One shoty

1.2K 36 16
                                        

____________________________________

"Zmiana"- Jay x Nya
____________________________________

Promienie słoneczne delikatnie padały na rozpromienioną buzię czarnowłosej dziewczyny, siedzącej na swoim łóżku. Uwielbiała takie pobudki, są znacznie przyjemniejsze niż denerwujący dźwięk budzika. Siedziała tak, rozkoszując się ciepłem otulającym jej twarz, gdy usłyszała donośne pukanie do drzwi. Uśmiech natychmiast zniknął z jej twarzy. Niechętnie zsunęła się z łóżka i otworzyła drzwi. Ten kogo zobaczyła, sprawił, że uśmiech znów wkradł się na jej twarz.
- Cześć Nya!- przywitał się z nią chłopak. Jego głos był dla niej jak muzyka, wesoły i delikatny. Mogła go słuchać bez końca, dlatego cieszy ją fakt, że chłopak rzadko kiedy siedzi cicho.
- Dzień dobry Jay. Śniadanie już gotowe?- zapytała, a uśmiech nadal nie schodził z jej twarzy. Niebieski ninja pokiwał głową.
- Tak. Lepiej się pospiesz zanim Cole wszystko zje.- na wzmiankę o czarnym ninja, Jay żartobliwie przewrócił oczami.
- Jasne.- oznajmiła Nya, po czym zamknęła drzwi, by się ubrać. Wyciągając potrzebne jej rzeczy z komody, myślała o chłopaku. Zawsze jest taki roześmiany, często żartuje, choć niektóre żarty są dla niej niezrozumiałe, to i tak je uwielbia. Podziwiała go za to, że dosłownie w każdej sytuacji potrafił się śmiać, nawet jeśli świat miał się zawalić. Westchnęła rozmarzona i gotowa wyszła z pokoju zmierzając ku jadalni.

Parę dni później Jay zniknął. To znaczy, cały czas był na statku, ciągle trenował i walczył, ale według Nyi zniknął. Zniknął ten prawdziwy Jay. Ten zawsze roześmiany i uśmiechnięty niebieski ninja. Miała wrażenie, że bardzo się zmienił ostatnimi czasy. Przystopował z żartami, rzadziej się uśmiechał, sprawiał wrażenie smutnego. Najgorsze było to, że tylko ona to zauważyła, wszyscy zachowywali się jakby nic się nie stało. Mogła to po części zrozumieć, często słyszała jak jej brat narzeka na kiepskie żarty "śmieszka", często słyszy jak bardzo wkurzają ich bezsensowne dowcipy niebieskookiego, ale to dzięki nim nie jest nudno w ich życiu. Ten stan chłopaka trwał parę dni. Później było już tylko gorzej. Jay praktycznie w ogóle się nie odzywał, cały czas gapił się w podłogę, a gdy w końcu odważyła zapytać się co się stało, on tylko przygryzł wargę, pokręcił głową i nic nie powiedział. Obawy dziewczyny sięgnęły zenitu, gdy ninja zaczął znikać na długi czas. Nie było go na statku całymi dniami, wychodził wcześnie rano, a wracał późno wieczorem. Stracił koncentrację, szło mu coraz gorzej na treningach, nie miał apetytu, a gdy Zane założył swój różowy fartuszek, ten nawet nie raczył, rzucić jakiegoś komentarza. Dalej zadawała mu pytania "co się stało?", ta sama odpowiedź. Nie wytrzymała, jej ciekawska natura nakazała jej się dowiedzieć.

Z samego rana, gdy słońce ledwo co wyszło zza horyzontu, niebieski ninja właśnie wyszedł ze statku, Nya ruszyła za nim. Jay wywołał swojego smoka i odleciał. Dziewczyna odczekała chwilę, by też to zrobić. Leciała za błyskawicznym smokiem, co chwila chowając się w chmurach, by chłopak jej nie zauważył. Chwilę później jego smok zaczął obniżać ląd i wylądował przy wysypisku Eda i Edny- rodziców Jaya. Nya wylądowała chwilę później. Zakradła się do bramy, obserwując niebieskiego ninja cały czas. Wszedł do przyczepy, która zastępowała dom jego rodziców. Natychmiast po tym, podbiegła do otwartego okna, by móc wszystko usłyszeć.
- Gdzie mama?- zapytał zmartwiony chłopak. Zapadła cisza. Usłyszała ciche westchnięcie. Domyśliła się o co chodzi. Strata rodzica to ciężka sprawa, sama dobrze to wiedziała. Bez wahania zapukała do drzwi przyczepy, po chwili otworzył Jay. Nie wyglądał na zaskoczonego, spodziewał się jej obecności.
- Jay...? Tak mi... Przykro...- wydusiła bliska płaczu. Po chwili mocno go przytuliła. Stali tak wtuleni w siebie chwilę. Nya poczuła mokre krople kapiące na jej ramię, Jay płakał. Zdziwiła się bardzo, to dość niecodzienny widok. Jego jedyne łzy jakie znała to te spowodowane śmiechem, nigdy smutkiem. Mocniej się w niego wtuliła, wplatając ręce w jego kasztanowe włosy. Zaczęła się zastanawiać jak bardzo śmierć bliskiej osoby potrafi zmienić człowieka. Czy ona też była inna, przed śmiercią rodziców? W końcu opuściła ramiona chłopaka, on wytarł mokre oczy ręką i lekko się uśmiechnął. Nareszcie uśmiech, dawno nie zagościł na jego twarzy. Oboje wrócili na statek. Przez parę dni chłopak w ogóle nie wychodził z pokoju. Zrozumiałe, był w żałobie.

Po paru dniach Nya weszła do pokoju, sprawdzić jak chłopak się czuje. Zapukała, odczekała chwilę i weszła. Jay siedział na łóżku ze spuszczoną głową. Dziewczyna usiadła obok niego i położyła mu rękę na ramieniu.
- Jay... Nie wyleczysz się z żałoby, cały czas tu siedząc. Musisz wyjść do ludzi.- nie dostała żadnej odpowiedzi.
- Wiesz... Kiedy mi umarli rodzice też zachowywałam tak jak ty, ale mi pomogło to, że był przy mnie Kai, że miałam z kim pogadać. Ty masz nas i my ci pomożemy.- powiedziała. Możliwe, że trochę mu pomogła, bo chłopak lekko się uśmiechnął.
- Dzięki... Może masz racje...- jego głos był lekko zachrypnięty, no w końcu nie odzywał się dosyć długo.
Siedzieli w ciszy, którą przerywały jedynie ciche westchnięcia Jaya.
- Jest coś co mogę zrobić, byś się rozweselił?- powiedziała, podnosząc jego pobródek w jej stronę. Patrzyła głęboko w jego oczy, ta wesoła iskra w jego oczach zniknęła. Chłopak pokręcił głową i spuścił wzrok. Nie mogła patrzeć na ten smutek. Zbliżyła swoje usta do jego, a następnie połączyła pocałunkiem...

____________________________________

Z buta wjeżdżam z One Shotami!
XD
To było moje pierwsze w życiu takie opowiadanie. Mam nadzieję, że wyszło w miarę przyzwoicie.

ZAMÓWIENIA
Jeśli chciecie jakiegoś shota, to zamówienia pod tym rozdziałem, tylko i wyłącznie.

Tematyka
- Ninjago
- Nexo Knights
- ewentualnie Harry Potter

!!!!!!!
- żadnych yaoi, boy x boy to nie w moim stylu
- yuri nie jest tu mile widziane, ale jeszcze przeżyje
- 18+ odpada😐

Do zobaczenia! ;)

One shotsHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora