♤1♤

2K 81 120
                                        

Yg pov.

Miałem 4 latka, byłem jedynakiem.

Rodzice zawsze chcieli mieć dwóch synów, ale po moim urodzeniu dowiedzieli się, że nie mogą mieć już więcej dzieci.

Pojechaliśmy do domu dziecka, a rodzice powiedzieli, żebym poszedł z taką Panią i wybrał sobie braciszka.

Poszliśmy, a oni rozmawiali chyba z dyrektorką.

Patrzyłem krzywo na te wszystkie dzieci.
Widać było, że to jakieś plepsy, nie to co ja taki chodzący swag.

-Zobacz, to jest Jiho ma prawie tyle samo lat co ty kochanie. - powiedziała.

~Ja jebix, bitch skąd ty wiesz ile ja mam lat? A co do niego... Eee.. Nope.~*
-Nje. Oćmy dalej.

Szliśmy, a ona przedstawiała mi jakieś tępe dzidy.

~Mamoooo.. Czy ja ci nie wystarczam? Masz za mało obowiązków? Ty się ciesz, że nie uprawiasz takiego sportu jak panie w Syberii.. Czyli uciekanie przed mężem z widłami.~

-Ehh.. No nic. Poczekaj tu, a ja pójdę po twoich rodziców. - powiedziała i poszła, a ja se stałem.

Zaczęło mi się nudzić, więc nie wiem po co, ale wszedłem do jakiegoś pokoju.
Było tam łóżeczko dla niemowlaka, podszedłem bliżej i zobaczyłem takie piękne Bobo.

Akurat sobie spało, a ja wpatrywałem się w nie jak zahipnotyzowany.
Było takie.. Urocze.. Ale wyglądało jakby było smutne..
Nagle się obudziło i zaczęło płakać, a ja dałem mu smoczek, który leżał obok niego.

Było taki śliczne..

~Ciekawe czy to chłopczyk.. Przecież pampersa mu nie zdjeme żeby zobaczyć.~

Maluch znowu zaczął płakać, a ja zacząłem go delikatnie głaskać po brzuszku.
Otworzył swoje malutkie oczka i kiedy tylko mnie zobaczył uśmiechnął się.

W tym samym czasie rodzice i ta baba szukali mnie.
W końcu tata mnie znalazł. - Mam go tu jest! - powiedział dość głośno i podrzedk do mnie.

-Tiatoo nie ksić bo obudziś kluśećke. - Powiedziałem i zacząłem się z nim bawić.

Maluch śmiał się, a ja po chwili też zacząłem.

Mama przyszła i to zobaczyła, ale po chwili powiedziała do mnie. - Yoongiś.. A może to dziewczynka. W dodatku my z tatą chcieliśmy starsze wiesz? - Powiedziała i się do mnie uśmiechnęła.

-To chłopiec, jego rodzice zostawili go samego w domu, podczas kiedy sami pojechali do USA i zostali zabici przez snajpera. - powiedziała ta pani.

-Mamo ja ce tiego. - Bawiłem się z nim dalej, a jego śmiech to był dla mnie jeden z największych cudów.

-Ile on ma? - powiedziała mama.

-Teraz ma pół roku, a trafił do nas jak miał trzy tygodnie.

-Mamoo plosiee.

-Nie Yoongi. On jest za mały. - Skierowała się do wyjścia.

-To ja ziośtaje tu ź nim. - Powiedziałem i masowałem mu brzuszek.

-Yoongi.

-Nje - patrzyłem na niego.

Tata wstał podszedł do mamy i powiedział jej coś na ucho.

-Zaraz wracamy Yoon. - powiedziała i wszyscy wyszli, a ja znowu zostałem ze swoją bubą.

-Bedzieś moim blaciśkiem wies? Musis nim być. - Nachyliłem się nad nim i pocałowałem go najdelikatniej jak potrafiłem w czółko.

Kilka minut później przyszedł tata. - Kochanie teraz to twój braciszek. Mam nadzieję, że będziesz się nim zajmował jak starszy brat. - Uśmiechnął się do mnie, a ja skoczyłem na niego.

-Kocham cie tiatusiu~. - powiedziałem i mocno go przytuliłem co on odwzajemnił.

Tata wziął go na ręce i zaniosł do samochodu, w którym już czekał fotelik dla niego.
Usiadłem obok, zapiąłem pasy i złapałem go delikatnie za rączkę.
Była taka malutka, a on taki cudowny.

-Jak go nazwiemy? - powiedział tata.

-Mochiii.

-A dlaczego mochi? - powiedział Tata i spojrzał na mnie.

-Bo wigląda jak ta klusiećka.

-Hmm.. A może Jimin?

-Chimin.. Tiak! Slićne. - Pocałowałem tatę w policzek.

10 lat później.

-Yoongi wstawaj! - Powiedział Jimin

Otworzyłem oczy i spojrzałem na niego.
Właśnie sobie spałem, bo była sobota, więc nie musieliśmy iść do szkoły.

-Jest już 09:45, a ty nadal śpisz noo.

-Jimin idź sobie ja chce spać. - Przewróciłem się na drugi bok i zamknąłem oczy.

-Umm.. No dobrze.. - To było słychać, że zrobiło mu się smutno. Złapałem go za rękę i pociągnąłem na siebie. - Śpisz ze mną. - Powiedziałem i przytuliłem go mocno.

-Yoongi.. Głodny jestem..

-To powiedz mamie, żeby Ci zrobiła kanapkę czy coś.

-Ale rodziców nie ma, zapomniałeś? Pojechali do cioci i wracają w poniedziałek.

-Ooo serio? - otworzyłem oczy.

-No tak. Zrób mi jeść, proszę. - Powiedział smutny.

-Aż taki głodny jesteś?

-Tak..

Wstałem i poszedłem do kuchni. Zrobiłem mu kanapki z serem i pomidorem.
-Chodź jest amam.

Wbiegł do kuchni i rzucił się na mnie. - Dziękuję. - powiedział zadowolony i mnie pocałował w policzek.

Wziąłem w dłonie jego buzię.
-Smacznego. - uśmiechnąłem się i pocałowałem go w czółko.

Wtulił się we mnie. - Yoongiś, kocham cię braciszku.

-Ja ciebie też Chim.

Usiadł przy stole i zaczą jeść, a ja poszedłem do łazienki wziąść prysznic.

Chwilę później do łazienki wlazł Jimin, jak zwykle bez pukanie.

-Jimin! Zapukać nie można?!

-Nie krzycz na mnie. Siku mi się chce. - Wyją swój sprzęt i się załatwił, po czym umył rece.

-Dobra, a teraz już wyjdź.

-Już, już wychodzę. - staną w drzwiach. - Ale masz wieeelkiegoo. - zaśmiałem się i zamknął drzwi.

-Gdzie się patrzysz!

。。。

* ~(coś tam coś tam) ~ to są myśli hehe.

No więc witam w nowych Yoonminach.
Zrobię jeszcze jeden lub dwa rozdziały w którym Jimin będzie miał 10 lat, a Yoon 14.
Mam nadzieję, że się spodobają.

Miłego dnia/ranka/wieczora/nocy ❤️

Stay With Me [yoonmin] Where stories live. Discover now