Stan × [bullied!]Reader

936 35 58
                                    

➛ w tym rozdziale opisana jest przemoc fizyczna, nie za szczegółowo i nie za dużo, jednak nadal jest to przemoc. jeśli więc w jakikolwiek sposób cię to zraża to zalecam pominąć rozdział
➛ cały chapter jest z perspektywy Stan'a
___

[...]

'- Nic o mnie nie wiesz, więc dlaczego teraz chcesz mi pomóc, co?- dziewczyna warknęła między szlochem.- Przyznaj się, nienawidzisz mnie tak jak reszta, tak jak wszyscy...!
- Nie nienawidzę cię...- wymamrotałem.
- Dlaczego niby miałabym ci wierzyć? Mam jakiekolwiek podstawy, by myśleć i mówić inaczej?
Przełknąłem ślinę głośno, przez co wzbudziłem dziwne spojrzenie od dziewczyny. Uspokój się Stan...!
- Bo... ja...'

[...]

Myślałem, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach, a nawet jeśli, to są za bardzo naciągane i sztuczne, by były prawdziwe w realnym życiu. No bo, kto normalny przy zdrowych zmysłach w tym wieku dręczy i manipuluje innymi dla własnych korzyści, albo robi to nawet wtedy, kiedy z tego dręczenia korzyści żadnych nie ma? No właśnie, nikt tak nie robi. A przynajmniej tak mi się zdawało do pewnego momentu.

Niby nasza klasa to jedna z tych normalniejszych w szkole, niektórzy się uczą dobrze, inni gorzej, niektórzy zamiast nauki poświęcają czas dla sportu, a jeszcze inni są tymi co potrafią na sztywnej przerwie lub lekcji odwalić naprawdę niezłe akcje. Klasa jak klasa, nic w niej niezwykłego, lub unikatowego. Może poza jednym elementem, który ostatnimi czasy skuł całą moją uwagę w jego stronę. Ta jedna dziewczyna, nigdy z nikim nie rozmawiającą, ani przebywająca, wolała ona siedzieć w zaciszu najpewniej swoich własnych myśli. [T.I] [T.N].

Nie znałem jej zbyt dobrze, w pierwszych klasach podstawówki nie często ze sobą rozmawialiśmy, wolałem spędzać czas z Kyle'm, Kenny'm i Cartman'em. W późniejszych latach, tak samo jak wcześniej, zamienialiśmy kilka słów na miesiąc i tak pozostało. Do czasu.
Nie mam pojęcia kiedy i w jakich okolicznościach to się stało, jednak [T.I] z biegiem lat stała się obiektem zainteresowania do potencjalnej osoby, którą można z łatwością manipulować i dręczyć. Dlaczego akurat na nią się inni uwzięli, skoro nikomu nic nigdy nie zrobiła? Tak, do dzisiaj tego nie wiem. Może dlatego, że była cicha, nikomu nie przeszkadzała i wydawała się zbyt... normalna? Chociaż nawet i to nie są dobre podstawy do takich zachowań.

Nie mieszałem się w etapy dogryzania jej, nie interesowało mnie co inni z nią robią, poza tym, stwierdziłem, że to na pewno chwilowe i szybko to zniknie. Minęło kilka miesięcy, potem pół roku, potem doszło jeszcze więcej miesięcy, a potem zrobiło się ich aż 14. To prawie półtora roku, a to nadal trwało i nie zamierzało się zatrzymać.
Dziewczyny raczej przechodziły koło niej obojętnie, może czasem naopowiadały między sobą o niej jakiś bzdur, które usłyszały na korytarzu, bądź gdzieniegdzie podśmiewały się z wyglądu. Za to Cartman, Craig i Clyde w szczególności wraz z resztą klasy? Oni podchodzili o wiele inaczej do tej dziewczyny, nie szczędzili złych i niemiłych słów na powitanie w jej stronę, a czasem nawet posuwali się do takich rzeczy jak popychanie, czy trącanie jej łokciem dość mocno, by na drugi dzień zadowalać się z siniaków na boku ramion.
Oczywiście był też Kyle, który nie przywiązywał większej wagi do tej sytuacji i Kenny, który okazjonalnie słysząc o roznoszonych plotkach nazywał ją suką i tym podobnymi określeniami.

Ja sam na początku miałem dość głęboko gdzieś to wszystko, nie chciałem podpadać Cartman'owi, albo tym bardziej Tucker'owi. Ale... Widok jej widocznie przejmującej się tymi rzeczami, które inni jej robią powoli zaczął we mnie uderzać jak falę w brzeg. Chodź nie do końca wiedziałem jak zareagować tak, bym nie dołączył do grupy manipulowanych razem z nią, to jednak chciałem z własnej woli jakikolwiek pomóc. Tylko jak to niby miałem zrobić...?

South Park × Reader IIWhere stories live. Discover now