- Chcę Cię tylko odwieźć.

Odzywa się wpatrują przed siebie, a ja patrzę w kierunku autobusu, do którego wsiadają ostatnie dwie osoby. Albo teraz zdecyduję albo nie będę miała naprawdę żadnego wyjścia i pojadę z Harry'm. Jednak mimo tego, że mam wybór moje nogi kierują się w stronę czarnego auta. Tak, nazwijcie mnie nienormalną. Chcę się od niego uwolnić, a sama wracam do niego. To chore. Ja jestem chora, moje zachowanie. Przykładam dłoń do swojego czoła, kiedy siedzę już w jego samochodzie, a on rusza. 'Co ja zrobiłam?!'. Zaraz znowu się zacznie. Będzie mi dokuczał, a ja nie mam na to nawet siły. Nie chcę go słuchać, więc lepiej, aby nic nie mówił. 

     - Przepraszam. 

Mówi cicho, a moje oczy się rozszerzają. Przesłyszałam się? Czy on przed chwilą mnie przeprosił? Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek to zrobił dlatego jestem w lekkim szoku. Nie mówię nic, bo nie wiem co mam powiedzieć, a poza tym mogę wywołać kłótnię, której nie chcę. Pragnę tylko zdjąć wszystkie te ubrania, znaleźć się w swoim łóżku i móc zasnąć, tyle.

     - Odezwij się do mnie.

     - A co mam powiedzieć?

     - Nie wiem. Cokolwiek. 

    - Chcę być już na miejscu z dala od Ciebie i nawet nie zaczynaj ani nie próbuj mi dokuczać. Nie chcę tego słuchać. Wyżyj się na kimś innym później, ale nie na mnie.  

Odpowiadam patrząc przez szybę i obserwuję, co dzieje się nocą. Mija kilka długich minut. Cóż.. jestem trochę zaskoczona. Tym, że on naprawdę mnie posłuchał i nic nie mówi. Gdyby nie zachowywał się co chwila jak dupek to sądzę, że fajny byłby z niego chłopak, naprawdę. Niestety, ale jest inaczej i nic na to nie poradzę.  

     - Czym zajmujesz się na co dzień? 

     - Dlaczego chcesz to wiedzieć?

     - Mieliśmy się poznać, prawda? Nie musisz odpowiadać. 

Próbowałam. Naprawdę. Chciałam nawiązać z nim nić porozumienia, ale z nim to oczywiście niemożliwe. Sądziłam, że pogadamy chociaż ostatni raz. Tak na spokojnie, ale znowu się myliłam. Muszę przestać myśleć jak będzie, bo i tak wychodzi inaczej i tylko się zawodzę. Poza tym za jakieś dziesięć minut powinniśmy być na miejscu. Nasze drogi się rozejdą i nic mi nie dadzą te informacje. 

     - Jestem tajnym superbohaterem i ratuję innym życie przed grożącym im niebezpieczeństwem. 

Mówi tajemniczo, a ja się cicho śmieję. Naprawdę się śmieje i to szczerze. On natomiast spogląda na mnie przez chwilę i uśmiecha się, co odwzajemniam. Gdyby mogło tak być wcześniej, od początku naszej znajomości to nie miałabym nic przeciwko, abyśmy się dalej widywali, ale jego zachowanie jest zapewne 'na teraz'. 

     - Pracuję na siłowni, czasami koncertuję, chodzę na sesje czy wywiady albo pomagam mojemu kumplowi w warsztacie samochodowym. Ale jak znam życie, a znam je jak własną kieszeń to zapewne już o tym wiesz, więc nie wiem czemu pytasz. 

Marszczę zdezorientowana czoło. O czym on mówi?

     - Każdy kto mieszka w Londynie mnie zna, więc jak to możliwe, że Ty nic o mnie nie wiesz? Nie czytasz gazet? Uważaj, bo dowiesz się czegoś prawdziwego z nich..

     - A to jak odjechałeś ze striptizerką spod klubu to nieprawda? 

Za późno gryzę się w język i uderzam dłonią w głowę. Harry zaciska dłonie na kierownicy tak mocno, że jego kostki bieleją. Zapewne zaraz wybuchnie gniewem, ale kurczę sam doprowadził do tego tematu. Wiem, ja zaczęłam, ale on dalej sam to poprowadził. Więc wina leży po obu stronach, a ja mam nadzieję, że jednak będzie spokojny i dotrzemy do Domu Dziecka cali i zdrowi. 

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!