P R O L O G

8.5K 571 668
                                        

Jungkook

   Jeszcze nigdy nie pragnąłem tak mocno zawstydzić swego obiektu westchnień jak dziś. Zamiast prowadzić lekcję – zadałem uczniom dość liche ćwiczenia, aby teraz ze skupieniem układać najwspanialsze rymy. Kartka, po której kreśliłem piórem, kończyła się, przez co kolejne zdania zapisywałem już w notesie.

    Jak mam dać radę skrępować tak chłodnego człowieka? Powinien być zawstydzony, wręcz zażenowany. Musi odczuć to onieśmielenie.

    Wpadając na dość błahy pomysł, zacząłem przelewać swoje myśli na papier. Może to będzie niedojrzałe i niedorzeczne, ale muszę zobaczyć jego reakcję.

    Pragnę tego najbardziej na świecie.

    — Wasza następna lekcja to matematyka, tak? — zapytałem dla pewności uczniów, którzy odpowiedzieli twierdząco. — Z panem Parkiem?

    Musiałem się upewnić, iż mężczyzna przychodzi na swoje pierwsze zajęcia tego dnia i nie zaskoczy mnie swoim widokiem, psując cały zamysł psikusa. 

    Plan idealny, przecież on się wścieknie!

    Sięgając po czysty świstek zacząłem dość starannie przepisywać strofy, tłumiąc chichot przy młodzieży. Nikt nie musi znać powodu mojego rozbawienia, a zwłaszcza oni.

    To będzie nasza słodka tajemnica, panie Jimin.

    Chętnie dopisałem swój charakterystyczny podpis, po czym odszukałem w szufladzie taśmy. Wszystko gotowe, teraz tylko czekać na koniec lekcji.

    — Pierwsze zadanie skończone?

    Odsunąłem już skórzany fotel, mogąc swobodnie stanąć przy tablicy. Spojrzałem na skwaszone miny, widząc iż owy wiersz jakoś nie specjalnie przypadł do gustu klasie.

    — Kim jest podmiot liryczny w wierszu? — zadałem kluczowe pytanie, patrząc na nich z politowaniem.

    Jednak jedyną osobą, która miała chęci odpowiadać, był Taehyung. Już przyzwyczaiłem się do jego energicznego zachowania, które zawsze poprawia mi humor.

    — To autor. Cała praca jest napisana ku czci jego zmarłej siostry, do której zwraca się na początku — powiedział, spoglądając w podręcznik.

    Ciekawe czy ten przystojny matematyk będzie tak rozpatrywać moją pracę? Ach, to takie intrygujące.

    — Dobrze. Yun Dong-ju w swoim wierszu wspomniał o płatku śniegu. Czego jest symbolem?

    Cisza.

    Jak ja tego nie cierpię.

    — Taehyung...?

    — Eee... — Spojrzał na mnie, przez co załamany wróciłem na swoje miejsce.

    Przecież to taka prosta liryka, ma zaledwie trzy strofy (tak jak i moja rymowanka). 

    Siedząc wygodnie, oparłem głowę na złączonych dłoniach, wzdychając.

    — Jest to nawiązanie do wiadomości, którą mogłaby mu zostawić siostra. Niestety, tak jak powiedziałeś wcześniej, ona zginęła. Poszła do krainy, gdzie nie pada śnieg. TO TAKIE TRUDNE? — skarciłem ich, kręcąc głową.

    Jednak blondyn z uśmiechem kiwał się na boki.

    — Ja tylko sprawdzałem, czy pan wie.

    Co za... Kiedyś go zabiję.

    — Słuchaj małpiszonie, jutro odpowiadasz z całego materiału, jaki przerobiliśmy.

TEACHER IN LUV │ KOOKMINStories to obsess over. Discover now