4. Moment chwały

4 0 0
                                    

Skrupulatny długo wpatrywał się w kolumny zapisane drobnymi, okrągłymi cyframi stawianymi przez jego brata i porównywał je z rachunkami i umowami. Może Bohater zajmował się zupełnie niepoważną profesją, ale jednak nie można było mu zarzuć, że nie podchodził serio do sprawy swoich finansów.

- Obiecywałem, że ci z tym pomogę, ale przerasta to moje możliwości – wyznał w końcu, pocierając palcami brodę. – Podatki to nie moja specjalność. Nie chcę czegoś schrzanić. Przy takich dochodach, pomyłka może słono kosztować.

Bohater milczał. Patrzył tylko na niego, a jego ogromne oczy robiły się coraz smutniejsze. Skrupulatny nie raz zastanawiał się, czy brat specjalnie wykorzystuje spojrzenie, by manipulować ludźmi, czy po prostu w żaden sposób nie potrafi ukryć emocji. Rozwiązanie tej zagadki nie było jednak potrzebne. Co by to nie było, nie podobało się Skrupulatnemu, zwłaszcza, że na niego działało. Teraz czuł się winny, że nie został księgowym.

- Myślę, że powinieneś rozejrzeć się za dobrym doradcą finansowym – stwierdził.


- Nocny, chcą nas zaprosić do programu telewizyjnego. – Jedyna wciąż była bardzo podekscytowana, choć żeby przekazać mu tę wiadomość, musiała czekać cały dzień.

- Jakich nas?

- No, Wagabundę.

- Ale przecież zespołu już nie ma.

Trochę się w ich życiu zmieniło. Zespół faktycznie przestał istnieć, a Jedyna zamieszkała z Nocnym. To znów chyba nie była miłość, w każdym razie z jej strony. Ale Nocny był miłym kolesiem, wrażliwym i utalentowanym. Mogło jej być przy nim dobrze i razem też mogli sięgnąć po sławę.

- Kurcze, Nocny. Wykaż trochę entuzjazmu. Przecież masz różnych kupli. Zbierzemy nowy zespół.


- Czy was zupełnie pogięło?!

Uśmiechy zamarły na twarzach chłopców z zespołu.

- Ale o co chodzi? – Druh próbował udawać głupiego.

- O co?! – Wracający mało nie wyszedł z siebie. - Mieliście wczoraj nagrywać! Studio stało przygotowane! Ludzie na was czekali!

- Byliśmy zmęczeni – stwierdził Zręczny.

- Zmęczeni?! Ludzie, to nie jest zabawa! Wy tu pracujecie!

Nie znaleźli na to odpowiedzi. Zakłopotani spuścili głowy.

- A gdzie jest Bohater?!

Wzruszyli ramionami. Nie było po co mówić, że on zawsze się spóźnia, sami też się spóźnili i to o cały dzień.


Znowu spotkali się w kawiarni. Powoli stawało się to ich zwyczajem.

- Zastanawiam się, czy nie odwołać tego telewizyjnego występu – powiedziała Jedyna cicho. Wyglądała naprawdę źle. Miała podpuchnięte, zaczerwienione oczy i taki sam nos. Makijaż nie dał rady tego zatuszować. Musiała przepłakać całą noc.

- Dlaczego? – zdziwił się Bohater. – Po czymś takim sprzedaż waszej płyt znacząco wzrośnie.

Wagabunda w końcu wydała singla. Według Jedynej stanowczo zbyt późno. Przecież nie byli już nawet prawdziwym zespołem, a grupą skrzykniętych naprędce ludzi.

- Nie wiem, czy będę w stanie zaśpiewać.

Zamilkła na moment. Bohater też milczał. Czekał, aż sama zdobędzie się, by wyznać, co ją trapi.

Nie chcesz tego wiedziećOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz