem czy pisać drugą część. Czy zostawić wam zakończenie otwarte :)
Kto się spodziewał ^^
Proszę niezabijajcie :)

Znajomość z przypadku Where stories live. Discover now