~1~

1K 29 8
                                        

Jimin jak każdego ranka zmuszony do pobudki przez swój budzik wygrzebał się z łóżka i tradycyjnie ruszył do swojej łazienki, aby wykonać poranną rutynę. Umył zęby twarz ubrał czyste ciuchy oraz ogarną swoje blond włosy, które spadały mu do oczu. Przed wyjściem z łazienki ostatni raz spojrzał na lustro, w którym znajdowało się jego odbicie. Smutny wyraz twarzy wory pod oczami i ręce pełne ran. Codziennie zdawał sobie to samo pytanie " dlaczego on". Opuszkami palców przejechał po swoich ranach i wyszedł z łazienki zamykając za sobą drzwi. Tak jak zawsze był sam od rana do wieczora a jego rodzice w ogóle się nim nie interesowali. Dlaczego?
Wczesnymi porankami wyjeżdżali do swojej firmy a późnymi wieczorami z niej wracali. Jimin czuł się w tym domu niepotrzebny. Uważał, że gdy zrobi sobie kilka mocniejszych kresek nikt nie zauważy, że zniknął, ale dlaczego tego nie zrobił. Za każdym razem się bał. Nie miał przyjaciół nie miał nikogo kto mógłby mu pomóc. Zabrał z pokoju swój plecak i wyszedł z niego kierując się do kuchni gdzie zapewne jego mama zostawiła mu śniadanie na blacie kuchennym. Nie mylił się kilka kanapek, których zapewne i tak nie zje oraz butelka wody. Spakował wszystko do plecaka ubrał buty oraz bluzę, która była powieszona na wieszaku i bez większego entuzjazmu wyszedł z rezydencji kierując się na przystanek autobusowy. Po kilku minutach drogi wsiadł do autobusu, który miał odwieźć go pod samą szkołę, której tak bardzo nienawidzi. Przecież mógł nie wsiadać do niego iść zupełnie w innym kierunku po prostu pójść na wagary, ale co mu to da. Przecież gdyby jego rodzice dowiedzieli się, że nie było go w szkole na lekcjach zrobiliby mu ponownie kazanie na temat opuszczania lekcji. Kilka minut drogi i znajdował się już pod szkołą. Wysiadł z autobusu i zatrzymał się przed miejscem, do którego nie chciał wejść, ale musiał. To tutaj wszystko się zaczęło. Wyśmiewanie, nękanie jego depresja. Wziął głęboki oddech i przekroczył próg budynku. Spuścił głowę przemierzając szkolny korytarz, aby dotrzeć do swojej szafki. Wyciąganą z niej potrzebne książki i zeszyty. Zamknął ją na kluczyk, a kiedy miał już iść w stronę sali matematycznej zobaczył swojego oprwace wraz z jego grupą przyjaciół. Stał nieruchomo w jednym miejscu a jego serce zaczęło szybciej bić. Spanikował. Nie potrafił się ruszyć. Bał się ponownej konfrontacji z chłopakiem. Zacisną mocno ręce będąc przygotowanym na wszystko co może się stać. Chłopak, widząc  Jimina prawie we łzach uśmiechną się szyderczo uderzając go w ramię, przez co wszystkie książki Jimina spadły na ziemie robiąc hałas a chłopak poczuł ból. Wszyscy uczniowie zaprzestali wykonywać swoje czynności i z fascynacją oglądali całe te przedstawienie. Blondyn zacisną swoje powieki ze strachu co zaraz może się stać. Jendka, gdy nie poczuł żadnego uderzenia ani obelgi w jego stronę otworzył oczy z nadzieją, że jest już po wszystkim. Spojrzał przed siebie, ale nie widział chłopaka, który przed chwilą tutaj stał. Odetchną z ulgą i wolnym ruchami zaczął zbierać swoje książki zeszyty i kartki porozrzucane po korytarzu aż poczuł czyjąś dłoń na tej jego. Podniósł wzrok, aby zobaczyć kto to jest i dlaczego mu pomaga. Jego oczom ukazała się dziewczyna. Dziewczyna, w której potajemnie się podkochiwał, ale był jeden problem miała już chłopak Hoseoka jego oprawcę. Jak poparzony odsuną swoją rękę i z przerażeniem spojrzał się na brunetkę. Przestraszył się co może się stać, gdy Hoseok dowie się, że w ogóle miał celność dotknąć jego dziewczę.

- Wszystko w porządku? - zapytała oddają mu jego własność ten tylko kiwną głową, że jest dobrze i szybkim krokiem ruszył do sali matematycznej. Dziwił się takim zachowaniem dziewczyny. Za każdym razem, gdy Hoseok robił mu krzywdę czy też obrzucał go bolesnymi tekstami ani razu nie zareagowała. Przez głowę Jimina przeszła jedna myśl. Pewnie jest to znowu zwykły żart pułapka, żeby mieć okazję pośmiać się z bezbronnego chłopaka. Po dzwonku blondyn zajął swoje miejsce na końcu sali rozpakował potrzebne mu rzeczy i uważnie słuchał o czym mówi jego nauczycielka matematyki jednak nie potrafił się skupić. Jego myśli wędrowały całkowicie gdzie indziej. Chciał jak najszybciej wrócić do domu zamknąć się w łazience i ponownie zrobi kilka kresek, aby ukoić swoje cierpienie. Po całym dniu męczarni w szkole na szczęście nie spotkał już więcej Hoseoka na korytarzu i z ulgą mógł wrócić do domu. Założył na głowę kaptur poprawił ramiączka od plecaka i ruszył przed siebie. Postanowił iść na piechotę choć jego miejsce zamieszkania znajdowało się dość daleko. Wyciągnął z tylnej kieszeni spodni swój telefon włożył słuchawki, a następnie włączył swoją ulubioną piosenkę, która w pewnym stopniu pomagała mu o wszystkim zapomnieć. Wolnym chodem szedł przed siebie mijając wszystkich ludzi. Po dotarciu do domu rzucił swój plecak w głąb swojego pokoju, a następnie rzucił się na łóżko. Patrzył się bezczynnie w sufit nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Ułożył się wygodnie na swoim prawym boku, aby móc spojrzeć na swoje przedramię. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie pójść zrobić sobie kolejnych cięć, ale ostatecznie z nich zrezygnował. Dokładnie zaczął przyglądać się swojego ręce a po jego policzku spłynęła samotna łza. Chciałby mieć przyjaciół rodzinę, która w końcu zwróciłaby na niego uwagę, ale nie mógł tego dostać. Pragną być kochany. Nie mógł nic poradzić na to, że musiał być sam. Przecież, nawet gdyby się starał nic by to nie dało. Otarł kilka łez, które wypłynęły z jego oczu i postanowiło się czymś zająć. Wziął swój plecak  dokładnie przejrzał swoje zeszyty czy nie ma żadnego zadania. Kiedy w końcu nic nie znalazł schował je z powrotem do plecaka i usiadł przy biurka biorąc swój pamiętnik, w którym za każdym razem wszystko dokładnie opisywał. Może było to dziecinne i dla dziewczyn, ale Jimin się tym nie przejmował. Nikt nie wiedział, że pisze pamiętnik oprócz niego samego. Skoro wylewanie swoich uczuć na kartkę papier mu pomagało to, dlaczego nie mógł tego robić. Wziął długopis w dłoń i zaczął pisać. Nawet nie zorientował się, kiedy zrobiło się już naprawdę późno. Dokładnie schował swój pamiętnik tak aby nikt go nie znalazł. Ponownie usiadł przy biurku opierając swoje ręce o czerwone policzki. Siedział tak dopóki nie usłyszał pukania do jego drzwi. Spojrzał się na osobę stającą w progu. Była to jego matka. Zdziwił się co jego rodzice robią tak wcześnie w domu.

- Jimin kochanie nie chcesz zjeść z nami kolacji? Zrobiłam twoje ulubione danie - uśmiechnęła się do swojego syna.

- Nie jestem głodny mamo.

- Synku za każdym razem tak mówisz. Zaraz będą z ciebie same kości.

- No i co z tego nawet byś tego nie zauważyła, bo ciągle siedzisz w tym zasranym biurze.

- Skore nie chce zostawię Ci w lodówce.

- Nie musisz - odpowiedział obojętnie czekając aż jego matka w końcu opuści jego pokój. Pani Park ostatni raz spojrzała na syna i smutna wyszła zostawiając go samego. Za to Jimin bez zastanowienie wszedł do łazienki. Spojrzał w lustro powstrzymując się od histerii.








Mam nadzieję, że komuś się spodoba 😊

Help me Where stories live. Discover now