,,Forever?" for sophieshadow i Vega6969

2.7K 229 65

WoW. Ale długie mi wyszło XP. Przepraszam za zmienienie nieco charakteru postaci, ale mam nadzieję, że się spodoba.
One-shocik dla mojej ulubionej sophieshadow i wspaniałej Vega6969.

I jeszcze jedno. Ja się zakochałam w tym one-shocie ^^'

Czuła się samotna, odkąd została uznana. Cóż, była córką tytana. Tytana, uznawanego za boga, który stał po ich stronie, ale jednak tytan to tytan. Choć samotna czuła się zawsze.

Właśnie miała lekcje szermierki i jak zwykle, była bez pary. Stanęła więc przed manekinem i zaczęła na nim ćwiczyć różnorodne wymachy i pchnięcia. Lubiła szermierkę. Mogła się wtedy wyżyć, a jej głowę nawiedzała pustka. Tylko głuche rozkazy:prawo, lewo, dół, trzymaj gardę... Kochała to.

Dzisiaj zajęcia były dwa razy dłuższe, więc trwały cztery godziny. Połowa czasu zleciała jej na maltretowaniu manekina, więc w końcu stwierdziła, że zrobi sobie krótką przerwę. Mimo zmęczenia, przyjęła maskę uśmiechu. Zawsze ją miała, jakby do niej przyrosła. Była ,,brązowowłosą z wielkim uśmiechem". Usiadła na ławce i napiła się wody.

-Hej Sophie! Możesz tu podejść?-krzyknął do niej Percy-instruktor.

-Już idę!-podniosła się I mimo, że jej nogi odmawiały posłuszeństwa, ruszyła do osiemnastolatka.

Percy rozmawiał właśnie z jakimś około szesnastoletnim chłopakiem, którego Sophie nigdy nie widziała. Ubrany był całkiem na czarno, jego włosy i oczy także były ciemne. Stał z obojętną miną i założonymi rękami.

-...tak mi powiedziała-Percy kończył właśnie jakaś wypowiedź, która chyba zbytnio nie ciekawiła rozmówcy-O! Nico, poznaj Sophie.

Nastolatek kiwnął jej głową na przywitanie, co odwzajemniła.

-Chciałbym, żebyś zrobił sobie z nią sparing.

Była zdziwiona. Nie miała pojęcia,że ma z kimś walczyć.

Chłopak też nie wyglądał na zadowolonego.

-Sorry Percy. Ale nie mam zamiaru z nią walczyć.

-Niby dlaczego?-zezłościła się córka Heliosa. Nie lubiła jak ktoś jej nie doceniał.

-Bo jesteś słaba-Nico nie bawił się w uprzejmości.

-Tak? Zobaczymy-wyciągnęła miecz i zaatakowała.

Nastolatek z łatwością uniknął jej ataku, nawet nie wyjmując miecza.

Robiła różne pchnięcia, wymachy i wypady, ale Nico omijał wszystko.

Po pewnym czasie jej nogi odmówiły posłuszeństwa i padła na ziemię. Była wściekła, rozgoryczona i załamana tym, że nie potrafiła go zmusić nawet do dobycia miecza.

-Mówiłem ci że jesteś słaba-dobił ją i odwrócił się plecami.

Przypomniało jej to czasy szkolne, kiedy wszyscy się od niej odwracali. Wszyscy ,,przyjaciele", matka, rodzeństwo. Jej jedynym przyjacielem był pies Moony. Ale gdy wyszedł kiedyś sam na spacer, jak co dzień, ktoś się z nim zabawił i znalazła go całego we krwi, powierzonego na gałęzi drzewa.

Usiadła płacząc. Nico odwrócił się w jej stronę zdziwiony tą reakcją, ale tylko przez chwilę, bo znów zaczął iść do wyjścia.

Naszło ją dziwne uczucie. Nienawiść buzowała w jej żyłach jak narkotyk. Wstała i skierowała swój miecz w jego stronę.

-Walcz.

Spojrzał na nią.

-Już mówiłem, że nie zamierzam z...

...Dlaczego?Przeczytaj tę opowieść za DARMO!