Absolut 2

By Ocktavvia

111K 9.7K 2.3K

**DRUGA CZĘŚĆ "Absoluta"** Apollo, mimo hospitalizacji, kulawej nogi i śmiertelnej nudy - przez przymusowe ch... More

Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39
Rozdział 40
Rozdział 41
Rozdział 42
Rozdział 43
Rozdział 44
Rozdział 45
Rozdział 46
Rozdział 47
Rozdział 48
Rozdział 49
Rozdział 50
PODZIĘKOWANIA

Prolog

2.9K 182 16
By Ocktavvia

Niekoniecznie trzeba być bogiem, 

by mieć wyznawców. 

- Witold Gambrowicz



Centymetr dzieliły jego stopę od kół pędzących samochodów. Jednak nie zwracał na to uwagi. Stał i patrzył przed siebie, a jego cel kuśtykał po drugiej stronie ulicy. Nie czuł satysfakcji, że mężczyzna został postrzelony. Dwa razy. Czułby satysfakcje, dopiero gdyby odszedł z tego świat, tak jak ona. Albo nie. Jakby miał pewność, że smaży się w piekle, dźgany widłami w wiecznym cierpieniu. Nie wierzył w słowa Ojca, że jest wybrańcem, że może zmienić losy Rodziny. Nie ktoś taki. Nie taki idiota. Spędził wystarczająco czasu obserwując go, by widzieć jaki to kretyn. Sierota z beznadziejnym poczuciu humoru.

Co ona w nim widziała? Był lepszy w każdym aspekcie życia niż on. Dlaczego postanowiła oddać życie za kogoś takiego?

On był wszystkiemu winien. On i tylko on.

Dlatego właśnie musiał temu wszystkiemu zapobiec. Widział zbliżającą się katastrofę. Ten idiota musiał ponieść konsekwencje, karę, zostać zlikwidowanym.

Dlatego właśnie go obserwował, szukał jego słabych punktów. Widział tylko jeden. Niepokojący dla niego. Mieszkał z kobietą. I to ona musiała być dla niego najważniejsza. Cel uświęcał środki, prawda? Zresztą sama ta dziewczyna nie wydawała się święta.

Jego obiekt obserwacji zaczął się oddalać. Ruszył za nim, poprawiając sobie krawat. Jego wieczny atrybut.

Ignorował innych przechodniów. Widział tylko jego. Jego kulawy krok, psa pod nogami i tego obrzydliwego przyjaciela, który cały czas szedł obok niego. Irytujące było, że zawsze był blisko.

Zmrużył oczy, by lepiej ich widzieć. Zapisał się na specjalne walki, by mieć z nim szanse podczas ostatecznego spotkania. Spotkania, o którym marzył i planował od niemal kilku miesięcy. Chciał go zadźgać. Marzył o tym.

I był pewny, że mu się uda.

Continue Reading

You'll Also Like

244K 14.4K 52
Kontrakty omeg zostały stworzone tysiące lat temu. Ich celem była ochrona słabszych, lecz jak zwykle bywa to co miało służyć dobru, zostało wykorzyst...
21.5K 625 43
Po dniu pełnym frustracji i dziwnej mieszanki emocji, wykładowca-Adrian, decyduje się wyrwać z domu i odreagować w lokalnym klubie - nie spodziewając...
35.9K 2.4K 43
Moje życie stało się piekłem. Każdy dzień był torturą, zlepkiem minut, które zabijałem odbierając sobie rozum. Waszyngton miał być bajką - okazał się...
302 65 10
Mała wioska w ogromie dzikiego płaskowyżu. I mały chłopak w ogromie nienawiści pomiędzy swoim starszym bratem, a mieszkającym daleko od drogi samotny...
Wattpad App - Unlock exclusive features