Little Daddy's Girl

By kkmalik1

9.7M 285K 95.8K

Nigdy nie widziała kogoś bardziej pociągającego od niego. Pragnęła go każdą cząstka ciała, które same do nieg... More

Prolog
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
Part 2 - 1
Part 2 - 2
Part 2 - 4
Part 2 - 5
' Deadly Angel '
Part 2 - 6
Part 2 - 7
Part 2 - 8
Part 2 - 9
Part 2 - 10
Part 2 - 11
Part 2 - 12
Part 2 - 13
Informacja
Part 2 - 14
Part 2 - 15
Part 2 - 16
Part 2 - 17
Czekając Na Rozdział!
Odpowiedzi Na Pytania.
Part 2 - 18
Part 2 - 19
Part 2 - 20
Part 2 - 21
Informacja
Part 2 - 22
Part 2 - 23
Part 2 - 24
Wyświetlenia
Part 2 - 25
Przepraszam!
Informacja2
Part 2 - 26
Part 3 - 1
Part 3 - 2
Powrót!
Part 3 - 3
Info!
Part 3 - 4
Part 3 - 5
Part 3 - 6
Part 3 - 7
Part 3 - 8
Part 3 - 9
Part 3 - 10
Informacja!
REVENGE!
Part 3 - 11
Part 3 - 12
Part 3 - 13
Part 3 - 14
Part 3 - 15
Question Time!
Part 3 - 16
Part 3 - 17
Part 3 - 18
Part 3 - 19
Part 3 - 20
Message?
Part 3 - 21
Informacja!
Informacja2
Part 3 - 22
Info 3
Niespodzianka
Part 3 - 23
Part 4 - 1
Part 4 - 2
Part 4 - 3
Ogromne Przeprosiny!
Part 4 - 4
Part 4 - 5
Part 4 - 6
Part 4 - 7
Part 4 - 8
Part 4 - 9
Part 4 - 10
Part 4 - 11
INFO
Part 4 - 12
Part 4 - 13
Ogłoszenie!
Part 4 - 14
Part 4 - 15
Part 4 - 16
Part 4 - 17
Part 4 - 18
Part 4 - 19
Epilog
Podziękowania❤️
UNEXPECTED

Part 2 - 3

101K 3.2K 1.1K
By kkmalik1

Jego uroda jak zwykle zapierała dech w piersiach. Czarne włosy mulata były w nieładzie, które tak bardzo uwielbiałam, męską szczękę pokrywał kilkudniowy zarost. Na sobie miał grafitowy garnitur, zamiast koszuli – dopasowany czarny golf i prawie identyczne buty, jakie miał David. Wyglądał… Mój Boże, tak podniecająco! Po moim ciele przeszły dreszcze, które dawno nie gościły na moim ciele.

W końcu jego wzrok i spoczął na mnie. Mimo znacznej odległości dało się zauważyć, że jego oczy rozszerzyły się, spojrzenie stało się intensywniejsze, a językiem przejechał po dolnej wardze, uśmiechając lekko i z tajemnicą.

O cholera! Opamiętaj się Clairy!

Zamrugałam kilka razy i z lekkim opóźnieniem weszłam na sam środek czerwonego dywanu. Uśmiechałam się do paparazzi i z „wdziękiem” prezentowałam swoją kreację w różnych pozycjach. Czułam się seksownie i mogłam to z dumą oznajmić. W dodatku wzrok Zayn’a gdzieś z boku dodawał mi odwagi i pewności siebie, której zaledwie kilka sekund temu nie miałam.

- Chicka, to było gorące! – powiedział David, delikatnie mnie do siebie tuląc, by nie zepsuć mojego wizerunku, gdy już byłam poza widokiem paparazzi. – Od jutra będziesz na pierwszych stronach gazet! A The Sun będzie trąbiło na Twój temat!

- Trudno jest się z Panem nie zgodzić, Panie Stiller – powiedział głębokim barytonem Zayn, patrząc się na mnie to na niego. Lecz jego wzrok za każdym razem zostawał na mnie znacznie dłużej. – Wygląda Pani zjawiskowo, Panno Watson.

- Pan również nie chowa się w tłumie – odparłam z lekkim uśmiechem, lecz w głębi ducha chciało mi się płakać. Był tam… stał i się na mnie patrzył. Znowu go widziałam. Tego, którego tak naprawdę kochałam. I on mnie też, tylko ja… mu nie wierzyłam.

- Chciałaby Pani ze mną zapozować? Dałbym sobie rękę uciąć, by Pani się zgodziła – uśmiechnął się tajemniczo, wystawiając dla mnie swoje umięśnione ramię. Przyjęłam je z dwukrotnym wahaniem, po czym ponownie weszliśmy na czerwony dywan. Na nasz widok rozbłysło zdecydowanie większa ilość fleszy. Wiedziałam, że na Zayn’a czekało wielu reporterów i dziennikarzy. W końcu był jedną z najbogatszych osób w Europie, jak i nie na świecie! Zayn objął mnie wolną ręką, kładąc dłoń w dole pleców. Po moim ciele przeszły ciarki co zauważył i cicho się zaśmiał. Przy nim nareszcie czułam się… dobrze i atrakcyjnie. Kątem oka spojrzałam na swojego ojca. Zmarszczyła brwi, zdając sobie sprawę, że go nie było i z boku stał tylko David, który obserwował nas z szerokim uśmiechem. Wywróciłam oczami i popatrzyłam „kuszącym” wzrokiem w obiektyw aparatów.

- Wiesz, jak marzę o tym, by zedrzeć z Ciebie tą sukienkę i pieprzyć na ich oczach? – szepnął Malik na moje ucho i ścisnął mnie delikatnie w talii. Moje podbrzusze ścisnęło się mocno, a po ciele rozeszła się potężna dawka ciepła. Z trudem powstrzymałam się od jęknięcia i zacisnęłam kurczowo palce na marynarce Zayn’a, uśmiechając się tak, by żeby nikt nas o coś nie podejrzewał. Brakowało mi tylko plotek na nasz temat w mediach! Wtedy mój ojciec dostałby szału! – Chodźmy – Zayn pociągnął mnie w stronę kulis. Pozwoliłam mu na to. Byłam zbyt oszołomiona jego słowami i tym całym wydarzeniem, by jasno myśleć.

Moje ciało doskonale pamiętało jego dotyk. Może nawet aż za bardzo. Moje ciało zaczynało odbierać wszystkie bodźce i od razu zapragnęłam, by mnie dotknął lub pocałował.

Malik znajduje się przy Tobie od dwóch minut, a ty już chcesz iść z nim do łóżka!

- Panie Malik! – usłyszałam krzyk jakiegoś mężczyzny. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy, że był to fotograf. – Marc Campbell, The Sun, mogę zrobić Panu zdjęcie?

- Oczywiście – Zayn uśmiechnął się szelmowsko. Poczułam się dziwnie i chciałam odejść z kadru, lecz dłoń Zayn’a powstrzymała mnie i przyciągnęła do siebie.

- A Pani to…? – spojrzał na mnie pytająco fotograf The Sun.

- Clarissa Watson – powiedziałam pewnie. Mężczyzna pokiwał głową i pstryknął kilka zdjęć. – Dziękuje Panie Malik i Pani Watson – i odszedł od nas szybkim krokiem, kierując się do innych, znacznie większych sław od nas. Poprawka : ode mnie.

- Chciał tylko Ciebie – mruknęłam do niego, rozglądając się w poszukiwaniu ojca.

- Gdybyś nie zapomniała, zaprosiłem Cię na tę gale i równa się to z tym, że będziesz pozować wyłącznie ze mną – odparł, odgarniając kosmyki włosów z mojej twarzy. – Wyglądasz pięknie Clairy.

- Dziękuję – uśmiechnęłam się lekko, rumieniąc się na twarzy.

- Tęskniłem za nimi – również się uśmiechnął i dyskretnie musnął palcem mój policzek.

- Nie powinniśmy rozmawiać, wiesz o tym? – na powrót spoważniałam.

- Właśnie powinniśmy – szepnął twardym tonem.

- Zayn mam dosyć cierpienia i płaczu – popatrzyłam na niego czując, jak moje oczy powoli wilgotnieją.

- Też mam tego dosyć, Clarisso – oświadczył. Zdębiałam. Zayn cierpiał? Płakał przeze mnie? Moje serce aż się ścisnęło z poczucia winy, gdy wyobraziłam sobie ten obrazek : Płaczący Zayn, nie mający z nikim porozmawiać na ten temat. Gdyby nie David i Gabriela, byłabym w identycznej sytuacji. – Te dwa tygodnie były dla mnie najgorszymi dniami w moim całym życiu. Nawet tak nie cierpiałem po stracie ojca, Clarisso – przygryzł dolną wargę, spuszczając wzrok. Zauważyłam jak jego rzęsy stały się wilgotne.

Cholera, Zayn płakał!

- Zayn… - mruknęłam, totalnie nie wiedząc co powiedzieć.

- Coś ty ze mną zrobiła dziewczyno? – zaśmiał się smutnawo, patrząc na mnie przygnębionym wzrokiem. – Nigdy nie płakałem, dopóki nie poznałem Ciebie…

- Clairy, musimy iść – usłyszałam za sobą głos Davida, a po poczułam jego rękę, która mnie odciągała od mulata. W duchu krzyczałam „nie!”, ale mój zdrowy rozsądek pozwolił Davidowi zabrać mnie od Malika.

- Do zobaczenia, Zayn – wydusiłam z zaciśniętym gardłem i chwilę później byłam już prowadzona przez Davida za kulisy, na udzielanie wywiadów.

- Co ty wyprawiasz, dziewczyno? – spytał mnie David, a jego ton brzmiał bardziej oskarżycielsko.

- Nie wiem – wzruszyłam ramionami.

Zayn płakał – zdecydowanie nic już nie było takie same.

***

- Mam dosyć tego durnego bankietu – jęknął zdesperowany David, pijąc Bourbon ogromnymi ilościami, gdy już byliśmy na przyjęciu po BAFTA w One Hyde Park. Sala główna apartamentowca została na tą okazję pięknie ozdobiona i przygotowana już prawie tydzień wcześniej. Poniekąd też włożyłam w ten bankiet jakiś swój nakład, gdyż pomagałam ustawiać wszystko tak, by wyglądało to bardzo przejrzyście i uroczyście.

Przez cały bankiet widziałam Zayn’a tylko dwa razy i to za każdym razem z Leo – mężczyzną, którego widziałam w willi tego pamiętnego dnia, gdy moje serce zostało złamane i rozdeptane na miliony kawałeczków. Mojego ojca nie spotkałam od czasu, gdy znikł gdzieś po pozowaniu na ściance.

- I ty mi to mówisz? – westchnęłam roztargniona, również nie szczędząc w piciu szampana, ale nie na tyle, by być pijaną.

- Steve miał nam coś powiedzieć i co? Czekam jak ten debil i prędzej się nawalę, nim czegokolwiek się doczekam – prychnął.

- Nie liczyłabym na cud – wywróciłam oczami. - Nie zdziwiłabym się, gdyby nas zwolnił – parsknęłam.

- Przepraszam? – za swoimi plecami usłyszałam męski głos. Przez głowę przeszła mi myśl : Malik. Lecz to nie był on. W duchu oklapłam. Przede mną stał mężczyzna o blond włosach i płynnych, zielonych oczach. Słyszałam jak za mną David wciąga gwałtownie powietrze. Najnormalniej w świecie zareagowałabym na to gromkim śmiechem, ale nie znałam owego blondyna, który przyglądał mi się z zawadiackim uśmiechem. Był przystojny, ale nie działał na mnie tak jak Zayn. – Clairy Watson?

- W rzeczy samej – odparłam uprzejmie.

- Jestem Jackson McTyler, właściciel firmy architektonicznej i projektów wnętrz McTyler Union w Nowym Jorku.

- Och, miło mi Pana poznać – uśmiechnęłam się zakłopotana.

- Przepraszam, że nie zadzwoniłem, ale zostałem tutaj zaproszony przez Steve’a, więc poczekałem z tą rozmową do dziś – rzekł.

- Więc, o co chodzi? Zamieniam się w słuch – rękoma dyskretnie zakryłam swój dekolt, krzyżując ręce w tym rejonie, bo zauważyłam, że jego wzrok niejednokrotnie machinalnie zwrócił ku niemu swoją uwagę. Gdyby był tu Zayn… nie chciałabym wiedzieć, co Malik by zrobił z jego twarzą. Na pewno bez krwi by się nie obyło.

- Widziałem Twój projekt Italian Dreamland i jestem nim zachwycony, Clairy. Uwielbiam włoskie klimaty, a kompozycja jaką stworzyłaś w tym Penthousie jest… po prostu idealna.

- Dziękuję Panie McTyler…

- Mów mi Jackson – mrugnął do mnie szelmowsko.

O cholera, on mnie podrywał, a w pobliżu był Zayn. Niedobrze, bardzo niedobrze!

- Więc, dziękuje Ci Jackson. Popularność Dreamlandu zaskoczyła mnie, ale jeśli ludziom się podoba, to ja nie mam nic przeciwko – powiedziałam nieśmiało.

- Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia – oświadczył podekscytowany. Aha?

- Słucham – wymusiłam z siebie przyjazny uśmiech.

- Chciałbym abyś zaprojektowała dla mnie trzydziestopiętrowy apartamentowiec i osobiście zajęła się wyposażeniem wnętrz.

Zassałam się powietrzem. Mój projekt… w Nowym Jorku… Czy ja się nie przesłyszałam?!

- Nowy Jork?! – udało mi się coś z siebie wydusić, na co Jackson zareagował śmiechem.

- Tak Nowy Jork, ten ze statuą wolnością – parsknął ironicznie.

- Boże, zgadzam się! Jakbym nie mogła! – powiedziałam, pierwszy raz z czegoś ciesząc w przeciągu tych dwóch tygodni.

- Cieszę się bardzo! Skontaktuję się z Tobą w poniedziałek! – ku mojemu zdziwieniu uściskał mnie. Zaskoczona tylko go odwzajemniłam i wtedy zauważyłam te ciemne, intensywne oczy w tłumie gości, który zwęziły się przez to, na co patrzył. Automatycznie oderwałam się od Jacksona, jakby Malik przyłapał mnie na gorącym uczynku.

- W porządku, czekam z niecierpliwością – odparłam, nie spuszczając wzroku z Zayn’a, który był bardzo spięty, co było widać z daleka.

Był zły, że inny mężczyzna poza nim ( i Davidem ) mnie dotknął.

- Do zobaczenia, Clairy – posłał mi ciepły uśmiech i odszedł od nas. W tym samym momencie straciłam Zayn’a z oczu.

Jasna cholera.

- Wiesz, chyba na dzisiaj kończę swój bal, pojadę na górę – powiedziałam do David’a, który smutno pokiwał głową. – Tylko mi się nie upij i nie bzyknij przypadkowego faceta – ostrzegłam go, grożąc mu palcem.

- Spokojnie, Bruce ma tu być za pół godziny. Wtedy dopiero się zajmę tym skurczybykiem – poruszał zabawnie brwiami.

- Miłej zabawy – wywróciłam oczami i zgrabnie wymijając gości, pokierowałam się do wind. Po drodze jednak spotkałam mojego ojca, który rozmawiał z jakąś kobietą. No tak… w końcu mój ojciec był „milionerem do wzięcia”. Każda do niego lgnęła.

- Rozmawiałaś już z Jacksonem? – zapytał, gdy stanęłam tuż obok niego.

- Tak i jestem strasznie szczęśliwa, że zaproponował mi ten cały projekt – odparłam szczerze, tak samo się uśmiechając.

- To świetnie, jestem z Ciebie dumny – rzekł, całując mnie po ojcowsku w czoło, po czym stanął bliżej nieznanej mi kobiety. – Poznaj proszę Panią Mirandę Paolę.

Miranda Paola… Skąd znałam to nazwisko?

- Matka Carmen? – wymsknęło mi się. Ojciec zmarszczył czoło, ale nie dał tego po sobie poznać i uśmiechnął się głupkowato.

- Tak, matka Carmen Paoli – odparł.

- Miło mi Panią poznać – wystawiłam dłoń, którą niepewnie uściskała. – Powinnam Pani również pogratulować – dodałam po chwili z kpiną.

- Ależ czego? – zapytała, uśmiechając się lekko i zerkając to na mnie, to na ojca.

- Córki zdziry – uśmiechnęłam się słodko, gdy na twarzy matki Carmen malował się szok.

- Clairy! – syknął w moją stronę ojciec.

- Wolność słowa, ojcze. Życzę miłego wieczoru – i przybijając sobie piątkę w myślach, stawiałam pewne kroki ku windzie, do której weszłam w ostatniej chwili. W widzie oprócz mnie była jakaś kobieta z małą dziewczynką i starszy Pan, zaczytany w gazecie.

Powracamy do rzeczywistości.

Winda jechała, tak jakby chciała, a nie mogła. Tego wieczoru poruszała strasznie powoli. Z nerwów zaczęłam stukać obcasami o podłogę windy, stojąc w niej na samym środku, plecami opartymi o jedną z jej ścian z skrzyżowanymi rękoma na piersiach. W końcu zostałam w windzie sama, gdy na szesnastym piętrze wysiadła kobietą z dziewczynką. W końcu mogłam wziąć głębszy wdech i odetchnąć. Dostałam zlecenie, poznałam matkę Carmen, spotkałam Zayn’a po dwutygodniowej przerwie… Tego dnia się wiele wydarzyło. Marzyłam tylko o tym by zasnąć i zapomnieć o wszystkim.

Jedno piętro – tylko tyle brakowało bym mogła wejść do swojego apartamentu i paść plackiem na łóżko. W tym samym momencie, gdy drzwi windy się rozsunęły, moje serce dostało ataku.

Zawsze dostawałam zawału na jego widok, ale żeby aż tak?! Gdy jego ciemne tęczówki spotkały się z moimi, oddech automatycznie ugrzązł mi w gardle, a ciało się napięło i przylgnęło ściśle do ściany windy. Moja klatka piersiowa unosiła się gwałtownie do góry i tak samo opadała. Malik nim wszedł do środka, obejrzał się wokół siebie i z prędkością wampira znalazł się tuż przede mną, napierając na mnie swoim ciałem i ustami. Z początku chciałam powiedzieć „nie” i zakończyć to, ale moje ciało mi na to nie pozwoliło. Wiedziało czego chce i pragnie. Cała zgrzana oddałam pocałunek, przyciągając go do siebie i kurczowo trzymając w ramionach. Atmosfera w windzie była tak gęsta, że można byłoby ją kroić nożem.

- Mamy do pogadania – warknął w moje usta, biorąc jedną z moich nóg i owijając sobie wokół swojego tułowia. – I to bardzo szczegółowo.

- Gdzie? – pytam bez tchu, jęcząc pod nosem, gdy jego biodra nacierają na moje kobiece rejony.

- Gdzieś, gdzie będę mógł pozbyć się tej bestialsko seksownej sukienki i porządnie Cię wypieprzyć.

*******************

Do zobaczenia! xoxo

Continue Reading

You'll Also Like

72.5K 8K 40
"Dzwonię do ciebie ostatni raz. [...] Kończę z tobą, Maisie. Nie mam zamiaru dłużej czekać." Cody Ward od małego był szkolony przez ojca do roli kapi...
821 97 4
Maisy Alvarez wychowywała się w Los Angeles, odkąd pamięta jej rodzice byli alkoholikami i nie traktowali jej dobrze. Każda blizna na jej ciele przyp...
293K 5.7K 130
Witam w mojej pokręconej historii Hailie Monet i Adriena Santana. Wszystko dzieje się po 16 rozdziale diamentu. Nowe życie 22-letniej Hailie, pełne m...
818K 15.9K 7
Kombinować, by przeżyć - tą zasadą dotychczas kierował się Tristan. Jego życie przewróciło się do góry nogami w zaledwie kilka minut po włamaniu, któ...