Rozdział VI+VII

2.2K 179 166

Rozdział VI dla mojego ukochanego Masła/Batmanka/Pomocy Społecznej/Jaitlin/Jaitlin FOREVER : ArtemidaZohxq      ggoliaa    _Miss_Caitlin_

Rozdział VII dla Soni (heroes_of_olympus133) która ma/miała dzisiaj koncert i z którą będę pisać NOWĄ KSIĄŻKĘ!!! Szczegóły podamy niedługo :3 [suprise Masło :3. To za 99+ nieodebranych -,-]

Są dwa, ponieważ Suuupeeer długo nic nie dodawałam :3 Zawiedzeni? Sorry...

Rozdział VI

*Pierre POV*

-Idę do Chejrona- usłyszałam głos Nica.

Stałam przy drzwiach od dłuższej chwili. Słyszałam wszystko. I widziałam.

-Idę z tobą-wyłoniłam się z ukrycia i tym zdaniem zwróciłam na siebie uwagę.

-Pierre? Nic ci nie jest?-zapytał, a po chwili dodał- Nigdzie nie idziesz.

-Nie będziesz mi rozkazywał- powiedziałam tak zimnym tonem, że szerzej otworzył oczy.

-Będziesz. Przed chwilą wy...

-Nie powinny cię interesować moje problemy zdrowotne- uniosłam głowę wyżej niż dotychczas- Nie masz tu nic do gadania.

I wyszłam przez drzwi. [masło maślane]

Dogonił mnie po chwili.

-Pierre, powinnaś zostać w szpitalu- gwałtownie przystanęłam, a on za mną.

-Powiedziałam ci już. Dziękuję za wczoraj, ale NIC nas nie łączy. Ciebie nie powinno interesować moje życie, a mnie twoje. Ja nie kazałam ci iść do Will'a z tymi bliznami na nadgarstkach- chyba przesadziłam. Spuścił głowę ze wstydu, lecz po chwili wrócił do normalnej pozycji.

-Masz rację- jego ton był równie zimny jak mój.

Dalszą drogę przebyliśmy w milczeniu. Wszyscy herosi odsuwali się jak szliśmy. Chłód między nami był wręcz wyczuwalny.

Gdy dotarliśmy do Wielkiego Domu, zachwiałam się. Tak nagle odjęło mi siły. Oparłam się o ramię Nica, ponieważ był najbliżej i przyłożyłam dłoń do ust. Dlaczego akurat dzisiaj musiało się to zdarzyć...

-Pierre! Co ci jest...?- wyczułam w jego głosie zmartwienie.

Nie powinnam tak się na nim wyżywać...

-Później ci powiem. Teraz musimy coś załatwić- wzięłam głęboki oddech i stanęłam o własnych siłach.

To znaczy... stanęłabym, gdyby syn Hadesa łaskawie zabrał dłoń z mojej talii...

-Co robisz?

-Znów się przewrócisz, a nie chcę biegać w tą i z powrotem do szpitala- warknął, a ja uśmiechnęłam się widząc, że się o mnie martwi.

Ciekawe uczucie. Rzadko mam z nim do czynienia.

-Dziękuję... I przepraszam. Obiecuję, że ci to wyjaśnię...- zdobyłam się na przytulenie go. Przez chwilę stał jak słup, ale chyba doszło do niego co się dzieje i odwzajemnił mój gest.

-Czekam...- powiedział cicho i odsunął się- Dobra... Chyba musimy zdać raport pewnemu centaurowi.

Złapałam go za rękę, bo dodać sobie odwagi. Nie protestował. Wzięłam głęboki oddech i weszliśmy do środka.

...Dlaczego?Przeczytaj tę opowieść za DARMO!