czarny wiersz o morderstwie w biały dzień

2.1K 441 40

[na wstępie powiem, że spróbowałam napisać wiersz o identycznej treści do poprzedniego, tyle że z rymami - ot tak, eksperyment]

miało to miejsce pół wieku temu
we wsi zawszonej
gdzie ojciec synowi
i każdy każdemu
wódkę wlewał w gardło
gdzie matka na córkę
patrzyła z pogardą
gdzie w gnoju się wiły
robale, larwy, glisty

      to był 1975
sierpień, wieczór mglisty
wszyscy pili, siedzieli w cieniu
i grzali ręce
jak ćmy przy płomieniu

ich krzyki tłumiły dzikie akordy
bo dzieci się darły
darły te mordy

na bruk, na beton
wszawe srały kury
dzieci biegały
z krwią na nogach 
zamiast bladej skóry
i pończoszki ubrały
by jutro na kolanach
na krwawych kolanach
na twardym klęczniku
klęczeć dla pana

było zimno, punkt 2:00 w nocy
matki szły spać, ojcowie pijani
przekrwione myli oczy
i odurzone rzeźwili rozumy
a w gardziel pijacką
wcierali perfumy

poranek, niedziela
więc każda wywłoka święta
a każdy pijaczyna
udaje abstynenta
i złym jest ten, kto nie zdoła
swych kłamstw ukryć
przed drzwiami kościoła
   
   jednego z wiernych sądzono
   o delirium tremens, świąd, drgawki
   zostało po nim jedynie
   puste miejsce
        na skraju ławki

dwanaście lat później
wśród domów krytych strzechą
we wsi zabitej
nożem, gwoździem i dechą
dzieci wyrosły i z ludźmi starej daty
wspólnie tarli oczy
i alkohol w plugawe
wlewali facjaty

w niedzielę rano
wyszli spod brudnej strzechy
popełzli tam, gdzie bóg wzywa
by zmyć z siebie łajdactwo
unieważnić grzechy

otworzyli drzwi kościelne
wśliznęli się do nawy
a na katafalku kapłan
solą sypał bezbożnego
brudny ryj, kaprawy
           niby tak nie wierzył, niby ateista
           a tyle był w kościele
           że dusza jego czysta
truchło zasuszone
pewno marło w mękach
dorośli oczy synów
chowali w swych rękach
          hołota pytała kapłana
        „co się tu dzieje
             chryste
                u licha?"
ksiądz przygryzł wargi
wino chlusnął z kielicha
i smętnie się zatoczył
przy kamiennej ścianie
      „bóg nam zesłał relikwie
        czcigodni parafianie"

mleko i fiutPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!