Rozdział 12

2K 145 1

Amelia

Ból.

To właśnie czuje od trzech dni. Z tego co wiem znajduje się w bazie głównej gangu, któremu podpadł Kuba. Ci którzy mnie porwali chcą się na nim zemścić. Stwierdzili, że uderzą w jego najczulszy punkt. We mnie. Tylko chyba nie zdają sobie sprawy z tego, że z Kubą ni układa mi się najlepiej. Pewnie nie przyjdzie. Z zamroczenia wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi od mojej celi. Podszedł do mnie wysoki blondyn jednak połowę twarzy jak zwykle zasłania bu granatowa bandana. Nigdy nie widziałam ich twarzy. Chłopak powoli do mnie podchodzi i wyciąga rękę. Odsuwam się na tyle na ile pozwalają mi na to przykute ręce.

- Spokojnie ja Ci krzywdy nie zrobię.- nie chciałam mu wierzyć. To co mi przez te trzy dni robili. Przypalanie papierosami, sprawdzanie ostrości żyletek na moim ciele... najgorsze jest to, że oni dalej wierzą w to, że Kuba przyjdzie po mnie. Nawet ja przestałam w to wierzyć. Czy on własnie dlatego się ze mną zaczął spotykać? Aby zachować swoją skórę? Co się teraz ze mną stanie? Czy Michał mnie szuka? W czasie mojego rozmyślania blondyn zdążył mnie rozkuć. Jednym silnym szarpnięciem postawił moje ciało do pionu. Jednak przez te trzy dni nic nie jadła i nie miałam siły aby ustać o własnych siłach, ale jego to chyba nie obchodziło. Bez żadnego wysiłku ciągnął mnie za sobą. Znam już drogę na pamięć od trzech dni idę tą samą ścieżką do pokoju, w którym lubą zadawać ból.

- Dlaczego mnie nie wypuścicie?- zapytałam chodź wiedziałam, że mi nie odpowie.

- Nie możemy. Twój chłoptaś dużo nam wisi. Ty tylko jesteś tutaj jako karta przetargowa, ale jak widać mało cenna więc szef raczej nie pozwoli Ci stąd odejść.- gdy tylko to powiedziała po moich policzkach popłynęły łzy. Chłopak wepchnął mnie do pomieszczenia. tam już na mnie czekali. Ci sami. Zawsze są Ci sami. Brunet szarpie mną tak aby posadzić mnie na krześle, a czarnowłosy przywiązuje mnie do krzesła. Ręce za plecami a nogi rozszerzone. Co gorsze jestem w samej bieliźnie. Całej we krwi i brudzie. Przeczesałam wzrokiem po stole i zauważyłam różne rodzaje noży. Rozpoznałam tylko dwa. Nóż Mora Companion Heavy Duty MG Carbon Steel i Glock FM78. Skąd wiem? Bo Maks kiedyś się tym interesował.

- Witaj ponownie. Mam nadzieje, że dzisiaj więcej nam powiesz niż ostatnio- powiedział szef całej tej bandy. Od samego początku chce wiedzieć, gdzie jest Kuba, gdzie schował towar i kto mu pomagał. nie przyjmuje do wiadomości, że ja niczego nie wiem i tego, że z chłopakiem mi się nie układa. Czy tego nie widać? Gdyby mu zależało przyszedłby po mnie. Wyciągnął mnie z tego syfu do którego sam mnie wepchnął. Jednak zniosę to dla niego. Bo go kocham.

Kuba

*kilka dni przed porwaniem Mel*

Dlaczego ja byłem taki głupi, że zadarłem z tym jebanym gangiem? Mogłem nie wchodzić im w drogę. Grożą mi. Muszę od siebie odsunąć dziewczynę bo coś jej zrobią, a jak jej stanie się krzywda to ja tego nie przeżyje. Jest moim słońcem i radością.

Musze jej w końcu powiedzieć prawdę. Nie mogę jej tak okłamywać. Melka jest dla mnie wszystkim. Nie ma mnie bez niej. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk telefonu. Zdziwiłem się. Odebrałem.

- Halo?- zapytałem.

- Siemka stary jest u Ciebie Mel?- zdziwiłem się tym pytaniem. Jednak w sumie nie powinno przecież jestem jej chłopakiem. Chyba...

- Nie, nie ma, a coś się stało?- odparłem z nutką przerażenia.

- Nie, to znaczy nie wiem. Nie ma jej od wczoraj i myślałem, że jest u Ciebie.

-Kurwa.- wyrwało mi się. Nie wiedziałem, że tak się stanie. Miałem nadzieje, że odsuwając się od niej ochronie ją, jednak oni wykorzystali to, że nie ma mnie przy niej. Zawaliłem.

- Kuba co się dzieje?

- Zaraz u Ciebie będę. Zgarnij chłopaków. Za dwadzieścia minut u Ciebie.

Rozłączyłem się gdy tylko to powiedziałem. Nie mogę jej stracić. Po prostu nie mogę. Co ja mam zrobić? Pobiegłem na górę do swojego pokoju po to aby się spakować. Ze skrytki wyciągnąłem broń na wszelki wypadek. Wiem, że będziemy tego potrzebować więcej, ale na razie nie mam do tego głowy. Na razie musimy ustalić gdzie jest dziewczyna. Z tego co powiedział jej brat to nie ma jej od wczoraj więc jest u nich drugi dzień. Dlaczego oni się jeszcze nie odezwali? Pewnie chcą mnie sprawdzić czy jej szukam dopiero wtedy się odezwą. Zabije Dylana jeżeli chodź jeden włos spadnie z jej głowy. 

Znajomość z przypadku Where stories live. Discover now