Rozdział XIV

1.2K 131 61

Pół roku mnie nie było. Stwierdziłam, że miła odmiana wam nie zaszkodzi.

*Nico POV*

-Czyli wiecie tyle samo co my.

-Chyba tak.

Co dalej?

-Mamy mapę od Pierre!- wyrwało się Travisowi- Tylko nie umiemy jej przeczytać...

-Kto to jest Pierre?-Thalia zmarszczyła brwi.

-Przyjaciółka.

-Jasne-Czarnowłosa zrobiła minę starszej siostry.

-Wróćmy do mapy, dobra?

Wyjąłem pomięty kawałek papieru z nakreślonymi liniami. Na pewno nie rysowała tego córka Persefony, nie miała tyle czasu, ani- powiedzmy sobie szczerze- takich zdolności.

Nie było widać granic kraju, miast, czy choćby rzek, tylko same kolorowe linie.

O co chodziło?

*Thalia POV*

Często czytałam mapy. Jestem w tym całkiem dobra.

Ale jeszcze nigdy nie widziałam czegoś takiego. To było niemożliwe do odczytania! Plątanina kolorowych kresek, nie prowadzących do żadnego celu.

Papirus też miał niecodzienny kształt. Dwunastokąt.

-I jak Thalia?- zapytał Nico. Swoją drogą strasznie wydoroślał. Za chwilę znajdzie dziewczynę i zapomni o starszej siostrze Thalii... Jak te dzieci szybko dorastają.

-Nie mam zielonego pojęcia o co w tym chodzi- chłopak westchnął i wyciągnął dłoń po skrawek papieru, ale ja nie dałam mu go zabrać- O nie kochaniutki. Nie dasz tego żadnej wypacykowanej córce Ateny. Sama to rozwiążę, albo nie nazywam się Thalia Grace!

Wiedział, że nie wygra, więc pozwolił mi schować mapę do torby.

-To co planujecie jako pierwsze?

-Znaleźć kogoś, kto widzi przez Mgłę.

*Nico POV*

Dopiero na to wpadłem, ale ktoś taki na prawdę mógłby się przydać.

-I jak chcesz to zrobić?-usłyszałem drwinę w głosie jednej z towarzyszek Thalii. Miała na imię... Adeline? Adelia?

Adelaide.

Chyba się nie polubimy.

-Mam jeszcze swój miecz- no, teraz wyglądał jak patyk.

-Chyba nie będziemy podchodzić do każdego i pytać ,,co widzisz"? Zgłupiałeś?!

-A widzisz jakieś inne wyjście?

-To nie wyjście! To po prostu debilny pomysł!

-Przepraszam. Czy to jest prawdziwy miecz?

Przed nami stał chłopak, na oko dwunastolatek, z pofarbowanymi na niebiesko włosami, którego palec wskazywał przedmiot w mojej dłoni.

-Poszło łatwiej, niż myślałem- posłałem promienny uśmiech obrażonej Adelaide.

-Więc?- chłopak się niecierpliwił.

-Tak, to prawdziwy miecz.

-Mogę potrzymać?

-Nie.

Chyba spodziewał się innej odpowiedzi, bo jego oczy zaszkliły się.

-Nico, nie bądź niegrzeczny! Jaki masz na imię?- czarnowłosa dziewczyna przyklękła przed nieznajomym.

-Nate. Mam na imię Nate.

-Miło mi cię poznać, Nate. Jestem Thalia.

-...cześć?- chyba nie często poznaje nowych ludzi.

Ten chłopak bardzo by nam się przydał. Ale przecież nie zabierzemy go z domu, a jego rodzice raczej nie będą skłonni uwierzyć w ,,bajkę o herosach".

-Chodźmy, musimy znaleźć kogoś kto pomoże nam odczytać mapę.

-Jaką mapę? Do skarbu? Mogę zobaczyć?

-Nie ma mo...

-Jasne- Thalia wręczyła mu mapę.

Nate spojrzał na nią, a później przekręcił.

-To ulice.

-Ulice? Jakiego miasta?

-Mój ojciec być archeologiem. Uczył mnie różnych szyfrów, tych współczesnych także. Ale ta mapa wygląda na starą, więc raczej układ ulic nie jest aktualny.

-Co mamy zrobić?

-Znaleźć mapę i nałożyć na nią ten kawałek.

*Pierre POV*

-Musimy się stąd wydostać.

-Możemy się wspiąć, ale niepowodzenie oznacza wycieczkę po Tartarze.

-Wychodziłeś już?

-Kilka razy, z nudów. Ale ty nie.

-Musimy spróbować.

Chłopak zwinnie złapał skalną półkę, a następnie podciągnął się. Zwinnie poruszał się w górę, musiał to robić więcej razu niż ,,kilka". Nie zachwiał się ani razu.

Po kilku minutach zawołał do mnie z góry.

Teraz moja kolej.

Złapałam się tej samej półki co mój poprzednik.

Patrząc z boku... Wszystko wydawało się łatwiejsze.

Ostre kamienie raniły dłonie, nogi traciły oparcie, a ciało wydawało się cięższe z każdym krokiem.

Robiłam przystanek przy każdej solidnej podpórce, płuca nie nadążały z wymianą powietrza, a oczy zalewał pot.

Myślałam tylko czego mogę się złapać, o co oprzeć.

-Brawo- powiedział syn Hermesa, łapiąc moją wyciągniętą dłoń- Co teraz?


Dedykacja dla Pierogów i wszystkich, którzy zostali i wierzyli, że nie umarłam.



...Dlaczego?Przeczytaj tę opowieść za DARMO!