-Uh, naprawdę nie jestem pewien, czy-
-Cii, hyung.
-Ale-
-Po prostu się zrelaksuj.
Jinki próbował, naprawdę. Z tym, że w jego umyśle mogłoby się znaleźć całkiem sporo powodów do stresu, a prawie każdy z nich związany był z przyczyną, dla której na kilka godzin przed premierą szkolnego musicalu - w którym grał główną rolę - siedział z Kim Jonghyunem na podłodze w szatni i pozwalał mu bawić się swoimi włosami. Przez "bawić" natomiast należało rozumieć "zaplatać długie włosy Jinkiego, z których naśmiewali się wszyscy dookoła, w warkoczyki".
Nie miał nic do warkoczyków. Ani do mężczyzn z warkoczykami. Ani, broń Boże, nie miał nic do Jonghyuna, który swoimi zwinnymi palcami (grał kiedyś na basie, to wiele wyjaśniało) tworzył prawdziwe cudo na głowie przyjaciela. Jonghyun robił właściwie wiele rzeczy, które inni uznaliby za dziwne i teoretycznie "mało męskie" - pisał wiersze, chodził dumnie po szkolnym korytarzu w butach na koturnach ("halo, jestem o cztery centymetry niższy od ciebie, hyung, przecież to nie do pomyślenia") i nie bał się płakać, jeśli coś go wzruszało lub smuciło. O tym też ludzie uwielbiali plotkować i snuć wszelakie domysły, ale młodszy miał to kompletnie gdzieś. Obracał się w swoim towarzystwie, takim, które nie widziało w tym żadnego problemu i udawało mu się żyć w miarę spokojnie. Natomiast Jinki... Z nim było inaczej. Brakowało mu zimnej krwi i obojętności na głupotę innych (a przecież był jej doskonale świadom), jaką posiadał Jonghyun, nawet jeśli ten wciąż powtarzał mu, że naprawdę nie warto zaprzątać sobie myśli "ograniczonymi ludźmi, którzy nie rozumieją, że nie każdy chłopak lubi ogolone głowy i adidasy, i nie ma w tym nic szokującego". Może nie płakał aż tak często, ale strasznie przeżywał wszystko gdzieś w środku i każda obelga wypowiedziana w jego stronę bolała jeszcze bardziej niż poprzednia.
Mógłby po prostu ściąć włosy, ale problem w tym, że nie chciał. Podobały mu się; lubił to, jak opadały gęstą kaskadą na jego kark i podkreślały jego rysy twarzy. Z kolei nie podobało mu się, jak wszyscy zdawali się robić z tego ogromną sensację i z lubością nazywać go "dziewczyną" albo "gejem", nierzadko w bardziej dosadny sposób. Zupełnie, jakby w byciu którąkolwiek z tych osób było coś ohydnego. Naprawdę miał tego dość, szczególnie, że czasem po prostu nie mógł spokojnie przejść korytarzem bez znaczących spojrzeń rzucanych w jego stronę lub chichotów czy pomruków o oczywistym wydźwięku. Doszło do tego, że zaczął wręcz powoli tracić radość z przygotowań do musicalu, który do tej pory był dla niego najlepszą i najważniejszą rzeczą pod słońcem. To dlatego w końcu wybuchnął, kiedy Jonghyun przyszedł zobaczyć, jak ma się jego przyjaciel przed premierą, i mamrotał raz za razem, wtulony w młodszego, że nie da rady wyjść na scenę, gdy wszyscy będą na niego patrzeć i paplać z zawiścią. I dlatego też Jonghyun posadził go przed sobą (sam klęczał na kolanach, żeby móc swobodnie sięgać do czubka głowy Jinkiego), wyjaśniając, że dosyć już znoszenia tych upokorzeń, oraz że ma zamiar pomóc swojemu hyungowi, a zarazem pokazać całej reszcie, kto tak naprawdę ma najwięcej do powiedzenia w kwestii wyglądu Lee Jinkiego. On sam - nawet, jeśli to Jjong absolutnie przejął kontrolę nad sytuacją.
-Nie mogę - westchnął Jinki, bezwiednie bawiąc się skórkami przy paznokciach. Zawsze to robił, gdy się stresował, i za nic w świecie nie mógł się wyzbyć tego nawyku. - To znaczy... podoba mi się ten pomysł. I ta fryzura, serio. Tylko ciągle myślę o tym, jak już stanę przed całą szkołą i rozlegnie się jeden wielki śmiech, znowu, i wtedy cała ta sztuka będzie do niczego. A ja tak ciężko pracowałem, wszyscy pracowali...
Jonghyun odłożył szczotkę do włosów, zaprzestając dotychczasowych czynności i przeczołgał się po podłodze tak, by spojrzeć Jinkiemu głęboko w oczy. Ten ledwo wytrzymał owe spojrzenie, które, chociaż tak ciepłe, jak to tylko było możliwe, miało w sobie coś przenikliwego.
YOU ARE READING
as free as my hair | jongyu
FanfictionUroczy Jonghyun, długowłosy Jinki i łamanie stereotypów, czyli one-shot o chłopcu ze szkolnego teatru, starającym się pokochać samego siebie. *** "Mógłby po prostu ściąć włosy, ale problem w tym, że nie chciał. Podobały mu się; lubił to, jak opadały...
