rozdział 18

1.8K 109 2

Maraton #2

Kuba

Razem z moją różyczką odpoczywamy po zespoleniu nie tylko naszych serc, ale i ciał. Nie spodziewałem się, że tak to się skończy. Jednak nie ukrywam, że cieszę się z bycia jej pierwszym. Popatrzyłem na twarz Mel i dostrzegłem błogi spokój. Swoje ciało wtuliła we mnie podczas snu. Kocham na nią patrzeć i mieć świadomość, że ta cudowna dziewczyna jest moja i nic tego nie zmieni. Ja sam nie byłem zmęczony wręcz przeciwnie. Gdy Mel śpi postanowiłem przyszykować dla niej niej niespodziankę. Podniosłem się z łóżka i wychodząc z pokoju ubrałem na siebie bokserki i poszedłem do kuchni. Nalałem wody do szklanki i siadłem przy blacie. Sięgnąłem po tableta i telefon. Zacząłem szukać domków przy plaży w Maroko. Znalazłem idealne miejsce. Na plaży rosną palmy tak by tworzyły dróżkę do pomostu na końcu, którego znajdują się właśnie te domki o, które mi chodziło.

 Na plaży rosną palmy tak by tworzyły dróżkę do pomostu na końcu, którego znajdują się właśnie te domki o, które mi chodziło

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Zadzwoniłam pod podany numer aby go zarezerwować.
- Marokovacation w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry ja dzwonię w sprawie domku na plaży. Czy byłaby jeszcze możliwość aby go jeszcze wynająć na za trzy dni na okres siedmiu dni? - Zapytałem.
- Akurat wczoraj jeden nam się zwolnił. Czy chce Pan od razu go zarezerwować?
- Owszem. Ile się należy i czy ten numer konta bankowego jest aktualny?
- Tak tak to ten numer a należy się tysiąc osiemset pięćdziesiąt dirchamów. Coś jeszcze mogę dla Pana zrobić?
- nie dziękuję. To było na tyle. Pieniądze prześle jeszcze dziś. - powiedziałem i zakończyłem rozmowę. Jedna rzecz z głowy. Dobrze, że udało mi się znaleźć ten domek bo Michał nam już zarezerwował lot. Popatrzyłem na zegarek. Była już dwudziesta druga. Odłożyłem urządzenia  i poszedłem na górę do mojej księżniczki. Szukanie drugiej bardzo ważnej rzeczy zostawię na jutro. Mam nadzieję, że Oliwia mi pomoże.
Delikatnie uchyliłem drzwi i wszedłem do pokoju. Najciężej jak potrafię zabrałem z szafki dresy i zwierzę bokserki i z ubraniami w ręku wszedłem do łazienki. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic.
Po trzydziestu minutach byłem odświeżony i ubrany. Po cichu pokierowałem się do łóżka. Zanurkowałem pod kołdrę i przyciągnął do siebie ciało mojej różyczki. Objąłem ją ramionami i cmoknąłem we włosy. Z uśmiechem na rękach pozwoliłem sobie odpłynąć do krainy Morfeusza.

✌✌✌✌✌✌✌✌✌✌
Tu już drugi rozdział w maratonie:) jak wam się podoba? Jak myślicie co Kuba ma zamiar zrobić w Maroko? Może jakaś drama time^^

Znajomość z przypadku Where stories live. Discover now