Postać x Reader [KnB]

By KagamiYuuki

141K 4.9K 1K

Opowiadania z pairingiem Czytelnik x Postać dotyczące anime Kuroko no Basket! ♥ Niekoniecznie muszą być ze so... More

Akashi x Reader 1 - Kara
Akashi x Reader 2 - Zadośćuczynienie
Aomine x Reader 1 - Sympatia
Aomine x Reader 2 - Pierwszy raz
Hanamiya x Reader 1 - Miłość absolutna
Himuro x Reader 1 - Nierzeczywistość
Himuro x Reader 2 - Bajka
Hyuuga x Reader 1 - Na zgodę
Imayoshi x Reader 1 - Wyścig
Kagami x Reader 1 - Densuke
Kagami x Reader 2 - Dzika bestia
Kasamatsu x Reader 1 - Miłość od pierwszego wejrzenia
Kise x Reader 1 - Niewiniątko
Kise x Reader 2 - Odwieczny problem
Kiyoshi x Reader 1 - Przeprowadzka
Kiyoshi x Reader 2 - Trening czy randka?
Kuroko x Reader 1 - Waniliowa słodycz
Midorima x Reader 1 - Lekcja
Murasakibara x Reader 1 - Dobry dzień
Nijimura x Reader 1 - Najlepsza randka w życiu
Takao x Reader 1 - Jesienny spacer
Murasakibara x Reader 2 - Ja tylko cię kocham!
Hayama x Reader - Włamanie
Izuki x Reader - Dobrana para
Aomine x Reader 3 - Wilczy apetyt
Kuroko x Reader 3 - Daddy Kink
Akashi x Reader 3 - Diabeł tkwi w szczegółach
Aomine x Reader 4 - Napad z członkiem w ręku

Kuroko x Reader 2 - W zdrowiu i w chorobie

3.6K 148 27
By KagamiYuuki

Ciepły, słoneczny poranek, który powitał mnie radośnie zaraz po przebudzeniu, w ogóle nie pasował do mojego wisielczego humoru.

Siedząc w łóżku ze smętną miną, wpatrywałam się w swoje blade dłonie, zastanawiając się, dlaczego właśnie MNIE to spotkało. Tak bardzo cieszyłam się na ten wyjazd! Mieliśmy razem z Kuroko oglądać romantyczny zachód słońca nad górą Fuji, a tu co? W dzień wycieczki musiałam, po prostu MUSIAŁAM się rozchorować.

Może gdybym mieszkała sama, poradziłabym sobie z tym problemem...wzięłabym na szybko jakieś witaminy i krople do nosa i pojechałabym ze wszystkimi, jakoś by to było, najwyżej Tetsu zamiast zrywać dla mnie kwiatki, podawałby mi chusteczki, ale nie! Musiałam mieszkać z nadopiekuńczymi rodzicami, którzy stanowczo kazali mi zostać w domu i pilnować łóżka...

Moje marzenia o pięknych chwilach z ukochanym w tak pięknym miejscu, legły w gruzach.

- Sprawdziły się moje obawy – westchnął Kuroko, kiedy zadzwoniłam do niego z tą żałobną informacją.- Tak myślałem, że któreś z nas się rozchoruje. Nic nie poradzimy, ale może następnym razem?

- Mam taką nadzieję – mruknęłam, pociągając nosem.- Przepraszam, Kuroko-kun!

- Nie przepraszaj, głuptasie, to nie twoja wina.- Oczami wyobraźni zobaczyłam jego delikatny uśmiech.- Na pewno będzie jeszcze okazja, żebyśmy gdzieś pojechali. Może nawet wybierzemy się sami, tylko we dwoje?

- Cudowny pomysł – westchnęłam z uśmiechem.- No nic...baw się dobrze, Kuroko-kun. Do zobaczenia w szkole.

- Do zobaczenia.

Odłożyłam komórkę na stolik nocny, zamknęłam oczy i z westchnieniem opadłam na

poduszki, chwytając się za gorące czoło. 39,6 stopnia gorączki, ledwie mogłam chodzić, gardło mnie paliło, a nos miałam lekko zapchany.

A tak dbałam o zdrowie, suszyłam włosy zaraz po ich umyciu, trzymałam się z daleka od

chorych ludzi, kładłam się spać o odpowiednich godzinach, żeby zawsze być wyspaną i wypoczętą...no i masz ci los. Życie lubi robić sobie żarty z ludzkich starań...

Kiedy ponownie otworzyłam oczy, zdziwiły mnie dwie rzeczy: porządek w moim pokoju,

oraz pozostawione na stoliku nocnym tabletki i kubek z wystygłą już herbatą. Wyglądało na to, że ktoś z mojej rodziny postanowił o mnie zadbać. No i druga sprawa – choć myślałam, że zamknęłam oczy na parę sekund, musiałam zasnąć. Zegar wiszący na ścianie tykał cichutko, wskazując godzinę 13:23. Nie musiałam długo zastanawiać się, co mnie obudziło, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi.

Westchnęłam ciężko, po czym wygramoliłam się z łóżka i sięgnęłam po szlafrok wiszący

na krześle. Założyłam go, potem wsunęłam na bose stopy ciepłe bambosze w kształcie królików ( dosłownie, z przodu mordka z uszami, z tyłu ogonek-pomponik ), a następnie udałam się powolutku do drzwi wejściowych, czując się jak staruszka z reumatyzmem.

- Już, już...- mruknęłam smętnie. Wciąż miałam fatalny humor, zwłaszcza kiedy pomyślałam, że Kuroko z pewnością świetnie się bawi na wycieczce.

Ciekawe też, czy Kagami robi zdjęcia? Nie wiem, dlaczego, ale nie mogłam go sobie

wyobrazić jako turysty fotografującego okolice. Może dlatego, że miał taki wyraz twarzy...nie do określenia. Owszem, potrafił się uśmiechnąć, czasem nawet całkiem ładnie, ale biorąc pod uwagę jego posturę...

Cóż...

- Tak, o co cho...?- zaczęłam, uchyliwszy drzwi, ale urwałam w momencie, kiedy zobaczyłam parę dużych, błękitnych oczu.

- Przepraszam najmocniej, sądziłem, że ktoś zostanie w domu i będzie się tobą opiekował – powiedział Kuroko Tetsuya, mój, jak postanowiłam w tej właśnie chwili, przyszły mąż i ojciec moich dzieci, wchodząc do środka i zamykając za sobą drzwi.- Wracaj szybko do łóżka, kochanie, zrobię ci herbaty.

- Ku...Kuroko-kun? A-ale...- zaczęłam bez ładu i składu, machając dłońmi w tę i we w tę. Ja jeszcze śpię, tak?

- Tak? Potrzeba ci coś jeszcze?- zapytał, ściągając buty i sam sięgając do szafki po kapcie, które zawsze dawałam mu przy jego wizytach.- A tak w ogóle, to dzień dobry.- Podszedł do mnie i cmoknął mnie w usta. Odsunęłam się szybko, zasłaniając je dłońmi.

- N-nie rób tego, Kuroko-kun! Zarazisz się!

- W takim razie będziemy opiekować się sobą nawzajem – powiedział z uśmiechem.- Poza tym, nie ma się czym martwić, jestem dość odporny na choroby.

Odwróciłam od niego spojrzenie, nie chcąc tego komentować. Chłopak, który słabnie po

zbyt długiej kąpieli w gorącej wodzie, i szybko męczy się na treningach, ma być odporny na choroby?

- No już, nie stój tu tak! Zaraz do ciebie przyjdę. Jadłaś coś?

- N-nie, spałam...- wymamrotałam.

- W takim razie ugotuję ci owsiankę. Z góry uprzedzam, że nie masz nawet co protestować! Zmykaj do łóżka, zaraz przyjdę.

- D-dobrze...uhm, Kuroko-kun?

- Tak?

- Dlaczego...nie jesteś na wycieczce?

- Nie rozumiem, dlaczego miałbym jechać na nią bez ciebie?- Jego spojrzenie było tak szczere, że nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć.- Przecież nie oglądałbym romantycznego zachodu słońca nad górą Fuji z Kagami-kunem.

- E-etto...- Zarumieniłam się lekko i uśmiechnęłam do niego. Pokręciłam głową i udałam się posłusznie do swojego pokoju, trzymając się mocno poręczy, nie tylko przez osłabienie spowodowane chorobą...

Ten chłopak był po prostu uroczy. Widziałam już niejeden film romantyczny i

czytałam niejedną książkę z tak wzniosłymi wyznaniami, a jednak najbardziej cieszył mnie ten najprostszy. Wygląda na to, że jeśli naprawdę się kogoś kocha, nie trzeba tych wszystkich pięknych słów...

Położyłam się do łóżka z westchnieniem ulgi – ta mała przechadzka niemalże mnie

wykończyła. Nakryłam się kołdrą aż po szyję i, leżąc na boku, twarzą do drzwi pokoju, nasłuchiwałam krzątaniny dochodzącej z kuchni.

Uśmiechnęłam się, wyobrażając sobie moje życie z Kuroko za jakieś dziesięć lat – we

własnym mieszkaniu lub niewielkim domku, może nawet z małymi brzdącami plączącymi się pod nogami. Każdy dzień spędzany w swoim towarzystwie, każda noc w tym samym łóżku, każda chwila, w której jest obecny...

Westchnęłam cichutko, przymykając oczy i bujając w obłokach, kiedy do pokoju

wszedł Tetsu z tacą, na której stał kubek z parującą herbatą, oraz miseczka owsianki.

- Jak się czujesz?- zapytał, kładąc wszystko na stoliku, który następnie przysunął bliżej do łóżka.

- Nie jest źle, drzemka dobrze mi zrobiła – mruknęłam z uśmiechem, podnosząc się i opierając o poduszki.- Dziękuję, że przyszedłeś, ale wolałabym, żebyś chociaż założył maskę. Nie chcę, żebyś się zaraził i przeze mnie miał zaległości w szkole.

- Wątpię, by miała zdarzyć się taka sytuacja.- Kuroko uśmiechnął się, siadając przy mnie i biorąc do ręki miseczkę.- Nauczyciele nawet rozdając testy, często omijają moją ławkę.

- E-eh?! Z-zapominają o tobie?!

- Myślę, że po prostu mnie nie zauważają – odparł z uśmiechem.- Już się do tego przyzwyczaiłem. Co innego, jeśli chodzi o ciebie. Nadal nie jestem w stanie pojąć, jakim cudem jeszcze nie zaskoczyłem cię moją „nagłą" obecnością.

Może dlatego, że odkąd cię poznałam, zawsze cię obserwowałam?- westchnęłam w

myślach. Czasem wydawało mi się, że mam w głowie jakiś Kuroko-radar, który automatycznie wykrywał jego obecność, przez co natychmiast zaczynałam szukać go wzrokiem.

Ale, oczywiście, nie miałam zamiaru mu o tym powiedzieć.

- Jak już zjesz, to zmierzymy ci temperaturę – powiedział Kuroko.- Ile miałaś rano?

- 39,6.

- To niedobrze... Dlaczego nikt z twojej rodziny nie wziął sobie dnia wolnego?- mruknął Kuroko z lekkim wyrzutem w głowie.- W takiej sytuacji nie powinnaś zostawać sama!

Uśmiechnęłam się tylko w odpowiedzi, zerkając z lekkim niepokojem na owsiankę. Mam

zjeść ją sama, czy Kuroko ma zamiar mnie nakarmić?

Odpowiedzi się doczekałam, kiedy podsunął mi do ust łyżeczkę. Poczułam, że

temperatura gorączki znacznie wzrosła, ale postanowiłam to zignorować. Rozchyliłam usta i spróbowałam owsianki. Zaskoczyło mnie to, ale była naprawdę dobra.

- Przepraszam, wolisz zjeść sama?- zapytał z uśmiechem Kuroko.

- U-uhm...to nie tak – powiedziałam szybko.- Po prostu...dawno nie byłam karmiona...hehe...Poza tym, nie miałam pojęcia, że umiesz gotować, Kuroko-kun!

- Nie uważasz, że jesteśmy na takim etapie związku, że możesz już mi mówić po imieniu?

- Eh? A...t-tak...- mruknęłam, drapiąc się nerwowo po głowie i rumieniąc na twarzy.- Rz-rzeczywiście...T-Tetsuya...

Usłyszałam ciche westchnienie, a potem Kuroko niespodziewanie przysunął się bliżej i

pocałował mnie czule.

- Wybacz – szepnął.- Wiem, że powinnaś coś zjeść, żeby nabrać siły, ale...masz coś przeciwko, żebym cię pocałował?

I mówisz to po fakcie dokonanym?!

- N-nie...

Kuroko, ledwie skończyłam odpowiadać, ponownie złączył nasze wargi, przymykając

oczy. Nie odrywając się ode mnie, odłożył miseczkę i położył mi delikatnie dłoń na policzku. Pogłębił pocałunek, wsuwając do moich ust język.

No pięknie. Teraz to na pewno się przeze mnie rozchoruje.

Kiedy przerwaliśmy, Tetsuya jeszcze przez chwilę miał zamknięte oczy. Otworzył je

powoli i zarumienił lekko. Moje serce zaczęło szaleć w piersi na ten widok.

- Zdaje się, że powinnaś się wypocić...- mruknął.- Przynajmniej tak uczyli mnie w domu.

- Uhm.- Skinęłam lekko głową, wiercąc się niespokojnie. Dlaczego przerwał?!

- Masz coś przeciwko, żebym położył się z tobą?

- U-uhm.- Tym razem pokręciłam głową.

Kuroko powoli przesunął dłonią po moim ramieniu, zahaczając o piżamę.

- Ehm...

- Z-zdejmę ją!- wypaliłam, chwytając za koszulkę.

- T-tak...- Skinął głową, po czym sam zaczął ściągać z siebie sweter i podkoszulkę.

Nie wierzyłam w to, co się działo, ale bynajmniej nie miałam zamiaru tego przerywać.

Kiedy pozbyłam się piżamy, zostając jedynie w majtkach, zrobiłam miejsce dla Kuroko – mój chłopak, również rozebrany do bielizny, wsunął się pod kołdrę i nakrył nas.

Poczułam jego chłodną dłoń na moim rozgrzanym ciele, wzdrygnęłam się lekko. Tetsuya

pocałował mnie, zachłannie wpijając usta w moje wargi, gwałtownie wsuwając między w nie język. Jęknął cicho, przesuwając dłoń między moje nogi, pod cienki materiał majtek, wsuwając dłoń w najgorętsze miejsce mojego ciała.

Westchnęłam w jego usta, rozchylając nieco nogi, by miał łatwiejszy dostęp do czułych

punktów. Czułam, jak prześlizguje się łatwo po łechtaczce, drażniąc delikatnie otwór. Przerwał pocałunek, nie mogąc złapać oddechu – sama z resztą miałam z tym niemały problem.

- Chcę to zrobić...- jęknął cicho Tetsu.- Czy...to w porządku?

- T-tak...- odparłam szeptem. Ogarnęło mnie przyjemne drżenie oczekiwania.

- Na pewno? Nie chcę, żebyś potem żałowała...

- Nigdy nie będę żałować...- odparłam, patrząc mu prosto w oczy.- P-pragnę cię, Tetsu...

Kuroko nie kazał sobie tego powtarzać – i dobrze, bo czułam straszne zażenowanie po

wypowiedzeniu tych słów.

Pomogłam mu zdjąć ze mnie majtki, unosząc lekko nogi. Kiedy je rozsunęłam, ułożył się

miedzy nimi, jedną dłonią sięgnął do swojej bielizny i wyciągnął z niej sztywnego członka. Ponieważ był bardzo blisko mnie, a jego klatka piersiowa ocierała się o moje piersi, nie mogłam widzieć jego poczynań. Objęłam go ramionami, czując jak główka jego penisa przesuwa się po mojej rozgrzanej kobiecości.

- Jeśli zaboli, natychmiast przestanę – szepnął gorączkowo.

- Dobrze...powiem ci...- skłamałam. Tak jakbym miała pozwolić, by cokolwiek przerwało tę wyjątkową chwilę!

- Gotowa?- zapytał, zerkając na mnie.- Mam odliczać?

- Nie – szepnęłam, rumieniąc się. Dobrze wiedziałam, na czym polega to idiotyczne odliczanie. „Na pięć" włoży, a tak naprawdę przy pięciu już dochodzi...

- Kocham cię...- wymruczał, opierając czoło na moim dekolcie.

- Ja też cię...

Nie pozwolił mi dokończyć. Jęknęłam głośno, kiedy wsunął się we mnie. Zagryzłam

wargi, by powstrzymać krzyk. Spodziewałam się, że to będzie przyjemne, ale nie że aż tak!

Odruchowo zacisnęłam biodra wokół jego talii.

- Zabolało?- zapytał natychmiast, już się wycofując.

- Nie, nie, nie!- powiedziałam szybko.- Nie przerywaj, Tetsu...proszę, nie przerywaj...

Jeszcze chwilę nie poruszał się, jakby bał się cokolwiek zrobić, a potem w końcu powoli

zaczął się przełamywać.

Jęczałam pod nim cicho, zaciskając powieki i wplątując palce w jego włosy. Było mi tak

dobrze, że sama ochoczo poruszałam biodrami, sprawiając najwyraźniej Tetsuyi nie małą przyjemność. Jego jęki stawały się coraz głośniejsze, a oddech przyspieszał z każdą chwilą. I nie tylko oddech...

- Dobrze ci...?- wyjęczał.- Jeśli coś jest nie tak...

- Nie...- sapnęłam.- Jest...cudownie...

- Naprawdę?

- Tak...

- Cieszę się.- Uśmiechnął się do mnie łagodnie.

Pocałował mnie delikatnie, przesuwając dłonią po udzie, unosząc je delikatnie dla łatwiejszego dostępu. Uczucie wypełnienia było nie do opisania, to, kiedy Tetsu poruszał się we mnie, kiedy nabijał się delikatnie, coraz szybciej, było najcudowniejszym doznaniem w moim życiu.

Wyglądało na to, że dojdę pierwsza, ale właściwie cieszyło mnie to – w swoim porywie

zupełnie zapomnieliśmy o jakimkolwiek zabezpieczeniu, więc, kiedy osiągnęłam szczyt, wbijając paznokcie w ramiona Tetsuyi, mój chłopak miał czas, by wyjąć ze mnie swojego członka i dokończyć ręką, spuszczając się na mój brzuch.

- Przepraszam – wydyszał, kładąc się obok mnie i przytulając się.- Pobrudziłem cię.

- Nie szkodzi – wymamrotałam, wciąż zauroczona czarem, jaki na mnie rzucił.

- Chyba jednak nie powinienem cię tak męczyć...co ze mnie za chłopak – westchnął.

- Czuję się o niebo lepiej – powiedziałam z uśmiechem.- Nie jest mi już tak gorąco.

- Zaraz zmierzymy ci temperaturę...oh, i zrobię ci nową owsiankę, i herbatę...- mamrotał sennie, przymykając oczy.- Potem weźmiesz leki i...będziemy mogli...

Uśmiechnęłam się czule, patrząc, jak zasypia. Nie czułam się zbyt dobrze z myślą, że

leżymy nago, a na brzuchu mam spermę Tetsuyi, ale kogo by to obchodziło na moim miejscu?

Teraz liczyło się tylko to, że leżę w łóżku obok mojego wymarzonego chłopaka i mogę spędzać z nim czas. Nieważne czy w zdrowiu, czy w chorobie.

Byliśmy razem.

Continue Reading

You'll Also Like

891K 54.8K 119
Kira Kokoa was a completely normal girl... At least that's what she wants you to believe. A brilliant mind-reader that's been masquerading as quirkle...
418K 12.7K 94
Theresa Murphy, singer-songwriter and rising film star, best friends with Conan Gray and Olivia Rodrigo. Charles Leclerc, Formula 1 driver for Ferrar...
219K 9.1K 24
Where Lewis Hamilton goes to a cafe after a hard year and is intrigued when the owner doesn't recognise him. "Who's Hamilton?" Luca says from the ba...
1M 38.9K 91
𝗟𝗼𝘃𝗶𝗻𝗴 𝗵𝗲𝗿 𝘄𝗮𝘀 𝗹𝗶𝗸𝗲 𝗽𝗹𝗮𝘆𝗶𝗻𝗴 𝘄𝗶𝘁𝗵 𝗳𝗶𝗿𝗲, 𝗹𝘂𝗰𝗸𝗶𝗹𝘆 𝗳𝗼𝗿 𝗵𝗲𝗿, 𝗔𝗻𝘁𝗮𝗿𝗲𝘀 𝗹𝗼𝘃𝗲 𝗽𝗹𝗮𝘆𝗶𝗻𝗴 𝘄𝗶𝘁𝗵 �...