Bölüm 4.3

62 2 0
                                                  

   Dzień minął pod znakiem wspomnień, opowieści o wszystkim, co wydarzyło się przez ostatnie kilka lat i... dużej ilości herbaty. Po godzinie dziewiętnastej do drzwi rodziny Demirkan zapukała przyjaciółka Eyşan, Derin. Otworzyła jej oczywiście brunetka. Rodzice Eyşan ucieszyli się też na jej widok – początkowo nie poznali dziewczyny, jednak już po chwili domyślili się jej tożsamości: najlepsza przyjaciółka córki, znająca wszystkie jej sekrety...
   Ona musiała także opowiadać, co u niej słychać, gdy jednak już nie musiała o niczym mówić – obie dwudziestosześciolatki udały się do pokoju Eyşan. Derin, po przekroczeniu progu pomieszczenia, wybuchnęła śmiechem.
– Wiedziałam! – Na ustach brunetki także zagościł promienny uśmiech. – Przestań się śmiać, wiem, że to jest straszne. – Spoważniała i spojrzała po pomieszczeniu.
– Wystrój dobija, chociaż u mnie jest gorzej – przyznała – wszystkie jaskrawe kolory, aż razi w oczy. – Sztucznie się uśmiechnęła. Usiadły na łóżko i rozmawiały o tym, co wydarzyło się dzisiejszego dnia. Obie opowiedziały sobie wszystko ze szczegółami.
– Teraz nareszcie spadł mi ten głaz z duszy – stwierdziła Eyşan – nie czuję się już tak źle, jak wcześniej. – Uśmiechnęła się.
– Zauważyłam. Zaczęłaś się nawet częściej uśmiechać. – Blondynka puściła jej oczko.
– Naprawdę? – zapytała zdumiona. Wprawdzie, sama nie kontrolowała swej mimiki, nie wiedziała nawet, w których dokładnie momentach na jej twarzy gościł dziś szczery uśmiech.
– Owszem – odparła przyjaciółka.
– Może to swego rodzaju katharsis? – zapytała jakby sama siebie.
– Być może – stwierdziła blondynka. – A adorator dzisiaj się odezwał? – dodała. Eyşan kompletnie wypadł z głowy Mehmed. SMS od niego w południe. Czy mężczyzna odpisał?
– Właśnie! – krzyknęła, przypominając sobie. Wyjęła wyciszonego iPhona z kieszeni.
– Czyli jednak – mruknęła blondynka. Eyşan przed włączeniem ekranu wzięła głęboki oddech. Wreszcie nacisnęła włącznik. Faktycznie: była jedna nieodebrana wiadomość. Odblokowała telefon. Wahała się nad przejściem do wiadomości.
– Jest jeden SMS – rzekła w międzyczasie.  Wreszcie wybrała ikonę z kopertą i wybrała wyróżnione innym kolorem imię bruneta.
– Co napisał? – dociekała Derin.
– Uwaga, będę cytować: "Czy zgodziłabyś się na kawę w weekend i szczerą rozmowę?"
– Brzmi poważnie – stwierdziła sarkastycznie dziewczyna.
– Jeszcze lepsze, otrzymane o czternastej trzy, aktualnie mamy dwudziestą pierwszą dziesięć. – Nerwowo się zaśmiała.
– No i co poradzisz – mruknęła. – Co odpiszesz?
– Nie wiem – przyznała szczerze – wracamy w sobotę, więc raczej czasu nie będę miała tego dnia...
– Nie wymiguj się – rzekła zirytowana Derin, wstając na równe nogi. Stała przed Eyşan, niczym matka nad niegrzeczną córką. – Wyjeżdżamy rano, więc na późno popołudniową kawę jest czas – mówiła – poza tym, kawiarnie są otwarte czasem nawet do dziesiątej w nocy. – Eyşan czuła się, jakby przyjaciółka chciała ją swatać.
– Więc, co mam napisać? – zapytała zrezygnowana.
– Że zgadzasz się – odpowiedziała krótko i z powrotem usiadła na łóżko. Brunetka wysłała odpowiednią wiadomość, po czym odłożyła smartfona na bok.
– Gotowe – stwierdziła.
– Wiesz co? – zaczęła – wiem, że to twój kolega, wiem, jak się poznaliście i w ogóle... zapomniałaś mi jeszcze pokazać, jak on wygląda.
– Czy to takie ważne? – zapytała znudzona Eyşan. Derin pokręciła twierdząco głową.
– Tak, wygląd ma znaczenie – rzekła. Zrezygnowana Eyşan sięgnęła znów po swój telefon. Miała zamiar znaleźć Mehmeda na facebooku. W dzisiejszych czasach mają to prawie wszyscy, powiedziała sobie w głowie. – Zaraz się okaże, że to jakiś gruby pięćdziesięciolatek – zażartowała. Brunetka, w niebieskiej aplikacji, do wyszukiwarki wprowadziła imię i nazwisko mężczyzny, który ukazał się na pierwszym miejscu. Dla upewnienia się kliknęła w wybrany profil. Tak, to był on. Podała urządzenie przyjaciółce.
– To on – odparła. Derin z uśmiechem wzięła telefon do ręki.
– Mehmed Dinçer – zaczęła czytać. – Mehmed Zdobywca – skomentowała, nawiązując do jednego z sułtanów Imperium Osmańskiego; tak, w tej wypowiedzi znajdował się podtekst. – Studiował na uniwersytecie stambulskim, mieszka w Berlinie, pochodzi ze Stambułu, wolny – kontynuowała, czytając informacje zawarte na stronie głównej profilu. Następnie postanowiła przejrzeć zdjęcia profilowe trzydziestolatka. Oglądając każde po kolei przez kilka, może kilkanaście, sekund, stwierdziła, że jest przystojny. – Pasowałby do ciebie – stwierdziła, spoglądając na Eyşan. Brunetka speszyła się.
– Ależ oczywiście – rzekła zirytowana.
– Sprawdzę jeszcze inne informacje – powiedziała blondynka, klikając na słowo "Informacje". Tam miała jedynie dostęp do podstawowych; Eyşan nie miała Mehmeda w znajomych. – Urodzony trzynastego marca osiemdziesiątego szóstego. Trzydzieści lat – rzekła, szybko obliczając wiek mężczyzny w głowie.
– Co za stalker – mruknęła brunetka.
– Milcz – zirytowała się i od teraz czytała w myślach. – Członkowie rodziny! – szybko przerwała ciszę. – Yiğit Dinçer, brat – rzekła, po czym wybrała chłopaka. Chciała jedynie zobaczyć, jak wygląda. – Też przystojny – rzekła, patrząc na zdjęcie profilowe niejakiego Yiğita. Eyşan też spojrzała. Nie starała się nawet zaprzeczyć.
   Derin wróciła do informacji o Mehmedzie, gdzie był drugi członek rodziny.
– Ateş Dinçer, też brat – powiedziała. Zrobiła to samo, co poprzednim razem. I to samo stwierdziła, po czym oddała telefon przyjaciółce.
– Stalking udany? – zapytała ze śmiechem Eyşan.
– Nie przeczę – odrzekła – ten ostatni brat mi się spodobał.
– Masz chłopaka – przypomniała brunetka.
– No i co z tego? – zapytała.
– W sumie nic – przyznała Eyşan – i tak go nie znasz – dodała.
– Jak się weźmiesz za Mehmeda Zdobywcę, to poznam. – Derin postanowiła nadać znajomemu przyjaciółki pseudonim od znanego sułtana, chociaż w osobie Dinçera miał on inne znaczenie.
– Aha.
   Rozmawiały ponad godzinę. Rozmowy toczyły się o wszystkim; osobie Mehmeda, pojawieniu się Eyşan u rodziny, a nawet o pobycie Eyşan w Niemczech i o jej ostatnim związku z Tobiasem. Przed wyjściem, Derin postanowiła podjąć ostatni temat, według niej, najważniejszy.
– Jak zdrowie twojej matki? – Eyşan spojrzała na nią.
– Nie zapytałam jej dzisiaj o to. Nie chciałam, aby pomyślała, że jestem tu tylko dlatego – rzekła. Nerwowo spojrzała w okno. – Widziałam, jak kilka razy brała dzisiaj jakieś leki. Po kilka różnych tabletek – dodała.
– Rozumiem – powiedziała Derin.

Tylko z TobąPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz