Bölüm 5.3

72 3 0
                                                  

  Gdy wypiły herbatę – wróciły do pokoju brunetki, gdzie ta zaczęła robić makijaż. Derin natomiast w tym samym czasie przeglądała naprzemiennie tablice Facebooka i Instagrama. Eyşan gotowa była chwilę po piętnastej. Do swego stroju wybrała jeszcze kilkucentymetrowe, czarne koturny, a następnie dziewczęta wróciły do salonu.
– Wychodzimy już? – zapytała Derin. Eyşan wzięła ze sobą jedynie telefon i rzekła:
– Tak, możemy iść.

  Opuściły mieszkanie; Eyşan zamknęła je na klucz, a chwilę później stały już przed samochodem Derin, do którego wsiadły od razu po tym, jak Derin wyłączyła alarm.
– Dokąd więc jedziemy? – zapytała Derin, uruchamiając silnik.
– Pamiętasz tę naszą ulubioną kawiarnię, w której ostatnio też byłyśmy?
  Derin zastanowiła się chwilę, w międzyczasie przewracając oczami. Wreszcie przypomniała sobie, o który lokal chodzi brunetce.
– Tak – odparła krótko i wyjechała spod bloku.
– To właśnie tam mnie zawieziesz.

  Dwadzieścia minut później Eyşan była już na miejscu. Pożegnała się z przyjaciółką i weszła do budynku. W środku panował piękny aromat kawy. Nie było też tłoczno; na oko w kafeterii znajdowało się mniej więcej ośmiu osób.
  Rozejrzała się. Kiedy wśród obecnych nie rozpoznała sylwetki Mehmeda, odetchnęła z ulgą. Zajęła miejsce przy oknie, za którym dostrzec można było brzeg Bosforu i czekała. Wyjęła na chwilę telefon, aby sprawdzić, ile będzie musiała jeszcze czekać na Dinçera. Piętnasta pięćdziesiąt dwa. Schowała urządzenie do kieszeni, a w tym samym czasie podeszła do niej kelnerka.
– Dzień dobry. Zamawia coś pani? – zapytała z myślą, że dziewczyna wie już, co chce, bez spoglądania do karty, której jeszcze i tak nie miała przed sobą.
– Jeszcze nie – rzekła Eyşan. – Czekam na kogoś. Gdy przyjdzie ten pan, może pani przyjść po zamówienie – dodała. Kelnerka skinęła głową i zostawiła dwie karty, w których znajdowało się wiele rodzajów pysznych kaw i deserów, które miało do zaoferowania owo miejsce.
  Czekała jeszcze chwilę. Nagle usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Gdy podniosła wzrok, zauważyła Mehmeda, który kroczył w jej kierunku. Ubrany był w ciemne dżinsy, rozpiętą, czerwono-czarną koszulę w kratę, której rękawy miał podwinięte do łokci, oraz biały t-shirt.

  Momentalnie wstała. Mężczyzna był już naprzeciw niej.
– Cześć – rzekł, jakby speszony.
– Witaj – odparła Eyşan.
  Witając się, nie wiedzieli, którą czynność wybrać – uścisk dłoni, przytulenie czy pocałunek w policzek, dlatego też użyli wszystkie te czynności po kolei. Szybko.
– Usiądź – rzekła Eyşan i wymusiła z siebie szybki uśmiech. Mehmed usłuchał brunetki i już po kilku sekundach siedzieli naprzeciw siebie. Eyşan wreszcie spojrzała na zawartość karty, w celu wybrania odpowiedniej kawy dla siebie. Mehmed zrobił to samo. Po chwili po raz drugi podeszła do tegoż stolika kelnerka.
– Dzień dobry, coś podać? – zapytała młoda dziewczyna.
– Poproszę espresso – rzekła Eyşan – a ty co zamawiasz? – zwróciła się do bruneta.
– Kawę po turecku – odparł. Kelnerka przyjęła zamówienie i po chwili zostali sami.
– Więc... – zaczęła Eyşan, lecz nie dane było jej skończyć.
– Jeżeli masz zamiar mnie zwyzywać za to, co zaszło kilka dni temu, to przynajmniej mnie wysłuchaj przez chwilę – powiedział, patrząc jej prosto w oczy.
– No to mów – odrzekła i wyprostowała się na krześle, pod stołem zakładając nogę na nogę.
– Dobrze pamiętam, że wtedy powiedziałem ci, że cię kocham. Nie było to jednak spowodowane przez alkohol, chociaż może on trochę pomógł... może powiem wprost. – Patrzył cały czas na nią. – Podobasz mi się, odkąd zobaczyłem cię po raz pierwszy na lotnisku w Berlinie. Miłość od pierwszego wejrzenia, chyba tak się na to mówi. Miałem szczęście, że też leciałaś do Stambułu i że tyle razy się tu spotkaliśmy. – Eyşan cały czas uważnie go słuchała. – No bo popatrz, mieszka tu ponad czternaście milionów ludzi. Prędzej można spotkać wroga, bądź byłą sympatię, albo inną losową osobę, aniżeli kogoś, kogo spotkało się w Berlinie – westchnął. Podczas tej sekundy na wzięcie oddechu, myślał nad kolejnymi słowami. – Mam nadzieję, że ty mnie chociaż trochę przez ten czas polubiłaś, albo... że może przez chwilę też coś poczułaś. Jeżeli nie, zrozumiem i nie będę się narzucać. – Na końcu swej wypowiedzi jego wzrok z Eyşan powędrował w stronę okna. Zapadła cisza.

Tylko z TobąPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz