PROLOG

299 25 11
                                        


CAMILA *POV*

- Spóźnisz się na samolot! - usłyszałam zza drzwi. To nie tak, że nie kocham moich dziadków. Po prostu nie chcę spędzić u nich całych wakacji, zwłaszcza że nie jadę tam z własnej woli. Moi rodzice mieli mnie w dupie, do momentu, w którym upiłam się tak mocno, że naraziłam naszą 'rodzinną reputację'. Kiedyś byliśmy normalną rodziną. Wiele się zmieniło, gdy mój ojciec stwierdził, że założy własną firmę. Wszystko działo się bardzo szybko, nie wiem nawet, kiedy zaczął znikać z mojego życia pod pretekstem pracy. W kilka lat jego korporacja się tak rozrosła, że z Denver przenieśliśmy się do Miami. Miałam wtedy 15 lat. Teraz mam 17. Zmieniłam się. Nie jestem już tą miłą, pomocną dziewczyną, przynajmniej nie dla tych, których poznałam w tym mieście. Jako, że moi rodzice zaczęli zarabiać całkiem sporo, większość moich tak zwanych przyjaciół było ze mną ze względu na status materialny. Mogę się założyć, że jeśli jakimś cudem firma ojca by zbankrutowała, to wszyscy by mnie zostawili. Jedyna osoba, która by tego nie zrobiła, to Ally. Jesteśmy przyjaciółkami od zawsze. Poznałyśmy się jeszcze w Denver. Gdy powiedziałam jej, że wyjeżdżam, dołączyła do mnie. Miała tam dziadków z którymi zamieszkała. Nie wiem czym zasłużyłam sobie na jej obecność w moim życiu. Jest najlepszą osobą jaką kiedykolwiek poznałam. Wspiera mnie we wszystkim. Nie jestem nawet w stanie policzyć nieprzespanych nocy, podczas których wypłakiwałam się w jej ramię z powodu moich rodziców, którzy jak już wspomniałam mają mnie głęboko gdzieś. Z rozymyślania wyrwała mnie Sofii, moja młodsza siostra.

- Mama mówi, że jak zaraz nie zejdziesz na dół to cię siłą zaciągnie. - powiedziała na jednym wydechu. Spojrzałam na nią. Wygląda jak mój klon - te same brązowe oczy, te same włosy. Po prostu mała kopia mnie.

- Już idę. - odpowiedziałam biorąc do ręki spakowaną torbę. Wstając z fotela, na którym siedziałam rozejrzałam się po pokoju, którego nie zobaczę przez najbliższe dwa miesiące. Biało-szare ściany, dwuosobowe łóżko zaraz po lewej, na przeciwko biurko i szafa. Pomiędzy nimi okna i wyjście na mały balkon. Tuż przy biurku, drzwi prowadzące do przylegającej łazienki. Na ścianach kilka zdjęć z Sofii albo z Ally. Spojrzałam jeszcze raz i wyszłam zamykając drzwi na klucz, który później zawiesiłam sobie na szyi. Ten pokój jest niczym moja świątynia, do której można wejść tylko ze mną. Schodząc po schodach dostałam wiadomość od Ally.

Ally: Jesteś już na lotnisku?

Ja: Jeszcze nawet z domu nie wyszłam :\

Ally: Za godzinę masz przecież lot!

Ja: Nie dramatyzuj Ally, przecież wiesz jak bardzo zdesperowani są moi rodzice. Znając życie, jeśli się jednak spóźnię, zatrzymają ten samolot.

Ally: Sama nie dramatyzuj! Przecież lubisz tam wracać.

Ja: Ale na własnych warunkach.

Po tej wiadomości Ally nie odpisała. Wzięłam głęboki wdech i weszłam do salonu napotykając wściekłe spojrzenie mojej matki.

- Czy ty wiesz która jest już godzina! - krzyknęła. Czas przybrać maskę zimnej, nie mającej do nikogo ani niczego szacunku suki.

- Jakoś po dwunastej. - odpowiedziałam beznamiętnie.

- Karla! Do samochodu, już! - wzdrygnęłam się słysząc moje pierwsze imię. Naprawdę go nienawidzę. Żeby uniknąć dalszej kłótni powlokłam się do samochodu.

Po kilku minutach jazdy byliśmy już na lotnisku. Poszłam odłożyć bagaże przy okazji gubiąc matkę w tłumie. Dobrze jej tak, głupia szmata.

Następnie udałam się na odprawę. Gdy miałam przekroczyć bramkę zobaczyłam Ally podskakującą między ludźmi przewyższającymi ją o co najmniej głowę. Musiałam bardzo się wysilić, żeby nie parsknąć śmiechem na ten widok. Brunetka podbiegła do mnie i mocno przytuliła. Jest chyba jedyną osobą starszą i jednocześnie niższą ode mnie. Ma zaledwie półtora metra wzrostu.

- Będziesz do mnie codziennie dzwonić i modlić się przed snem. - powiedziała Ally. Potaknęłam próbując się nie zaśmiać, jednak mi to nie wyszło i zostałam uderzona w żebra, ponieważ dziewczyna nie dosięgała wyżej. Uścisnęłam ją ostatni raz i udałam się do samolotu.


____________

Hejka, Camren to moje OTP już od jakiegoś czasu, więc stwierdziłam że napiszę tego bloga. To moje pierwsze ff, więc nie oceniajcie zbyt ostro XD

Tugeda forewa, do następnego :*

Love not Love [ZAWIESZONE]Cerita yang bikin terobses. Temukan sekarang