Rozdział 2

3.8K 252 11

Amelia:

       Gdy wyszłam z kafejki minęły już trzy godziny, a ja dalej nie mogę zapomnieć o chłopaku w którego wbiegłam. Jest już 22.30, a jutro muszę wstać na swój pierwszy dzień w nowej szkole. Na zewnątrz jestem spokojna i opanowana jednak wewnętrznie jestem przerażona. Właśnie z takimi przemyśleniami zasnęłam.
Gdy nastał nowy dzień ze snu o pięknych tajemniczych czekoladowych oczach wyrwał mnie budzik. Z ogromną niechęcią przetarłam oczy i sięgnęłam ręką po telefon. Na zegarku była równa 6.30, czyli do zajęć mam jeszcze półtorej godziny. Powoli zwlekłam się z łóżka kierując się w stronę garderoby. Na swój pierwszy dzień postanowiłam ubrać szare jeansy, miętową bluzę i białe conversy na głowę postanowiłam założyć szarą czapkę.
Z naręczem ubrań pokierowałam się do łazienki. Szybko wzięłam prysznic wysuszyłam moje rude włosy i pomalowałam się. Po skończonych czynnościach toaletowy ruszyłam do kuchni aby zjeść śniadanie. Oczywiście na blacie czekał na mnie stos kanapek i karteczka od mamy:

Kochanie my z tatą pojechaliśmy w delegacje. Będziemy za tydzień. Pieniądze masz tam gdzie zwykle. Kochamy Cię. POWODZENIA.
Mama i Tata

Po przeczytaniu karteczki byłam lekko zła, ale po dłuższym namyśle doszłam do wniosku, że to nie ich wina, że muszą tyle pracować.
Była już 7.15 gdy postanowiłam zbierać się do szkoły.
Zgarnęłam wszystkie potrzebne rzeczy i zakluczykowałam drzwi i ruszyłam w stronę miejsca gdzie wszyscy są zadowoleni - czujecie ten sarkazm?
Droga do szkoły zajęła mi niecałe 30 minut i miałam jeszcze 15 minut aby udać się do sekretariatu.
Jednak co to byłby za dzień gdybym nie została zaczepiona.
-Ej mała ile bierzesz za noc bo chętnie bym Cię poruchał.- powiedział to jakże "mądry" jeden z zawodników zapewne drużyny szkolnej.
-Mała to może być Twoja pała Kochanieńki, a o tego typu usługi zapytaj się swoich koleżanek z drużyny bo u mnie to conajwyrzej mogę ci w gratisowy cenie sprzedać kopa w dupę i poprawić wygląd twojej buźki - powiedziałam słodko uśmiechając się do tego idioty. Oczywiście jego koledzy zaczęli na niego buczeć.
-Jeszcze pożałujesz, że się tak do mnie odezwałaś!
-Przestań i tak wiemy, że więcej szczekasz niż gryziesz.
Powiedziawszy to skierowałam swoje kroki do drzwi z dużym napisem "sekretariat".
Po niespełna 5 minutach szukałam już swojej szafki. Jednak nie dotarłam do niej bez szwanku. Z moim szczęściem jak zwykle w kogoś weszłam skręcać za róg i całym ciałem upadłam na ziemię. Zanim podniosłam głowę usłyszałam głos. TEN głos.
- Co Ci powiedziałem ostatnim razem?
- Wtedy jak i teraz słyszę jakiejś bzyczenie. - powiedziałam i w jednej chwili zostałam przyparta do ściany przez tajemniczego bruneta.
-Lepiej uważaj bo chyba nie chcemy żeby coś takiej ładnej buźce  się stało?
No i nie zdążyłam odpowiedzieć bo przerwała nam jakaś osoba.
-Amelia? Wooo kurwa co ty tutaj robisz tęskniłem. Eeeej Kuba zostaw moją cudowną księżniczkę jeśli chcesz całe ząbki. - powiedział jak się zorientowałam Kamil mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. On przeprowadził się do Polski dwa lata przede mną.
-Kamil? O ja pierdole gdybym wiedziała, że właśnie tutaj jesteś to zadzwoniłabym po ciebie.- mówiąc to wpadłam w ramiona mojego kochanego blondyna. Ahh jaka idiotka ze mnie. Kamil jest dobrze wysportowany blondynem o niebieskich jak czyste morze oczach. To właśnie on zawsze mnie bronił gdy działa mi się krzywda. Jednak po jego wyjeździe gdy skończyłam 12 lat zaczęłam więcej ćwiczyć jednak po 15 urodzinach zaczęłam ćwiczyć na hali bokserskiej, aż do teraz.
-To teraz Mel musimy się spotkać i napić się razem aby uczcić nasze wiekopomne spotkanie, ale jednak poczekamy do piątku, a teraz pokaż mi swój plan.
Gdy go przestudiował dowiedziałam się, że jestem z nim w klasie tak samo jak z Kubą, czyli tajemniczym brunetem od wpadek.... suuuper...

~~~~~~~~~~~
Dum Dum Dum Dum
Czekam na ☆ i komentarze ♡
Zapraszam was jeszcze do mojego pierwszego opowiadania "to czego chce to ty"

Znajomość z przypadku Where stories live. Discover now