To opowieść o niezwykłej dziewczynie, której życie opiera się na ciągłej ucieczce. A raczej zaczęło kiedy dowiedziała się kim tak naprawdę jest i jakie jest jej miejsce na tym pełnym niespodzianek świecie.
Czy podoła swojemu przeznaczeniu?
Czy da...
Emma i jej mały pomocnik szli bardzo ostrożnie i powoli, aż doszli do wielkiego kamiennego kręgu.
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
-To tutaj - rzekł Rafi - ten kamienny krąg otwiera magiczne przejście do krainy SkamieniałychSmoków - tłumaczył.
Dziewczyna nie mogła przestać myśleć o Jamesie. Cały czas miała w głowie obraz jego sympatycznych, niebieskich oczu - przecież on mi pomógł - pomyślała - a ja tak bezinteresownie zostawiłam go w tym lesie - rozpaczała w myślach.
-Uważaj! - rozległ się przerażony, wysoki głosik gremlina.
Nastolatka nie wiedziała co się dzieje. Nagle poczuła jak jej ciało zostaje pokryte ciężką, miedzianą siecią. Upadła, przykryta przytłaczającym ją żelastwem. Czuła się teraz jak bezbronna, upolowana sarenka. Próbowała się wydostać, ale nie mogła, była osłabiona i wyczerpana. Rafi stał sparaliżowany strachem i patrzył na dziewczynę trzęsąc się potwornie. Po chwili on również został złapany w sieć. Emma kątem oka dostrzegła zmierzające w jej stronę istoty. Były to dwa cyklopy, czyli jednookie odrażające potwory. Mierzyli zaledwie 2 metry, a w rękach trzymali wielkie, drewniane maczugi.
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Wyraźnie byli z siebie zadowoleni.
-Ty stary! - odezwał się jeden do drugiego - patrz człowiek - powiedział śmiejąc się i wskazując maczugą na dziewczynę.
Drugi cyklop podszedł bliżej do 16-latki i zaczął się uważnie przyglądać.
-Niby wygląda ja zwyczajny człowiek - zaczął mówić lekko sepleniąc przez swoje żółtawe kły - ale śmiertelnik nie zapuszczał by się aż tutaj - powiedział zamyślony. -Może buntownik? - spytał pierwszy cyklop.
Istota przestała obserwować nastolatkę i podeszła do wystraszonego całą sytuacją Rafiego.
-A to co? - powiedział rozczarowany szturchając lekko gremlina swoją maczugą - tym to się raczej nie najemy. -Czego od nas chcecie? - spytała Emma.
Cyklop chaotycznie obrócił się w stronę dziewczyny.
-Ryby i żarcie głosu nie mają! - krzyknął - chodź Rent - zwrócił się do pierwszego potwora - zabieramy ich do naszej jaskini. -O tak! Super! - ucieszył się Rent.
Poczym drugi stwór dodał.
-Zapraszamy was na obiad - powiedział oblizując się i wybuchając ironicznym śmiechem, poczym zwrócił się do swojego towarzysza - weź ją, ja zajmę się mikrusem, może nada się na przystawkę.
Dziewczyna i jej mały przyjaciel wpadli w ręce okropnych cyklopów. Bali się jak to wszystko się skończy, przecież powinni być już dawno w krainie SkamieniałychSmoków, a tymczasem szli niesieni w wielkich dłoniach bezlitosnych, jednookich barbarzyńców. W końcu doszli do pieczary, która była ich domem. Potwory weszły do środka. Była to niewielka jaskinia. Na środku pomieszczenia stał ogromny, metalowy kocioł, w którym bulgotała gotująca się woda. Po bokach stały dwie kamienne płyty. Najwyraźniej były to łóżka potworów.
-Mamo już jesteśmy! - krzyknął Rent.
Zza kotła wyszedł kolejny cyklop, był on o wiele niższy od pozostałej dwójki. Mierzył chyba 150 cm. Była to matka potworów, którzy porwali Emmę i Rafiego.
-Ooo! - ucieszyła się i szybko podbiegła do swoich synów - już jesteście moje skarby - powiedziała swoim irytującym głosem jak do małych dzieci. -Tak mamusiu - zaczął mówić Rent - ja i Karl przynieśliśmy obiad. -No widzę, widzię - powiedziała cyklopica - będzie niezła uczta - rzekła - puki co przywiążcie dziewczynę do słupa, a małego zamknijcie w tej klatce - powiedziała podając klatkę.
Cyklopy ściągnęły sieci ze swoich ofiar. Rent chwycił małego, drobnego gremlina i wrzucił tam gdzie kazała mu matka. Natomiast Karl postawił Emmę plecami do słupa i związał sznurem. Po chwili do 16-latki podeszła cyklopica.
-Chłopcy - mówiła do swoich synów obserwując dziewczynę - a ona nie będzie za bardzo łykowata? - spytała. -Może nie - rzekł Karl - lepsze to niż nic. -Mieliśmy szczęście, że była w pobliżu kamiennego kręgu - odezwał się Rent. -A co ona tam robiła? - spytała zdziwionym głosem - przecież żaden zwyczajny człowiek się tam nie zapuszcza. -A licho wie - powiedział Karl machając bezinteresownie ręką. -Mamo, ważne że mamy co jeść - wtrącił Rent.
Cyklopica patrzyła niepewnie w oczy Emmy. Po chwili odeszła od słupa.
-Ech macie rację - powiedziała i wróciła do mieszania w swoim kotle.
Dzieczyna i jej mały towarzysz czuli że nie dadzą rady uciec z wilgotnej i mało sympatycznej pieczary.
-Emmo - szepnął Rafi znajdujący się w klatce obok dziewczyny - musisz nas uratować. -A niby jak mam to zrobić? - spytała. -Musisz uwierzyć w siebie - rzekł gremlin - przecież posiadasz niezwykłą moc. -Tak , ale amuletu mogę użyć dopiero przy starciu z Nekrotem - wyjaśniła nastolatka. -Kto mówi o amulecie - powiedział Rafi - przecież bez niego też możesz używać swoich umiejętności. -Nie wiem jak - odrzekła.
Dziewczyna po chwili przypomniała sobie o wydarzeniu zaistniałym w leśnym domku, w którym była przetrzymywana.
-Raz tylko udało mi się wywołaś elektryczną barierę... ale byłam wtedy bardzo zła i wściekła - powiedziała dziewczyna. -Ale udało ci się - podbudował ją gremlin - więc teraz też dasz radę, wierzę w ciebie.
Dziewczyna poczuła mrowienie w żyłach. Była bezsilna i wiedziała, że to może być jedyny ratunek dla niej i jej małego przyjaciela. Skupiła się na swojej wewnęcznej energii, która wyraźnie próbowała się wydostać z jej nastoletniego ciała. Stało się! Tak! Stało się! Znowu dała radę! Na jej skórze zaczęły tańczyć błyskawice, pioruny po raz kolejny spaliły grube obezwładniające ją sznury. Emma była już wolna i dosłownie pokryta elektrycznym płaszczem zmierzała w stronę cyklowów. Potwory były przerażone.
-Aaa! - krzyknęła matka stworów - a więc jednak, to ona! Naznaczona przez los! Córka pana piorunów - wrzeszczała.
Dookoła dziewczyny wybuchła dobrze jej już znana bariera elektryczna. Wypełniła ona całe pomieszczenie, rażąc na śmierć wszystkie trzy cyklopy. Na szczęście nie pozbawiła życia Rafiego. Jego małe, delikatne ciałko ochroniła szczelna, drewniana klatka zatrzymując wyładowania elektryczne. Wszystko ustało. Emma dochodziła jeszcze chwilę do siebie nabierając głębokiego oddechu, poczym uwolniła zszokowane zwierzątko.
-Widzisz! - ucieszył się Rafi - dałaś radę. -Tak, tak bardzo się cieszę - uśmiechnęła się dziewczyna przytulając swojego towarzysza.
Podążali teraz w stronę wyjścia z jaskini. Wychylili się lekko sprawdzając czy nie zwabili przypadkiem innych potwornych istot Nekrota. Teren był czysty więc śmiało opuścili ponurą pieczarę udając się w stronę kamiennego kręgu.
%%%%%%%%%%% Następny rozdział w poniedziałek :D :* zachęcam do czytania:)